in życie Magdy

4 najważniejsze życiowe zmiany, nad którymi pracuję i moje wstydliwe zaniedbania

zyciowe-zmiany-nad-ktorymi-pracuje

Ostatnie lata były dość intensywne i męczące, przede wszystkim dlatego, że robiłam bardzo dużo, a to dużo zbiegło się też z różnymi ekscesami zdrowotnymi, które, cóż, nie będę owijała w bawełnę, najzwyczajniej w świecie sobie olałam, dlatego pora na życiowe zmiany.

Kilka dni temu zapytałam na Instagramie, czy wolicie wpis o książkach, czy o prywacie. Zdecydowana większość (bo aż 90%) odpowiedziała w ankiecie, że najpierw wolicie prywatę. No to proszę bardzo!

Wstydliwe zaniedbania i życiowe zmiany

Kiedy ostatnio widziałam się z przyjaciółką, opowiedziałam jej o moim szalonym pomyśle dzielenia się „swoją drogą”. Nie efektem, nie sukcesem, ale procesem. Powiedzenia „zaczynam” i umożliwienie innym obserwowania drogi, a może u uczestniczenia w niej, jeśli sami też pracują nad zmianami. Jak widać, skoro o tym piszę, to szaleństwo doszło do realizacji 🙂 Nie robię tego dlatego, że chcę publicznie się do czegoś zobowiązać i czuć presję, aby dotrzymać deklaracji. To naprawdę ostatnia rzecz, jakiej bym teraz chciała.

Mam jednak nadzieję, że będzie to dla Was w jakiś sposób wspierające i odniesiecie korzyść z tego ekshibicjonizmu. Oto 4 życiowe zmiany nad którymi pracuję:

1. Aktywność fizyczna 

Czuję się trochę jak student, który na koniec semestru wyjaśnia, dlaczego potrzebuje dodatkowego tygodnia na oddanie pracy zaliczeniowej albo dziecko tłumaczące rodzicom, gdzie podziały się cukierki z szafki na górze. Wymyślane na potrzeby okoliczności usprawiedliwienia przeważnie nie mają sensu. Moje nie będzie lepsze – po prostu usiadłam na dupie (dosłownie!) i już, a moja aktywność fizyczna i ruch (w ogóle) wynosił okrąglutkie zero. Wiecie, pracowałam w domu, więc nie musiałam codziennie wychodzić nawet poza próg mieszkania i bardzo często tego nie robiłam.

Niby nic spektakularnego, ale poza walorami wizualnymi ma to głęboko dalej idące konsekwencje. Od złego samopoczucia, po bardzo doskwierający ból kręgosłupa, barków i okrutne migreny. To wszystko oczywiste? Może i tak, ale wiem, że dla wielu osób relacja z aktywnością fizyczną jest ciągle skomplikowana, dlatego liczę, że będzie nam raźniej przemycać ją do swojego życia razem. 

zmiany życiowe - noworoczne postanowieniaDobrze, że mam stare zdjęcia, bo nawet nie byłoby co wstawić!

Co konkretnie chcę robić? Przede wszystkim wrócić do jogi, ale może zacznę od spacerów na rozruch i mobilizację! Chciałabym spróbować też nowych aktywności, przede wszystkim po prostu zacząć ruszać się więcej. Co z tego wyjdzie? Nie wiem, ale postaram się tym dzielić, nawet jeśli nie będzie szło, a może przede wszystkim wtedy.

Pewnie najbardziej na bieżąco będzie się to działo na Instagramie, więc jeśli jesteście żądni potu, krwi i łez (być może w innej kolejności!) zapraszam Was właśnie tam. Znajdziecie mnie pod nazwą @lekkaprzesada.

2. Poszerzyć (w końcu!) swoją wiedzę o insulinooporności

Pora na kolejne wstydliwe wyznanie, które też w pewien sposób wiąże się z aktywnością fizyczną. O tym, że mam IO dowiedziałam się w 2017 roku i nie jestem dumna z tego, jak potraktowałam tę informację. Z jednej strony podejrzewałam to u siebie i kiedy w końcu usłyszałam diagnozę, kamień spadł mi z serca, ale jednocześnie czułam się z tym bardzo źle. Na początku trafiłam do nieodpowiedniego lekarza, co nie ułatwiło całego procesu. Okropnie czułam się po lekach, a poza tym byłam rozczarowana i zła na to, jak bardzo musi zmienić się moje życie, z ilu rzeczy i przysmaków muszę zrezygnować. Moje ogólne samopoczucie nie było lepsze.  Jeśli będziecie chcieli, napiszę Wam o tym więcej, ale to na pewno temat na osobny wpis.

