#Środa z książką – „Autentyczność przyciąga”.

Czy można opublikować recenzję książki, której jeszcze się nie skończyło? Oczywiście, jeżeli do końca zostało dziesięć stron, a Ty tak bardzo chcesz o niej napisać, że przerwałeś czytanie dla stworzenia wpisu. Dzisiejsza recenzja skierowana jest szczególnie do tych z Was, które budują markę firmową lub osobistą. Jeśli posiadasz własny biznes, piszesz bloga, prowadzisz kanały w mediach społecznościowych albo inne formy działalności, które wymagają, żeby od czasu do czasu skrobnąć jakiś wpis albo tekst do reklamy, to ta książka jest dla Ciebie.

Autentyczność przyciąga

Autentyczność przyciąga? Wydawać by się mogło, że to bzdura. Przecież na każdej stronie oglądamy idealne zdjęcia wnętrz. Atakują nas perfekcyjnie czyste biurka, idealnie wyposażone kuchnie, które wyglądają jakby nie został w nich ugotowany żaden obiad. Piękne kobiety o gładkich twarzach, zawsze wyspane i wypoczęte. Nawet po nieprzespanej nocy spędzonej na mocno zakrapianej imprezie. Otóż sprawa ma się zupełnie inaczej. Obok tego niedoścignionego nurtu ideałów rozwinął się drugi trend — autentyczność. Skąd taka zmiana? Perfekcja jest piękna, ale sprawia wrażenie tak odległej od życia, że ludzie oglądają ją na obrazkach, ale nie utożsamiają się z nią. Autentyczność pokazuje ludzkie oblicze i przełamuje dystans. Sama daję się nieść tej fali. Chętniej wybieram marki, które są przyjazne i mówią do mnie ludzkim językiem. Wybierając usługę chcę wiedzieć z kim mam do czynienia i czy osoba, która siedzi po drugiej stronie nadaje na podobnych falach. Ciekawi mnie jej historia oraz historia stworzonego przez nią produktu. Czasami oglądając zdjęcia i zapoznając się z tekstami na stronę mam najprawdziwszą w świecie ochotę poznać twórcę. Szczególnie zauważalne jest to u młodych polskich projektantów i marek odzieżowych.

Co znajdę w książce? 

Ania Piwowarska podzieliła książkę na sześć rozdziałów. Tłumaczy po kolei, wręcz łopatologicznie co to znaczy budować markę na autentycznym przekazie, jak być autentycznym, stworzyć idealnego klienta, do którego będziemy kierować swoje komunikaty. Kolejne fragmenty to obszerne wyjaśnienie dlaczego autentyczność jest tak ważna. Serce książki to złote wskazówki związane z samym pisaniem tekstów. Przeczytałam to trzy razy, szczególnie mocno wbijam sobie do głowy frazę Pisz prosto i zwięźle. Próbuję pożegnać się ze swoją nadmierną skłonnością do stosowania zdań złożonych, czyli w wolnym tłumaczeniu niesamowicie długich i pogmatwanych. Ostatni rozdział — autentyczna promocja- to równie ważny fragment co ten o pisaniu. Komunikowanie w mediach społecznościowych, szczególnie to autentyczne nie jest łatwe. Podążanie utartymi schematami sprawia wrażenie łatwiejszej opcji, ale ludzie to czują. Pisałam Wam o tym w tekście: Przyznać się do błędu nie jest łatwo – nikt nie lubi mówić o słabościach. Największym zaangażowaniem cieszą się te teksty i wpisy, w których pokazuję, jaką osobą naprawdę jestem.

Co Lekka przesada uznała za warte uwagi? 

Podobał mi się fragment o konkurencji. 

Patrzenie na świat przez pryzmat konkurencji, która czyha na każdym rogu i chce nas zniszczyć, nie zawsze pomaga w skutecznym działaniu. […] Twoją bezpośrednią konkurencją są firmy lub osoby, które świadczą usługi podobne do twoich, mają podobną skalę działania i zwracają się do podobnych klientów.  Osoby, które świadczą lokalne usługi podobne do twoich, ale na ternie innego miasta, nie są twoją konkurencją. Osoby, które świadczą lokalne usługi w twoim mieście, ale kierują je do innej grupy klientów niż ta, z którą ty chcesz pracować, również nie są dla ciebie konkurencją. […] Szukanie współpracy może okazać się znacznie lepszą strategią rozwoju twojej działalności niż zwalczanie konkurencji.

