in punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Walka z trądzikiem i kąśliwymi uwagami – kiedy ludzie publicznie wytykają kompleksy

tradzik-kompleksy

Są takie teksty, które powstają w bólach. Mają w sobie więcej słów niż chce przyjąć internetowy papier, a wyróżniający się w edytorze przycisk opublikuj generuje więcej wątpliwości niż zmieniająca się prognoza pogody na zaplanowany urlop. I takie teksty pisze się trudno, zwłaszcza że nigdy nie ma pewności czy są one komuś potrzebne. Zawsze przed publikacją zadaję sobie pytanie: czy ten tekst może być dla kogoś przydatny, czy komuś coś on da. Czy te słowa wniosą coś do życia, nawet jeśli ma to być chwilowy uśmiech albo ulotna myśl. Tutaj byłam pewna – sama chciałabym przeczytać takie słowa, gdy byłam młodsza, zwłaszcza napisane przez kogoś, kto dalej zmaga się problemem, bo nastoletnia ja miała serdecznie dość wszystkich success story, magicznych rozwiań wieloletnich problemów i cudownych stwierdzeń, że jednak nie było warto się przejmować, warto wypowiadanych z gładkich, uśmiechniętych buź. Dlatego klamka zapadła, tekst poszedł. 


Ludzie mają wady

Ludzie mają wady, wiele mankamentów i niedociągnięć. Są takie, które rażą bardziej, na inne jesteśmy skorzy przymknąć oko, ale czasami gdzieś w głębi odzywa się upierdliwy głosik, który każe nam taką czy inną przypadłość skomentować i o tym komentowaniu trochę chciałabym dzisiaj porozmawiać. 

Trądzik dla niektórych to tylko kilka żarówiastych gul na twarzy. Stan tymczasowy, wywołany burzą hormonów, który szpeci na chwilę, a potem razem z zakończeniem okresu buntu i dojrzewania znika raz na zawsze, niczym pomarańcze przed Bożym Narodzeniem. Zresztą, co ja się tu produkuję, wszyscy wiemy czym trądzik jest, ale czy wszyscy wiemy jak bardzo może wpłynąć na życie?

Każdy kto ma trądzik, wie jak potrafi namieszać w głowie. Dla postronnych może się to wydawać okropnie płytkie: przywiązywać tak dużą wagę do swojego wyglądu? Narcyzm! Faszerować się lekami dla ładnej buzi? Definiować siebie przez pryzmat chrost na twarzy?  Słabe, prawda? Ale ktoś kto nigdy nie miał ropnego trądziku nie wie, jak ta ropa na twarzy może zatruć ducha.  

trądzik

Trądzik

Z trądzikiem zmagam się od ośmiu lat. Może ponad ośmiu. Nie mam zamiaru opowiadać Wam o nieudanych metodach jego leczenia i pokazywać drastycznych zdjęć. Zresztą i tak nie mam ich zbyt wielu, bo umówmy się, pozowanie przed aparatem nie miało szans na stanie się moją ulubioną rozrywką. Nie wygrałam z trądzikiem, cały czas zmagam się z problem i dlatego nie opowiem wspaniałej historii o życiu bez trądziku, złotej metodzie na tę przypadłość, bo na żadne z tych pytań nie mam odpowiedzi.  Nie wiem też co mogę powiedzieć osobom, które źle znoszą problem psychicznie, bo sama źle to znoszę, ale mam kilka słów dla osób, które same nie doświadczają tego, czy innego problemu. Opieram się na przykładzie trądziku, bo to „moje podwórko”, ale tak naprawdę można tu wstawić każde inny temat dotyczący wyglądu, charakteru, stanu cywilnego, czy zasobności portfela, czyli tego, co ludzie z lubością komentują.

Trądzik poza tym, że może być wywołany przez wiele poważnych przypadłości jest chorobą, która niszcząco wpływa na psychikę. 

