Bez kategorii, punkt zwrotny - rozwój i myślenie

„Tu i teraz” o co chodzi? Co to znaczy?

by lekkaprzesada-
tu-i-teraz-o-co-chodzi-co-to-znaczy

Czy znaczenie ” tu i teraz” jest zupełnie jasne? Kiedyś, pod jednym ze zdjęć, które wrzuciłam z takim oto podpisem: 

„We Wrocławiu widzę głównie napis ze zdjęcia i cały czas myślałam, że jest tam napis „przeszłość”. Równie dobrze możne być to przecież „przyszłość”. To pokazuje, na czym się skupiam (czasami za bardzo), dlatego bardzo, bardzo staram się jednak być „tu i teraz”.

Pojawił się komentarz czytelniczki wyrażający lekką wątpliwość co do tego, czy bycie „tu i teraz” jest, aby na pewno dobre. Wtedy, kiedyś, dał mi sporo do myślenia i tak oto powstał ten wpis. 

Co to znaczy?

Czy skupianie się tylko na teraźniejszości jest dobre? Czy może raczej kiedyś przysporzy poważnych życiowych problemów. Skoro koncentrujemy się na chwili obecnej, oznacza to, że nie wybiegamy myślami w przyszłość, ani nie drążymy minionych sytuacji. Przeszłości nie zmienimy, ale na przyszłość mamy wpływ. Czy więc nie poświęcając jej uwagi, robimy sobie krzywdę? To chyba nie jest zbyt mądre posunięcie. No i w końcu co to znaczy, być tu i teraz? Olewanie wszystkiego dookoła i skupianie się tylko na obecnym dniu? 

Czy to bezmyślne?

Przyznam szczerze, że nie patrzyłam nigdy na sprawę w ten sposób. Nie jestem zwolenniczką popadania w skrajności. Nie widzę jedynych słusznych rozwiązań, diet, sposobów na życie, czy ideologii. Nie lubię bicia piany i sztucznie nakręcanych debat oraz sytuacji, w których ktoś łapie za słówka, sięga drugiego dna i na siłę wywołuje bezpodstawną dyskusję. We wszystkim dopatruję się raczej złotego środka lub ujmując inaczej zdrowego rozsądku. Do spraw podchodzę ostrożnie i nie przyjmuję niczego w całości. Dlatego często nie biorę pod uwagę takich brzegowych opcji. Tak samo jest z byciem tu i teraz. Gdyby faktycznie spojrzeć na sprawę  w ten sposób, mogłoby to narobić dużo problemów. Dlatego spieszę z wyjaśnieniem. 

tu i teraz

Być tu i teraz

Bycie tu i teraz to skupianie się na przeżywaniu każdego dnia i docenianiu tego, co ze sobą przynosi. Może kojarzycie sytuacje jak ta: od samego obudzenia w głowie kołaczą myśli. Przy śniadaniu myślimy o tym, co będziemy robić w weekend, wypoczywając nad morzem, już rozmyślamy o kolejnych wakacjach. Po zażyciu relaksującej kąpieli, wcale nie wychodzimy z niej odprężeni – nasza głowa pulsuje od nadmiaru myśli, bo w ciągu godziny moczenia zadka w ciepłej wodzie zdążyliśmy przemyśleć cały nadchodzący rok. Do tego ciągłe odliczanie (do wiosny, do lata, do wakacji, do końca szkoły, do urlopu) i rozczarowanie, że ten czas tak szybko leci (dopiero był sylwester, a już zaraz Wszystkich Świętych). Czas przecieka przez palce, a my czekamy nie wiadomo na co, obwiniając się za błędy przeszłości i zaklinając na wszelkie szczęścia przyszłe czasy. To takie męczące! Czasami chciałoby się wyłączyć głowę. Wyciszyć ciągle dudniące myśli i jakoś zatrzymać czas. 

