Łatwe sposoby, dzięki którym zrealizujesz plany noworoczne

postanowienia-noworoczne

W poprzednim tekście stało się jasne, dlaczego nasze plany noworoczne nie wypalają. Jeżeli jakimś cudem przegapiłaś tamten tekst, to koniecznie musisz go nadrobić ,zanim rozpoczniesz lekturę tego, bo są one ze sobą związane. Tutaj podrzucam link do tekstu: Dlaczego postanowienia noworoczne nie działają? + podsumowanie roku 2016.  Dzisiaj pora odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: Co zrobić, żeby postanowienia noworoczne były skuteczne?

 Rób plany noworoczne nie postanowienia

Na tę kwestię zwróciła uwagę Dagmara z bloga Fox in the forest. Lepiej skupić się na konkretnych celach i czymś, co faktycznie chcielibyśmy zrobić. Rób plany, nie postanowienia. Podejdź do całego procesu jak do jakiegoś najzwyklejszego w świecie zadania, które chcesz realizować. Nie ważne czy mówimy o projekcie do pracy, czy nauce do egzaminu na studia. Zawsze wygląda to tak samo. Masz zadanie, masz przedział czasu, w którym musisz je wykonać, masz narzędzia. Siadasz, rozbijasz zadanie na mniejsze części, a każdą z nich rozmieszczasz w czasie. Tadam! Spróbuj tam samo zaplanować rok. Jak wygląda to w praktyce?

Wyznaczasz zadanie. Taką myśl przewodnią tego roku. Są różne szkoły. Niektórzy planują realizację bardzo konkretnego zadania, na przykładać „wydać książkę”, „zarobić milion” i to temu podporządkowują resztę planów. Inni wybierają wartości, którymi chcą się kierować w tym roku np. radość, odpoczynek i tworząc kolejne cele, próbują je dopasować do tych wartości. To ambitne zadanie. Podporządkować cały rok konkretnych założeniom i stale się ich trzymać. Zakładam, że jednak nie wszystkie jesteśmy tak zdeterminowane, dlatego proponuję pośrednią opcję.

Wyznasz więc myśl przewodnią. Moja myśl przewodnia na rok 2016 brzmiała „znaleźć swoją drogę”. Siłą rzeczy moje pozostałe cele wiązały się z tym bardzo ogólnym hasłem.  Po co coś takiego robić? Kiedy pogubisz się, i zapomnisz do czego właściwie dążysz ten slogan bardzo upraszcza sprawę. Skoro mamy zadanie, mamy też przedział czasu, czyli nasze 365 dni, pora rozbić nasz cel na mniejsze i zrobić z tego plan.

 Jak rozbić zadanie na mniejsze części?

Tu zaczynają się schody. Łatwiej jest wyznaczyć ogólny cel, a ciężej podzielić go na mniejsze części. Kiedy próbujesz zrobić prezentację, wypisujesz w punktach kwestie, które muszą zostać w niej przedstawione. W ten sam sposób zaplanuj rok. Pomyśl, co chciałbyś zrobić albo zmienić. Określ te elementy jako „przymusowe do zawarcia w 2017”, czyli takie, które na pewno chcesz zrealizować, na przykład zrobić sobie 3 dni wolnego od wszystkiego i wszystkich. Nie musi ich być dużo. Pamiętaj tylko, że to Ty musisz tego naprawdę chcieć. Musi to być Twoje marzenie i chęć. Nie mamy, taty, babci ani szefa. Twoje najprywatniejsze. Inaczej się nie uda. Wypisz te wszystkie „chętki” na kartce.  Za chwilę będziemy je porządkować. Jeżeli dalej tego nie czujesz, może pomoże Ci ta metafora: popatrz na nadchodzący rok jak na książkę. Każdy miesiąc to kolejny rozdział. Gdybyś był autorem tej książki, co chciałbyś w niej umieścić?