Kiedyś pisałam o tym jak kompleks na punkcie małego biustu może negatywnie wpłynąć na postrzeganie siebie. Mały biust da się ukryć, trądzik niekoniecznie? Ja nadal nie umiem sobie z tym całkowicie poradzić. Czasami wydaje mi się, że akceptuję stan swojej skóry, ale kiedy przychodzi dla niej gorszy okres (nagły wysyp) uświadamiam sobie, że wcale tak nie jest. Czuję się jakbym mocno się przed wami obnażała z jakiegoś wstydliwego faktu, ale w końcu nie wstydzę się o tym powiedzieć.

Co trądzik zmienił w moim postrzeganiu siebie?

Jestem raczej introwertykiem, ale trądzik wpędził mnie w coś co nazywam chorobliwą nieśmiałością. Zaczęłam się garbić. W najgorszych okresach chodziłam z opuszczoną głową wciśniętą w ramiona i nerwowo odwracałam wzrok, gdy tylko napotkałam czyjeś spojrzenie. Wydawało mi się, że każdy, kto na mnie patrzy widzi tylko trądzik i patrzy tylko przez trądzik. Teraz zastanawiam się jak ludzie zapamiętywali moją twarz, skoro widzieli ją tylko z perspektywy czoła 😉 Nie umiałam też patrzeć ludziom w oczy – dopiero się tego uczę. Patrząc komuś w oczy prowokujemy go do skupienia uwagi na naszych oczach a więc i twarzy, a takiego efektu absolutnie nie chciałam osiągnąć. Przez trądzik potrafiłam odwoływać spotkania, nie wychodzić z domu (nawet do sklepu), wycofywać się od ludzi, wyręczać się bliskimi przy załatwianiu wielu spraw, stronić od spotkań twarzą w twarz. Z wielu rzeczy rezygnowałam, bo przekonanie, że mój wygląd uniemożliwia podjęcie działania było silniejsze niż chęć spróbowania. Zupełnie jakby stan twarzy definiował poziom wiedzy i kompetencji. Nienawidziłam zdjęć. Wpadałam w chorobliwą panikę, kiedy ktoś w pobliżu wyciągał aparat i próbował zrobić zdjęcie, a kiedy takie już powstało, wypłakiwałam oczy patrząc na cyfrową odbitkę dobitnie podkreślającą każdą bruzdę na mojej twarzy.  Nie umiem pozować, ani uśmiechać się do zdjęć. Odkąd założyłam bloga to się zmienia, polubiłam występy przed aparatem, ale to dla mnie strasznie trudne zadanie. Zresztą nie widzicie na zdjęciach zbyt często mojej twarzy, prawda? Już wiecie dlaczego. Poza tym, skoro jestem do głębi szczera – czasami robię to z obawy. Ciągle z niepokojem wypatruję wiadomości, czy komentarza oceniającego stan mojej cery. To silniejsze ode mnie. 

trądzik

Piszę o tym, bo chcę uczulić wszystkie osoby, którym wydaje się, że trądzik to nie tragedia. Pewnie są tacy, które dobrze sobie z tym radzą, ale każdy jest inny i trzeba mieć tego świadomość. Nasze słowa, czy zachowania wobec osób zmagających się z trądzikiem, otyłością, każdą inną wadą, czy chorobą mogą być czasami bardziej dotkliwe niż to co każdego dnia widzą w lustrze. Oto kilka przykładów komentarzy, które mogą być taką nieświadomie wbijaną szpilą.

  1. Ojej, ale masz trądzik!

Miałam taką głupią myśl — dopóki ktoś głośno nie powie, że widzi problem, to może jednak go nie będzie. Dlatego czułam się ze sobą znośnie dopóki ktoś nie powiedział tego na głos. Wtedy moja samoocena spadała do poziomu największej depresji świata. Każdy kto ma trądzik, o tym wie i uwierzcie mi – wcale nie trzeba mu o tym przypominać. To często reakcja rodziny czy bliskich, którzy nie widzą nas przez dłuższy czas i czują się w obowiązku zauważyć zmianę, która zaszła, nawet jeśli jest to zmiana na gorsze.  Serio, nie trzeba nikomu tego uświadamiać, każdy ma w domu lustro. 

