in życie Magdy

Ulubieńcy roku 2017

ulubiency-roku-2017

Bardzo lubię czytać takie wpisy na innych blogach, dlatego w tym roku, po raz pierwszy, postanowiłam zrobić swoje zestawienie. Właściwie nigdy nie dzielę się z Wami swoimi lubisami, raczej mało mówię o rzeczach pozaubraniowych, z których korzystam, częściej wspominam raczej o „treściach”, które do mnie trafiają. Jeśli taka forma mi się spodoba będę ją kontynuować, może nie każdego miesiąca, ale raczej sezonu? Zobaczymy co z tego wyjdzie, na razie zapraszam Was na ulubieńców roku 2017 🙂 

Tutaj ulubieńcy roku 2017 w wersji video 🙂 

Ulubieńcy roku 2017:

Joga i kanał Gosi Mostowskiej

Joga towarzyszy mi właściwie już od 2016 roku, ale wtedy nazwałabym ją raczej chwilowym romansem niż trwałym związkiem. W tym roku została czołową aktywnością fizyczną, właściwie jedyną w moim dotychczasowym życiu, na którą chętnie podnosiłam zadek z krzesła. Teraz z drobnymi przerwami ćwiczę codziennie w domu. W tym roku, jeśli uda mi się to spiąć finansowo, chciałabym się wybrać na zajęcia do szkoły jogi i spróbować jogi w wersji aerial, bo filmy Agnieszki z bloga Lifemanagerka sprawiają, że też chcę tak polatać! 

ulubieńcy_2017

Nie wiem, czy mogę nazwać osobę ulubieńcem, ale Gosia zdecydowanie jest moim ulubieńcem tego roku. Trafiłam do niej w poszukiwaniu prostych praktyk jogi od podstaw i zostałam na dobre. Oglądam wszystkie filmy, które dodaje, jest tak niesamowicie ciepłą i inspirującą, że mogę słuchać wszystkiego o czym mówi, chociaż nie planuję zostać nauczycielem jogi z ogromną przyjemnością wysłuchałam jej „jogowej historii” i Wam też to polecam.

Tahini

Odkrycie roku pod względem kulinarnym. Nie wiem dlaczego odkryłam je tak późno, ale w końcu odnalazłam utęskniony i zdrowy smak chałwy. Dzięki tahini raczę się chałwowymi owsiankiami i lodami. 

Legimi

Legimi też mogłabym umieścić w ulubieńcach 2016, niestety takich nie było. W tym roku również zasłużyło na zaszczytny tytuł ulubieńca. Z platformy korzystam już ponad dwa lata, dzięki cudownemu pomysłowi Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej, która rozdawała swoim czytelnikom kupony i muszę szczerze powiedzieć, że to najlepszy pomysł związany z nowym czytelnictwem, na jaki trafiłam. Legimi, to taka duża biblioteka, w której znajdują się setki tytułów w języku polskim oraz językach obcych. Cała masa nowości wydawniczych oraz perełek literatury. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do własnej biblioteki w telefonie, że chyba w tym roku sama wykupię abonament. O Legimi planuję stworzyć jeszcze w styczniu osobny wpis i opisać w nim swoje wrażenia. 

ulubieńcy_2017

Bullet Journal

Tego można było się spodziewać, prawda? Z BuJo zaczęłam korzystać w kwietniu tego roku i jestem jego ogromną fanką. Dzięki niemu uporządkowałam wiele aspektów rzeczywistości i lepiej zorganizowałam swoją codzienność. Monitoruję tam też wdrażane nawyki, zapisuję codzienne wdzięczności i sukcesy. Dzięki temu, gdy mam słabszy dzień mogę zobaczyć, że jednak „coś” robię i w życiu dzieje się więcej dobrych rzeczy niż tych złych. 

Polskie marki 

Jedną z moich ulubionych marek tego i zeszłego roku jest Marie Zelie. Ich sukienki skradły moje serce. Czuję się w nich naprawdę wyjątkowo i przede wszystkim wygodnie. Jestem bardzo wymagająca jeżeli chodzi o sukienki i ubrania w ogóle, a te bardzo dobrze się w moje wymogi wpisały.
W tym roku do mojej szafy trafiły też świetnej jakości produkty m.in. od Lauke i Woolove. 

urodziny

Czapka i szalik od Woolove

To nie jest ulubieniec sponsorowany 😉  Woolove wypatrzyłam na Instagramie, gdy poszukiwałam wełnianej czapy, która faktycznie będzie zrobiona z wełny, a wbrew pozorom to wcale nie jest tak oczywiste 😉 Mój szarak to najpiękniejsza i najcieplejsza czapa jaką w życiu miałam. Po raz pierwszy od nie wiem kiedy jest mi ciepło w głowę, a moje zatoki tańczą z radości, bo ani razu nie doznały przewiania. Ten zestaw musiał trafić do ulubieńców.

Do podejrzenia w filmie 🙂 

Podkład mineralny

Z podkładami mineralnymi w ogóle eksperymentowałam już w zeszłym roku. Dwa lata temu też. Wykonywałam samodzielnie minerałki z produktów zamówionych przez kolorówkę, potem pokusiłam się o gotowy podkład z Marizy, a następnie wybrałam Anabelle Minerals. Wszystkie były w porządku, ale po skończeniu Anabelle chyba poszukam jeszcze innej opcji, takiej, która idealnie stapiałaby się ze skórą. Jeśli macie jakieś sprawdzone marki takich podkładów podzielcie się nazwą 🙂 
Dlaczego ulubieniec 2017? Bo w tym roku zupełnie odstawiłam tradycyjne podkłady. Nałożyłam go raz czy dwa, ale czułam się jakby ktoś zakleił mi twarz plasteliną.

ulubieńcy_2017

Zapachowe woski i kominek

W tym roku po raz pierwszy zakupiłam kominek i wypróbowałam woski yankee candle. Urzekły mnie te nieszablonowe nazwy i zapachy. Sami powiedzie, czy zapach wełnianych rękawiczek albo drewna w kominku nie brzmi magicznie? Sama na próbę kupiłam dwa zapachy i chociaż są cudowne, to przez pierwsze kilka zapaleń zbyt intensywne i przez to wywołujące mdłości. W tym roku poszukam czegoś słabszego, ale woski na pewno ze mną zostaną jako umilacz wieczornego relaksu albo pracy 😉 

ulubieńcy_2017

Chyba o niczym nie zapomniałam, to już wszyscy ulubieńcy roku 2017. W tym roku już mam jednego potencjalnego ulubieńca, który z pewnością zasłuży na to miano – mowa o blenderze z Lidla, ale na razie nie chcę o nim za dużo pisać (testy trwają, ale z mrożonymi owocami radzi sobie fenomenalnie), a Wy macie swoich ulubieńców, którzy towarzyszyli Wam w 2017 roku?