 Każdy cel dokładnie rozpisuj

Takie dokładne rozbicie bardzo ułatwi sprawę, kiedy dojdziesz do martwego punktu i nie będziesz wiedział, od czego zacząć. Chcesz codziennie pisać? Wyznacz godzinę, o której niezależnie czy będzie się waliło, czy paliło, usiądziesz i będziesz pisał. Jeżeli chcesz schudnąć. Zaplanuj ile dokładnie. Ile kilogramów w danym miesiącu. Wypisz, jakie działania podejmiesz w tym celu. Ćwiczenia na siłowni? Ile, jak często, zorganizowane zajęcia, czy możesz samodzielne? Ile godzin? Jadłospis? Kiedy będziesz rozplanowywać go na kolejny tydzień? Kiedy będziesz robiła zakupy i przygotowywała posiłki? Doszkalanie się w jakieś dziedzinie? Jakie kursy, kiedy? Jakie książki? I tak dalej. To ma być konkretny program.

 Rozmieszczamy plany noworoczne w czasie

Zaczepiłam trochę o ten punkt, przedstawiając metaforę roku jako książki (tak sobie myślę, że moja polonistka z czasów licealnych byłaby ze mnie dumna). Podziel rok na miesiące. Weź swoją kartkę z planami i zastanów się, kiedy chciałbyś zacząć realizację (przy tych bardziej złożonych) lub zrealizować (te prostsze).  Nie musisz robić w każdym miesiącu czegoś. Pamiętaj, że to Ty decydujesz, jak rozplanujesz realizację zadania. Oczywiście do tego, co napisałam nie wliczają się nawyki. Nawyki, żeby stały się nawykami, muszą być realizowane regularnie i ciągle. Raz na tydzień, raz na dzień. Jeżeli myślisz teraz, że możesz odpuścić ten punkt, bo nie jesteś w stanie sprecyzować, kiedy co chcesz zrobić, to się mylisz. Nie możesz ominąć numeru trzy, nie, nie nie!

Rok ma 365 dni, 8760 godzin. Czy Ty wiesz ile to czasu? Bardzo dużo!  Skoro nie jesteś w stanie zdecydować czy wystarczy Ci roku na rozpoczęcie robienia czegoś, wykreśl to z listy „plany noworoczne”. Kilkulatek nie tworzymy. To ważne, żebyś przynajmniej poglądowo określiła moment, w którym chcesz zacząć daną rzecz. Sama wiesz, że umieszczanie czegokolwiek w kategorii „zacznę jak będą miała czas” albo „kiedyś” to tylko ładne nazwanie „nigdy”.

Jak realizować plany noworoczne?

Mamy doprecyzowaną kwestię tworzenia planów. Wszystko pięknie, tylko jakby je tu zrealizować? Oto kilka niezawodnych wskazówek, które radzę wziąć sobie do serca.

