in punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Bardziej wiem niż czuję – pułapka świadomego życia

swiadome-zycie

Żyjemy w czasach, w których co jakiś czas ulegamy różnym modom. Wcale nie chodzi tylko o modę ubraniową, jest też przecież moda na styl życia. Od jakiegoś czasu wszędzie słyszę, że dobrze być minimalistą i żyć w rytmie slow. Faktycznie przeżywać każdą chwilę dnia, być uważnymwdzięcznym, celebrować codzienność i cieszyć się z małych rzeczy. 

Jak najbardziej jestem za! To wszystko jest wspaniałe, ale tylko wtedy gdy wprowadzamy te rzeczy do życia świadomie i dlatego, że naprawdę chcemy, a nie dlatego, że widzieliśmy je już na wszystkich blogach, okładkach gazet i w telewizjach śniadaniowych. Kiedy czujemy, że to jest fajne a nie tylko o tym wiemy z relacji świata! Czasami bardzo trudno odróżnić co faktycznie jest nasze, a co czyjeś, a my tylko zaczynamy traktować to jak swoje. Bezrefleksyjne powtarzanie, że jestem uważny i wdzięczny nie ma większego sensu, bo przecież zarzucamy tę podstawową kwestię, o którą walczymy, czyli świadome podejście. 

Świadome życie

Jestem bardzo przychylna akurat tej modzie. Zafascynowało mnie świadome życie i od dłuższego czasu wdrażam jego postulaty w swoją codzienność. Jednak kiedy ostatnio złapałam się na tym, że przy wykonywaniu niemal każdej czynności myślami jestem w innej i częściej rozmyślam jak bardzo nie lubię żółtych ścian w swoim wynajmowanym pokoju niż cieszę się, że w końcu mamy piękną, słoneczną wiosnę,  coś mnie tknęło. Wszystko, co tak misternie wdrażałam przez ostatni rok, nie wiadomo kiedy gdzieś sobie poszło i samo z siebie nie ma zamiaru wrócić. Wiedziałam, że mam za co być wdzięczna, ale jakoś przestałam to czuć i tylko powtarzałam z automatu to, co kiedyś zapamiętała głowa. 

Pułapka

W dążeniu do szczęśliwego życia i sprawianiu by każdy dzień był wyjątkowy też można się zagalopować, a przecież w świadomym przeżywaniu codzienności chodzi właśnie o to, żeby po prostu w niej być. Nie wynajdować na siłę powodów do wdzięczności, bo stworzyliśmy taką rubrykę w kalendarzu. Może pomyślicie, że to trochę bez sensu i przecież wyrobienie w sobie nawyku przychylnego patrzenia na świat jest dobre. Na przykład codzienne wypisywanie kilku rzeczy, za które jesteśmy dzisiaj wdzięczni, jest dobrym nawykiem, bo nawet w skrajnie nieudanych dniach jesteśmy w stanie zobaczyć dobre rzeczy. Jednak czasami nawet nad nawykami warto się zastanowić. Czy na pewno nadal ich potrzebujemy, czy może robimy jakąś czynność bez przekonania tylko dlatego, że przyzwyczailiśmy się do jej robienia.  Zastanowić się, czy na pewno chcemy iść w tym kierunku i czuć, że to ma sens, a nie tylko kontynuować przyzwyczajenie, które uważamy za dobre i wartościowe albo czujemy, że powinniśmy coś robić. To zupełnie bez sensu i w dodatku jest zaprzeczeniem całego mindfulness.

Niepowtarzana umiejętność zanika, a ta powtarzana tylko „na odwal” nie daje poczucia szczęścia, a ja wcale nie chcę przerobić swojego życia na odwal. Mam nadzieję, że Wy też 🙂

Czujecie czasami, że wcale nie przeżywacie codzienności uważnie? Zdarzają się Wam takie momenty, że nie doceniacie swojej codzienności albo myślicie, że jesteście tu i teraz, ale kiedy o tym pomyślicie okazuje się, że wcale tego nie czujecie?