Zmiany zalecone przez lekarza oczywiście wprowadziłam, ale cały czas jestem leczona farmakologicznie. Ponieważ  wyniki są już lepsze, moim małym marzeniem jest kontynuowanie leczenia i utrzymywanie tego stanu już naturalnymi metodami. Czy to się uda? Zobaczymy, nie będę tej decyzji podejmować sama, tylko w konsultacji z moim lekarzem, ale na pewno chciałabym się dowiedzieć więcej o IO, o odżywianiu i o wszystkim innym związanym z tym zaburzeniem. Tak naprawdę dieta w IO to też zdrowe wybory, które pozwalają zapobiegać cukrzycy typu 2 i prowadzić po prostu zdrowszy styl życia, dlatego nawet jeśli nie zmagacie się z IO, może to być dla Was ciekawy temat.

3.  Wrócić do zdrowego odżywiania 

Ta zmiana bardzo łączy się z powyższymi. Jedzenie ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy (znowu nie odkrywam Ameryki!), a u mnie ta płaszczyzna, niestety również zupełnie leży. Pamiętam, że kiedyś dawało mi to ogromną frajdę, którą zupełnie straciłam, gdy zdiagnozowano u mnie IO (tak, to głupie). Chcę do tego wrócić. Wiem, że obserwując osoby, które codziennie wcinają jarmuż i zapijają go sokiem z selera naciowego trudno nagle zacząć wdrażać zdrowe nawyki u siebie. Te małe jak odmówienie sobie codziennego ciacha do kawki wydają się przy tym takie bez sensu, a najmniejsze potknięcia sprawia, że mamy ochotę to rzucić i zamiast być zmobilizowani, widząc kolejne motywujące fotki, czujemy się beznadziejni! Znacie to?

zdrowe odżywianie - życiowe zmiany

Ja nie zaczynam tutaj zupełnie od zera. W moim życiu takich zdrowych nawyków mimo wszystko jest wiele, ale mój talerz to nuda, dlatego liczę, że będzie nam raźniej przejść tę drogę razem, oczywiście, jeśli macie podobne potrzeby. 

4. Zmiana podejścia do siebie, rejestrować większej ilości wspomnień i docenianie codzienności

Gdy robiłam tegoroczne podsumowanie i przeglądałam rolkę aparatu w telefonie, zauważyłam, że robię bardzo mało zdjęć. Nie wspomnę już o tym, że z S. praktycznie nie mamy żadnych wspólnych fotek, a ja sama z ostatniego roku mam dosłownie kilka zrobionych w przypływie poczucia pewności siebie selfie.

Moi znajomi ostatnio śmiali się, że moje zdjęcia można by oznaczać wymownym tytułem „Ja tyłem”. Zgodzę się, bo to moja ulubiona poza, a przynajmniej właśnie ta wychodzi mi najlepiej 😉 Chciałabym to jednak zmienić i w końcu czuć się przed aparatem normalnie, a nie jak zgarbiony ziemniaczek ze szczękościskiem. Jak możecie się domyślić, nie chodzi tu tylko o zdjęcia, ale też o coś więcej. To będzie prawdziwe wyzwanie!

postanowienia noworoczne - rejestrowanie wspomnień

zmiany życiowe - rejestrowanie wspomnieńChyba sami już wiecie o czym mówię 😉

Stawianie siebie jako priorytetu brzmi trochę egoistycznie, prawda? Też trudno mi to zaakceptować, ale nawet żeby być dla innych zawsze trzeba zacząć od siebie. Czy chodzi o dbanie, czy pomaganie. Znacie na pewno krążącą we wszelkich motywacyjnych poradnikach opowieść o instrukcji nakładania masek tlenowych w samolotach – najpierw sobie, później innym.

W końcu nikomu nie pomożesz, gdy sam się udusisz. 

A Wy pracujecie nad wprowadzeniem jakiejś życiowej zmiany, a może macie podobne postanowienia noworoczne? Będzie mi dużo raźniej, jeśli podzielicie się nią w komentarzu, gdy ja ujawniłam się ze wszystkimi wstydliwymi zaniedbaniami 🙂