  1. Zacznij od małych zmian  bardzo, bardzo małych. Chcesz codziennie poświęcać czas na naukę nowych słówek, chciałabyś poznawać 30 nowych słówek codziennie. Zacznij od 5. Stopniowo możesz zwiększać liczbę, aż dojdziesz do takiej, która Cię satysfakcjonuje. Jak nie umiesz pływać, to nie włazisz na głębokość dwóch metrów, bo byś się zwyczajnie utopiła. W życiu jak w basenie: nie ma co skakać od razu na głęboką wodę, bo można stracić grunt pod nogami i się zachłysnąć.
  2. Rób tylko jedną rzecz jednocześnie przynajmniej na początku. Ja wiem, że multitasking, podzielność uwagi i takie tam, ale powoli. Jak przyzwyczaisz się do jednego, wtedy dokładasz kolejne. Nie odwrotnie. Za często rzucamy się na wszystko od razu, a potem kiedy nie udaje nam się tego realizować, sfrustrowani rezygnujemy.
  3. Nie zmuszaj się, rób to dla przyjemności życie to nie projekt w pracy czy prezentacja nudna prezentacja zaliczeniowa, którą wykonujesz dla kaprysu prowadzącego. To, co robisz ma Ci sprawiać przyjemność. Jeżeli w trakcie okaże się, że któreś z twoich postanowień stało się dla Ciebie męczarnią, nie bój się zrezygnować. Masz polepszyć swoją codzienność, nie dołożyć do niej kolejny problem.
  4. Daj sobie margines czasu i błędu wprowadzając coś w życie, musisz mieć świadomość, że nie zadziała od razu. Jeżeli chcesz przestać jeść słodycze, a wcześniej codziennie zjadałaś trzy batony, nie łudź się, że nagle przestaniesz. Do tego potrzeba czasu. Przynajmniej miesiąca, żeby organizm się przyzwyczaił do nowej sytuacji, albo jak wolisz — odzwyczaił od starej. W tym całym procesie zdarzą Ci się wybryki. Pewnie w chwili słabości chwycisz za tego batona i go zjesz. Całego, od początku do ostatniego okruszka w opakowaniu. To jest twój margines błędu. Zdarza się i to wcale nie znaczy, że sprawa jest przegrana. Jeśli coś takiego się zdarzy, uspokój się i skup na tym, żeby podobna sytuacja się ponownie nie wydarzyła.

Zrobił się z tego całkiem długaśny tekst. Nie chcę go jeszcze dodatkowo przedłużać, a poza tym moje plany noworoczne ciągle są w fazie tworzenia. Nie chcę przesadzić z ich liczbą i dobrze je rozplanować. Dlatego też jeszcze Ci o nich nie powiem. Mam nadzieję, że wszystko jest jasne i klarowne. Jeżeli podejdziesz do sprawy w ten sposób,  wszystko pójdzie gładko i przyjemnie. Będziesz odhaczała kolejne punkty na liście i nie będziesz czuła się przy tym zmęczona i przytłoczona. Zjesz ciastko i będziesz miała ciastko.
Czy możesz być coś piękniejszego? 😉

 

  • Marta

    Oja 😮 usiadłam do przeczytania Twojego tekstu po rozplanowaniu wstępnych planów i całego stycznia, myśląc „o, w samą porę, może coś uzupełnię!”. Łudziłam się, że zrobiłam to dokładnie (no przynajmniej dokładniej niż w poprzednich latach), ale okazuje się, że to wszystko to tylko szkic! Bardzo pomocny wpis <3 od razu zabieram się do rozbijania celów na mniejsze i planowania w czasie!
    Ps. Myślę, że Twoja polonistka byłaby dumna z tych metafor (znalazłam co najmniej 3! Brawo Ty!)

    • Dobrze zaplanowana robota idzie sprawniej. Kiedy rozbija się to dodatkowo w czasie można łatwiej do się do tego zabrać. No i przygotować się na to mentalnie/ pieniężnie. Także planuj i realizuj, trzymam kciuki. Brawo ja, dziękuję 😉

  • I cały plan się sypnął. Trzymałam się ostro postanowienia, że nie kupię w tym roku kalendarza/plannera, bo za szybko z nich rezygnuję i tylko zalegają, pięknie wyglądając na półce. Po przeczytaniu twojego tekstu znowu mam ochotę na zakupy w papierniczym. Damn! Ale podejście niesamowicie mi się spodobało – nigdy nie myślałam o „noworocznych postanowieniach” jak o prezentacji na zajęcia 😀

    • Niestety muszę przyznać, że mam tak samo. Rzucam się na te piękne kalendarze, a najpóźniej w marcu lądują na półce jako jej ozdoba. Chyba głównie dlatego, że większość z nich ma widok „dzienny”, dzięki któremu nigdy nie jestem w stanie okiełznać całego tygodnia. W tym roku zakupiłam kalendarz z widokiem „na tydzień” i liczę, że dotrwa do końca. Nie podpuszczam Cię, ale leć do tego papierniczego i działaj 😀 Ładne kalendarze są tego warte!