  1. Powinnaś to, powinnaś tamto

Wysmaruj się tym, użyj tego kosmetyku, użyj tamtego kosmetyku. W oriflame jest cudowna maść, a synowi przyjaciółki pomogło natarcie się korą południowego dębu ze środkowej części lasu. Wiem, jesteście kochani, chcecie pomóc, ale nie da się zastosować wszystkiego. Wypróbowanie każdego magicznego polecanego sposobu jest  niemożliwe, a robiąc wszystko na raz można po prostu zwariować. To, że coś się u kogoś sprawdziło może być nawet pomocne, ale nieproszone wciskanie złotych rad na siłę, wypytywanie o problemy, objawy, czy leczenie przy okrągłym stole podczas imienin cioci to, no nie wiem — brak kultury? 

  1. Gdyby nie trądzik, byłabyś ładniejsza

Wiem, że te ropne chrosty raczej nie dodają uroku.  Nie zliczę ile razy to słyszałam : „Gdybyś nie miała tego trądziku, byłabyś ładniejsza”. Tak, wiem, że nikt nie chciał źle, ale uwierzcie nawet bez takich komentarzy człowiek czuje się brzydki, a okrętne stwierdzenie „jesteś brzydka” nie pomaga zupełnie w niczym. Chyba, że w podkopaniu samooceny. To rani szczególnie nastolatków, którzy i tak mają tę samoocenę mocno zachwianą. 

  1. Zobacz, jaki ma okropny trądzik, a jakoś udało jej się znaleźć chłopaka, ty też znajdziesz

Pomimo tej brzydkiej buzi udało jej się znaleźć chłopaka. Szok, niedowierzanie. Zobacz, ona jest taka brzydka, a jakoś udało jej się znaleźć chłopaka. Nawet nie najbrzydszego! Jak jej z taką buzią się udało, to Tobie też na pewno się uda. Takie komentarze się zdarzają, ale ja zostawię je bez komentarza.

  1. Masz już ponad 20 lat. Kiedy w końcu Ci to przejdzie?

Też chciałabym wiedzieć. Trądzik jest nie tylko młodzieńczym wybrykiem. Często może być tylko zewnętrznym objawem bardziej złożonych problemów. Widzisz trądzik, a wiesz, że osoba, która ma ten niepozorny skórny defekt może zmagać się z poważnymi problemami zdrowotnymi, może być np. bezpłodna.

  1. Dlaczego się malujesz?

Makijaż pewnie pogarsza stan Twojej cery, jak możesz być tak nierozważna i zapychać twarz tymi mazidłami tylko po to, żeby ładniej wyglądać. Przecież to bezdennie głupie marnować zdrowie dla wyglądu! Oczywiście makijaż nie pomaga, ale czasami jest jedynym ratunkiem. Nikt nie chce się pokazywać z najgorszej strony, a twarz zdecydowanie przyciąga uwagę. Tutaj chodzi tylko o komfort własny. W momentach najgorszego wysypu wyjście bez grama korektora chociaż odrobinę zakrywającego rażące czerwone gule to po prostu brak tego komfortu.

  1. Dlaczego się nie malujesz?

Wyglądasz okropnie! Jak możesz tak wychodzić do ludzi. Spróbuj to jakoś przykryć i nie strasz otoczenia. Sytuacja odwrotna do poprzedniej. Makijaż szkodzi, brak makijażu razi. Jak żyć? Pół twarzy z makijażem, a pół bez? 

