punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Wszystko zaczyna się w głowie, czyli dlaczego podstawy są ważne?

by lekkaprzesada-

programowanieWszystko zaczyna się w głowie. Pomysł zaczyna się w głowie, smutek zaczyna się w głowie, chęć na zjedzenie tego pięknego ciastka z wystawy też. Skoro wszystko zaczyna się w jakimś miejscu, to znaczy, że cały czas tam jest. Trzeba tylko to „wszystko” umieć wyciągnąć. Teraz bardziej na miejscu byłoby powiedzieć zaprogramować. Informatyk ze mnie gorszego sortu, ale wiem, że aby zacząć programować trzeba, jak wszędzie, poznać podstawy.
Podstawy kojarzą się źle. Jako coś nudnego, przez co trzeba przebrnąć, żeby pójść dalej. To przykre, że fundamenty są często tak bardzo lekceważone. Naprawdę. Przedstawię Ci to na przykładzie.

Rozpoczynając naukę języka, tempem Bolta przebiegasz przez alfabet, reguły pisowni, wymowy i wszelkie inne gramatyczne sprawy. Nikt nie poświęca czasu na to, żeby zatrzymać się przy takich błahostkach, przecież ważniejsze jest, żebyś w złote czterdzieści pięć minut opanował do perfekcji użycie czasu przeszłoprzyszłozaprzeszłego niż dowiedział się, jak poprawnie wymawia się słowo „iron”. Niby znasz język, ale okresy warunkowe i wszystkie pięćdziesiąt czasów ciągle Ci się myli. Nie umiesz też się dogadać, bo wszystko jakoś Ci się miesza, a ludzie, słysząc Twój „polinglisz” subtelnie się uśmiechają. Gdzie jest problem, co robisz źle? Może nie masz głowy do języków? Tak sobie myślisz i myślisz, wyciągając wnioski jak magik króliki z kapelusza, a potem ktoś, na przykład kochana Pani Beatka uświadamia Ci, że robisz karygodne błędy w podstawach. Twój językowy świat się sypie. Nie mówi się „ajron” tylko „ajern” ? „Komftybul” zamiast „Komfortable”? Druga forma od „read” wymawiana jest jako „red”?
Jak to?

Myślę, że już wiesz, dlaczego podstawy są tak ważne. Skoro wiesz, to jesteśmy na dobrej drodze i możemy iść o krok dalej.

Wszystko zaczyna się w głowie. Myślenie też, a jak myślenie, to i pomysł. Pomysł na życie. Pomysł na siebie. Roboczo, na potrzeby poszczególnych profesji dla lepszego zrozumienia, możemy nazwać go: przepisem- dla kucharzy, wzorem- dla matematyków, szkicem- dla architektów.

głowaWystarczy pomyśleć i już. Prosta sprawa. Myślenie nie boli. Chociaż czasami mam co do tego spore wątpliwości. Teraz powiem coś, co zabrzmi źle, coś, co tak często można usłyszeć podczas analizy i interpretacji tekstu literackiego na polskim. Uwierz, że mam w tym dobrą intencję. Myślisz źle.

Jeśli to czytasz, prawdopodobnie masz problem z życiem. Tempem Bolta przebiegasz palcami po klawiaturze, pisząc CV. Dorzucasz tam doświadczenie i wszystkie inne superkoniecznieważne elementy, niekoniecznie prawdziwe, ważne, że zgodnie spasowane z ofertą. Niby znasz swój charakter, ale jakoś cechy osobowości ciągle Ci się mylą. To, czym się zajmujesz, jakoś Ci się miesza, a ludzie, słysząc Twoje wywody o tym, jak to pasujesz do tej pracy, subtelnie się uśmiechają. Gdzie jest problem, co robisz źle? Może nie masz głowy do pracy? Lata mijają, a Ty tak sobie myślisz i myślisz, i sypiesz wnioskami jak komik żartami, a potem ktoś na przykład kochana Mariolka uświadamia Ci, że robisz karygodne błędy w podstawach. Twój świat się sypie. Jak to tak naprawdę nie lubię tego robić? Wmówiłem sobie, że to lubię? Jak to?

A wystarczyłoby pomyśleć. Usiąść na godzinę, dwie, dzień, dwa i uświadomić sobie, że „[…] Jeżeli […] nie grozi Ci głód, nie jesteś Tutsi, ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno … ważne pytanie – co lubię w życiu robić” *, A potem zacząć to robić. Nie tylko w pracy, szkole, czy na studiach, ale w każdej innej dziedzinie życia. Tak naprawdę wiesz, jak chcesz się ubierać, czego słuchać, z kim przebywać, co mówić i robić. Tylko jeszcze tego nie zrozumiałeś. Zastanów się nad tym, a potem zacznij to robić. Żyj długo i szczęśliwie, niekoniecznie za siedmioma górami i rzekami. Zanim jednak do tego dojdziesz, zostań przy fundamentach.