Serio, współpraca daje więcej korzyści niż konkurencja. Może ta druga napędza i motywuje do działania, ale siedząc na jednym  wózku zajedziemy dalej wspólnie go pchając, niż nieustannie szarpiąc i przepychając. 

Świetne są fragmenty tekstów stworzonych przez kobiety, które współpracowały z autorką. Pokazuje to jak różnorodny, a jednocześnie nadal ciekawy może być sposób pisania. Z uśmiechem na twarzy czytałam wypowiedzi Pani Swojego Czasu, wtedy pracującej nad rozkręceniem działalności, doprecyzowanymi i ładnymi tekstami na stronę. Dzisiaj chyba nikomu nie muszę przedstawiać tej energetycznej bomby trzęsącej czasem polskich kobiet. 

Co mnie zaskoczyło? 

To prawdopodobnie pierwsza książka, którą chwalę za ćwiczenia. Zazwyczaj bezrefleksyjnie przerzucam kilka kartek do przodu, gdy widzę nagłówek: teraz poświęć godziną na wykonanie zadań. Yhm, już biegnę. W „Autentyczność przyciąga” bez marudzenia zrobiłam WSZYSTKIE ćwiczenia. Nadal ciężko mi w to uwierzyć. Kolejna sprawa. Rzadko czytam książki dwa razy. To jeden z powodów, dla których nie lubię ich kupować. Jest kilka wyjątków, ale regułą jest: raz i koniec.

Ta pozycja będzie kolejnym wyjątkiem. Z tym ponownym przeczytaniem wiąże się jeszcze jedna straszna rzecz, do której namówiła mnie Ania — kreślenie po książce. Niewybaczalne! Obchodzę się z książkami delikatniej niż z jajkiem. Nie zaginam rogów, staram się zbyt mocno nie dociskać stron. Wszystkie książki, które posiadam, wyglądają niczym nówki-sztuki-nieśmigane. Zawsze z pogardą wręcz reagowałam na prośby autorów, żeby nie szanować książki. Kreślić, bazgrolić, zaginać. Ani uległam! Swój egzemplarz wypożyczyłam z biblioteki, ale po przeczytaniu zamówiłam własny. Niecierpliwie czekam, aż do mnie dotrze.

Książkę czyta się z przyjemnością. Porwał mnie styl pisania Ani. Tekst napisany jest w taki sposób, że dosłownie przepływa się przez niego. Zdania są okrągłe, ładne, proste i prawdziwe. Dzięki „Autentyczności” trafiłam na bloga Ani (autentycznycopywriting.pl). Mogę na bieżąco czytać te pięknie napisanie zdania. Wpadnijcie, warto poczytać teksty tej Pani. Są takie autentyczne. Polecam zwłaszcza ten o perfekcjonizmie: Perfekcjonizm i pisanie

Powiedz mi, myślisz że autentyczność ma przyszłość?
Czy może zniknie niczym świeżo upieczone,pachnące ciasto czekoladowe?


Dołącz do mnie w społecznościówkach.
Pokazuję tam smaczki ze swojego życia. Szkoda to przegapić. 

INSTAGRAM 

FACEBOOK

  • Nie słyszałam o książce, ale przyznam, że twoja recenzja mnie bardzo zaciekawiła 😀 Sprawdziłam już, że jest dostępna w postaci e-booka, więc na pewno po nią sięgnę w wolnej chwili.

    • Warto, jest bardzo ładnie napisana aż samemu chce się usiąść i pisać 🙂

      • To najpiękniejszy komplement, jaki usłyszałam ostatnimi czasy – „aż samemu chce się usiąść i pisać” 🙂

        • Aniu, to sama prawda! Twoja książka mocno zmieniła moje spojrzenie na pisanie. Dziękuję 🙂

  • Czytałam i polecam! Wszystkim. Ostatnio sama wspomniałam o tym na blogu. 🙂 Warto być autentycznym, pokazać się od tej nieidealnej strony dzięki temu pokazujemy odbiorcom człowieka a nie robota 😉 Pomimo tego, że przyjemnie ogląda się piękne zdjęcia to jednak ludzie wolą autentyczność 🙂 Książka godna polecenia 🙂

    • Ja bardzo lubię ładne zdjęcia i sama takie tworzę. Odzwierciedlają moje poczucie estetyki, ale chcę, żeby ludzie mieli świadomość, że rzeczywistość nie zawsze tak wygląda. Śniadanie to nie zawsze elegancka owsianka. Autentyczność w pisaniu to absolutna konieczność. Czasami trudno napisać coś szczerego i pokazującego też gorsze strony, ale tak jak mówisz, ludzie wolą autentyczność.