Tylko tyle albo aż tyle

Bycie tu i teraz nie oznacza wypłacenia oszczędności z konta bankowego i wydania wszystkiego na wykwintne desery, w myśl założenia „jutra nie będzie, jeansy są z gumy”. Nie oznacza bezmyślnego olewania spraw, tylko dostrzegania, że życie dzieje się teraz. Nie jutro, nie w przyszłe wakacje, nie na nowym mieszkaniu, czy z większą ilością zer na koncie. To przeżywanie każdego dnia, a nie czekanie na lepsze okazje, które zresztą zazwyczaj wcale nie są lepsze. To takie mądre carpe diem. Ciesz się dniem i nie stresuj jutrem ani przeszłością, ale w kontekście tego, że na jedno ani drugie nie masz albo już, albo jeszcze wpływu. Owszem, każda decyzja oddziałuje na na przyszłość, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego i w pełni kontrolować tego, co będzie. Bycie tu i teraz nie usprawiedliwia robienia głupot i opisywania ich #yolo. To nie wyłączenie myślenia. Wręcz przeciwnie, to bardzo uważne myślenie i skupianie się na szczegółach. 

Faktycznie, olewając wszystko za kilka lat można obudzić się w niezłym życiowym bałaganie. Jeśli odłożymy zdobywanie doświadczenia zawodowego na kiedyś albo nie będziemy gromadzić nawet minimalnych oszczędności, skutki mogą być opłakane. Ale bycie „tu i teraz” nie wyklucza przecież myślenia o przyszłości i dbania o nią. Po prostu dobrze poświęcić jej tyle miejsca ile trzeba, bez wielogodzinnych rozmyślań nad sytuacjami i problemami, które być może nigdy się nie wydarzą. Tak samo jest z przeszłością. Trzeba wyciągnąć z niej wnioski i zostawić w spokoju – nie marnować życia na dumanie nad tym, na co nie mamy już wpływu

tu i teraz

Doceniać codzienność

W dzisiejszym świecie trudno być skupionym. Ciągle online, ciągle na łączach. Powiadomienia, maile, dostęp informacji, migające kontroli, pikające komunikatory. Jeden wielki szum, w którym pomimo wszelkich możliwości trudno się skupić i odprężyć. Spacerujemy szybko, oddychamy płytko, spotykamy się rzadko. Nie mamy czasu na życie, na relacje, na dostrzeganie pięknych kolorów jesieni. Kto z Was dobrze zna swoją okolicę? Ja po dwóch latach odkryłam piękny park znajdujący się ulicę dalej. Jakoś wcześniej nigdy nie miałam czasu się tam wybrać. Bycie tu i teraz to docenianie tego, co nas otacza, ludzi, których mamy wokół i wyciskanie dnia jak cytrynkę, ze świadomością, że to szare, jesienne popołudnie jest tak samo ważne, jak to lipcowe z gorącym słońcem, bo nasze życie dzieje się codziennie, a nie tylko w wyjątkowych okazjach. 

A co dla Was oznacza bycie „tu i teraz”?

  • Ja myślę, że bycie „tu i teraz” paradoksalnie może się nawet lepiej przysłużyć zabezpieczeniu przyszłości niż takie lękowe mielenie kolejnych wizji w głowie, które często uznajemy za „troszczenie się o przyszłość”. Bo przecież w „tu i teraz” też jest miejsce na dbanie o własne bezpieczeństwo i szykowanie się na różne scenariusze. Tyle tylko, że skupiasz się na tym, co możesz zrobić dla tego bezpieczeństwa *w tym momencie*. A kiedy wyczerpiesz już pakiet obecnie dostępnych możliwości, starasz się nie zapadać w lęk „czy na pewno dobrze na tym wyjdę”, tylko zamiast niego skoncentrować na chwili obecnej. Super, że o tym napisałaś – ja też często spotykam się z takim postrzeganiem, że koncentracja na teraźniejszości oznacza bezmyślność, a to przecież coś zupełnie innego.

    • Dobrze to ujęłaś. Za troskę o przyszłość uznajemy mielenie w kółko i w kółko miliona sytuacji, które mogą się wydarzyć i przez to żyjemy w ciągłym strachu. We wszystkim potrzeba umiaru 🙂

  • Marta K.

    Dla mnie „tu i teraz” oznacza dokładnie to samo co dla Ciebie 🙂 Każdego dnia cierpliwie uczę się tego podejścia do codzienności.

    • Trzymam kciuki, żeby wystarczyło Ci cierpliwości, zwłaszcza jesienią, kiedy problemy jakoś tak bardziej wychodzą z ukrycia 🙂

      • Marta K.

        Dziękuję =)

  • Pingback: YesWeekend#12 konsultant ślubny i pociągowa pomyłka | lekka przesada()