  1. Jak będziesz jeść czekoladę, to będziesz wyglądać tak brzydko jak X

Każdy z nas jest inny i u każdego inne rzeczy mogą wywoływać wypryski. Słodycze i pokarmy podnoszące poziom cukru we krwi mogą zaostrzyć trądzik, ale nie u każdego muszą to zrobić. Czy to wina czekolady? Ile badań i lekarzy tyle opinii, często sprzecznych. Trzeba obserwować jak nasz organizm reaguje na poszczególne pokarmy. Ale straszenie dzieci okropną buzią tamtej Pani, żeby bały się zjeść czekoladę? Serio? 

  1. Gdybym wyglądała tak jak ty wstydziłabym się wyjść na ulicę

To akurat usłyszałam kiedyś od lekarza. Oczywiście, że nikt nie chce pokazywać się światu w złym stanie. Zawsze z politowaniem patrzyłam na zapłakane nastolatki w amerykańskich filmach, które wydzwaniały do przyjaciółek w środku nocy, że właśnie pojawił im się JEDEN pryszcz na czole, a one jutro mają przed sobą randkę z największym przystojniakiem w szkole. Jasne, jeśli ktoś nie ma na co dzień problemu nawet jeden pryszcz będzie dramatem, ale z wysypem na całej twarzy trzeba żyć. Nie można zamknąć się w domu i schować przed światem, chociaż czasami wydaje się to najlepszym rozwiązaniem …

trądzik

Tu nie chodzi tylko o trądzik

To takie główne sytuacje, które przyszły mi do głowy. Może niektóre słowa są wypowiadane z troską, smutkiem albo po to żeby kogoś „pożałować”, ale uwierzcie mi – efekt zawsze jest odwrotny. Tak jak wspomniałam: oparłam te przykładowe komentarze na temacie trądziku, bo sama ich doświadczyłam, ale to nie jest tak, że dotyczą tylko osób z trądzikiem. Weźmy inny przykład. Czysto teoretycznie wyobraźcie sobie sytuację: Siedzicie przy stole, w gronie dwudziestu osób, obcych lub bliskich i nagle ktoś zaczyna dyskusję pt. „Ojej! Ależ ty masz wielki nos!”. Oczy wszystkich obecnych kierują się na wasz, może faktycznie odrobinę większy nos, po czym jakaś zupełnie nieznajoma kobieta zaczyna mówić o cudownym preparacie z Rossmanna, który ten nos ma zmniejszyć, a inna włącza się, że jej kuzynce w trzeciej linii pomogło przygniatanie go do poduszki. Dyskusja wrze w najlepsze, wy przybieracie barwę dojrzałego buraka, bo wszyscy mówią o tym mankamencie, który wolelibyście ukryć. Na koniec podsumowują, że gdyby nie ten nos bylibyście całkiem ładni i szeptem dopowiadają sąsiadce z boku : „jak dobrze, że moja wnuczka ma ładny nos”. To taka sama dyskusja jak inne drażliwe tematy: kiedy ślub, kiedy dziecko, kiedy znajdziesz chłopaka.

Brak kultury

Nieproszone wtrącanie się we współżycie, relacje, czy wszelkie sprawy intymne to po prostu brak kultury. Nigdy nie wiadomo z jakimi problemami zmaga się dana osoba. Wciskanie komuś nosa, czy w portfel, czy w majtki, czy w kartę zdrowia jest nietaktowne i niegrzeczne, a takie komentarze i publiczne zwracanie uwagi na „defekty” i rozprawianie o nich jest po prostu ciosem poniżej pasa, a takie komentarze są zwyczajnie nie na miejscu. 

Ten post nie ma być siarczystym policzkiem wymierzonym w komentatorów, nie twierdzę, że wy tak robicie (mam ogromną nadzieję, że nie!), ale chciałam zasygnalizować jak ten problem wygląda z drugiej strony.  

Zastanawiam się, czy też macie takie doświadczenia? Jak reagujecie na takie komentarze? Wiem że są osoby, które dobrze sobie radzą z problemami są takie wśród was? 

Zdjęcia wykonała Paulina Studzińska