punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Widziałam Bonda !

by lekkaprzesada-

gartniturNie Seana Connery, nie Rogera Moore’a. Daniela Craiga. Widziałam go.
Bez ubrania. Z bliska. Przez ponad godzinę byłam prawie jedną z dziewczyn Bonda.
Jamesa Bonda. Właściwie to byłam jedną z dziewczyn oglądających Bonda. Pominęłam tylko jedno słówko. Zaczęłam delikatną grę prowokacji.

Wchodzisz ?

 

 

Byłam w kinie.  Na Bondzie. Właściwie to na krześle, ale na Bondzie.
Na „Spectre”. To pierwszy film z Bondem jaki widziałam. Nie wiem nic o poprzednich filmach. Prawie nic. Wiem o Martini. Zabawkach i kobietach, a może to jedno i to samo?

Dziewczyny Bonda. Kobiety Bonda. Zabawki Bonda.
Dorobiły się nawet własnej podstrony na wikipedii.

Modelki, aktorki, miski i półmiski. Ładne i piękne. Przewinęło się ich tam około 70.
Jaką pełniły rolę? Epizodu. Obiektu pożądania i zaspokajania seksualnych potrzeb. Zabawki.
W DWUDZIESTU CZTERECH filmach SIEDEMDZIESIĄT babeczek.
Nie dogonię Pana, Panie Bond. Przez całe życie nie znajdę tylu partnerów.

Zostawmy jednak liczby. Przy liczbach się mylę.

Kobiety wolą drani. Spróbujcie wpisać taką frazę w Google. Kilkadziesiąt tysięcy wyników. Sporo prawda? Dużo artykułów, dużo postów na forach. Czyli coś w tym jest. Zdecydowanie.
Z pewnością sprzeczność. Dlaczego? Przecież my, kobiety chcemy ciepła, przytulania, ciepłej herbatki z rąk ukochanego, wspólnego oglądania tkliwych romansów.
Nie chcemy żeby na nas krzyczał albo traktował z wyższością. Niech tylko kurde spróbuje.
Przecież jesteśmy niezależne, silne i nie po to budujemy swoją pozycję, żeby dawać sobą pomiatać!

Ta? Naprawdę? Ale czasami chciałoby się żeby nasz ugłaskany kociaczek – misiaczek wyciągnął pazurki. Tak delikatnie. Kiedy na naszej drodze stanie szarmancki zawadiaka, miękną nam kolana. Włączamy się do jego gry. Buntujemy się, ale nie przerywamy.
Coś jest w tych niegrzecznych chłopakach co nas przyciąga. Tak twierdzi prasa.
Kobiety czasami lubią się czuć zdominowane. Internety nie kłamią.

Każda kolejna dziewczyna Bonda miała świadomość, że jest tylko jedną z wielu. Przygodą, epizodem, zabawką.
I one cholera się na to godziły. Chociaż wiedziały, że już go nie zobaczą.

W kółko i w kółko akcentujemy, że nie jesteśmy pralką, odkurzaczem, dupą albo cyckami.
Chcemy czegoś więcej, bo na to do cholery zasługujemy, ale jednocześnie godzimy się na takie „przedmiotowe” traktowanie.

Jak to więc z nami jest? Lubimy kiedy od czasu do czasu ktoś nami pomiata?

Czy może Internety jednak kłamią, a obraz „dziewczyny Bonda” jest stworzony przez męskich szowinistów i absolutnie niezgodny z rzeczywistością?

Obrazek : https://www.pexels.com/

  • To jest tak, że prasa nie kłamie. Lubimy jak facet ma charakter, rzuci czasem nami o ścianę w porywie namiętności, ale dobrze gdyby tak w głębi duszy okazał się ciepły, jak herbata z prądem. A no właśnie – musi być z prądem! Która normalna babka lubi ciepłe kluski jeść codziennie? Przecież to się musi znudzić!