Kamila Kopciuch Rozmowa jest najlepszym rozwiązaniem. Usiądź i pogadaj z kimś, kto zna się na rzeczy. Z samym sobą. Tylko szczerze. „Przyjaciela oszukasz, mamusie oszukasz, ale życia nie oszukasz”*. Pewnego pięknego dnia zatrzymasz się i mniej lub bardziej cenzuralnie uświadomisz sobie, że źle czujesz się w swojej skórze. Im wcześniej to zrobisz, tym lepiej. Wrócimy jeszcze do tej podstawy. Musisz ją dobrze opanować, żeby potem zrozumieć to wszystko, co trudne, przeszłoprzyszłozaprzeszłe i superkoniecznieważne.

Zacznijmy od prostego zadania. Weź kartkę i wypisz, to co lubisz. Nie oszukuj. Tego, co napiszesz, nie musisz nikomu pokazywać. Zapisz, co naprawdę sprawa Ci przyjemność i satysfakcję, nie to, co wypada powiedzieć i  dobrze brzmi, kiedy się o tym opowiada na rodzinnych spotkaniach.

No to jak, odważysz się przyznać przed sobą do tego, co naprawdę lubisz?

Zdjęcia 1-3: https://unsplash.com/
Zdjęcie 4: Kamila Kopciuch
*Cytaty pochodzą z filmu „Chłopaki nie płaczą”

  • Przydałoby się spieniężyć profesję oglądania seriali 😀

    Genialny wpis. Część o języku angielskim przemówiła do mnie najlepiej – będąc nauczycielem niby wiem, jak postępować. Francuskiego wciąż nie opanowałam. Porażka.

    A co do życia. No fajnie jest się zastanowić nad tym co się lubi i odkryć siebie. Chciałabym do tego dojść 🙂

    • madziklarowo

      Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za miłe słowa. Lepiej dobrze powoli chodzić, niż szybko źle biegać. Powoli, powoli odkryjesz, co lubisz robić, a wtedy efekt będzie piorunujący. Kto wie, może wymyślisz jak czerpać zyski z oglądania seriali? Trzymam kciuki 🙂

    • Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za miłe słowa. Lepiej dobrze powoli chodzić, niż szybko źle biegać. Powoli, powoli odkryjesz, co lubisz robić, a wtedy efekt będzie piorunujący. Kto wie, może wymyślisz jak czerpać zyski z oglądania seriali? Trzymam kciuki 🙂

  • Marta

    Myślę, że podsluchiwalas moja godzinna rozmowę telefoniczną z przyjaciółką. No przyznaj się. Inaczej nie umiem sobie wytłumaczyć faktu, że właśnie trafiłaś w nasz czuły punkt. Lata lecą, panta rei. A my mimo kolejnych studiów, warsztatów i zajęć, nie umiemy określić, co tak naprawdę przynosi nam szczęście. Poniekąd się domyślam, ale tak często się zniechęcam… niestety to, co lubię robić nie jest w żaden sposób dochodowe, w dodatku bardzo łatwo jest to stracić i zależne jest nie tylko ode mnie. I nie mówię o oglądaniu telewizji :D.
    Tekst tekstem, ale chyba zaszło coś bardzo ważnego między mną-czytelnikiem a Toba-blogerem. Złapałam się na tym, że nie tylko pobudzasz do myslenia, ale też wzbudzasz zaufanie i sprawiasz, że ludzie mają ochotę się zwierzyc 🙂

    • Przyznaję się bez bicia, siedziałam w Twojej szafie i podsłuchiwałam. Zabrałam też kilka ciuszków, ale ciii.
      Myślę, że nie możesz lekceważyć tego, czego się domyślasz.domyślasz. To dobra poszlaka i radzę się jej trzymać. Też próbuje tak robić. Nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawiłaś mi tym ostatnim fragmentem! Lejesz miód na me serce, dziękuję bardzo.
      Bardzo dziękuję za te słowa!

  • Pingback: Klarowna sobota #4 - sobotnie podsumowanie tygodnia we wtorek | madziklarowo()

  • Pingback: Poszukiwanie własnego stylu (część pierwsza) | lekka przesada()