Praca sezonowa za granicą. Poradnik dla Polaków!

Wróciłam. Trochę słabsza, ale cała i prawie zdrowa, nie licząc małego paskudnego przeziębienia, które się do mnie przyplątało fundując mi małe chorobowe randez-vous w środku lata. Holandia to przepiękny kraj. Byłam nim zachwycona od początku, do końca. Gdybym mogła, wysłałabym Wam wszystkie zdjęcia, które zrobiłam, ale byłoby to zagranie, co najmniej niehumanitarne. Kilka Kilkanaście na pewno pojawi się w najbliższym czasie, dzisiaj jednak przychodzę z nieco innym tekstem, który chodzi mi po głowie już od ponad roku. 

Polacy za granicą. Koniec żartu. Prawda, że dobry? To podrzucę jeszcze jeden: Co jest dobrego
w zimnej pogodzie ? 
Polacy trzymają ręce w swoich kieszeniach. Ten to dopiero był śmieszny. Trochę stereotypowy, ale co tam. Przecież to tylko żart, nie prawda. To źli ludzie wymyślają o nas takie cuda. Polacy kradną, Polacy narzekają, Polaczki buraczki. Bzdury! Też tak myślałam. Matko, jak dobrze, że Polacy wyprowadzili mnie z błędu!

W ramach wdzięczności postanowiłam przygotować krótki poradnik:
„Praca sezonowa. Jak być prawdziwym Polakiem za granicą?”*

Kradnij 

To taki rodzaj sportu. Kradnij wszystko, co popadnie, co w rączki wpadnie. Pracujesz przy pakowaniu warzyw. Papryka? Kalafior? Ogórek? Winogrona? Nie ważne. Bierz, ile uniesiesz, nawet jeśli miałbyś wszystko wyrzucić. Nie masz tyle szczęścia i przypadła Ci praca przy kwiatach? Kradnij cebulki i gotowe kwiaty! A, no i najważniejsze, jeżeli nie masz możliwości wyniesienia towaru z pracy, nie zapominaj, że są jeszcze inne rzeczy, na przykład cukier. Możesz kraść też złom z pobliskiego złomowiska albo kamienie z podjazdu. No i nie zapomnij opowiadać o tym wszystkim dookoła! Takimi osiągnięciami trzeba się dzielić i rozsławiać. Kto wie, może uda Ci się zyskać aprobatę u widowni?

Nienawidź szefa swego.

Twój pracodawca to najgorszy człowiek pod słońcem. Kawał gnoja i najgorszy dziad to najłagodniejsze słowa jakie mogą wyjść z Twoich ust pod jego adresem. Zapamiętaj to i życz mu wszystkiego najgorszego. Nawet jeśli zapewnia Ci nocleg, jedzenie, transport i dodatkowe przerwy. Dodaje do tego słodycze, a kiedy jest ciepło, kupuje lody, żeby lepiej Ci się pracowało? I tak jest szują. A jak na koniec do tego wszystkiego dorzuci mi jeszcze extra pieniądze? TEŻ. Dlaczego?

Krytykuj sposób, w jaki prowadzi firmę.

Ty poprowadziłbyś ten biznes lepiej. Pamiętaj, to absolutnie nieistotne, o jaką branżę chodzi. Zrobiłbyś to lepiej od tego gnoja i już. Masz wiedzę na każdy temat, jesteś rekinem przedsiębiorczości, potrafisz przewidywać przyszłość, znasz wymagania i potencjały rynków na całym świecie. Mało? Nie zapomnij, że potrafisz też przewidywać przyszłość! Urodzaje i nieurodzaje, to dla Ciebie żadna tajemnica, a zawirowania na rynku walutowym nie mają miejsca bez Twojego zezwolenia. Dlatego też Twój szef robi wszystko źle, a Ty, gdybyś tylko miał taką możliwość i dostał jego firmę w swoje łapki, stałbyś się najbogatszym człowiekiem na świecie.

Narzekaj i obgaduj

Na wszystko. Nawet jak nie masz na co, bo pogoda piękna, kolejek w sklepach nie ma,
a w mieszkaniu ciepło. Narzekaj byle narzekać. Temat sam się znajdzie. W telewizji za granicą nie nadają programów po polsku? No masz Ci los! Obcokrajowcy mówią za głośno w swoim języku? Bezczelni! Jeśli stanie się coś okropnego i zabraknie tematów do marudzenia, przejdź do kolejnego punktu i zacznij obgadywać swoich współpracowników. Wskazówka: nie zapomnij wymyślić kreatywnych pseudonimów, żeby na przykład „TEN MURZYN” nie domyślił się, że to o nim mowa. Pamiętaj jeszcze o jednym: nic nie sprawia takiej frajdy jak obgadywanie innych Polaków, mała aferka o to, że Kryśka wypija za dużo herbaty, też jest wskazana.

Oszczędzaj

Nie tak po prostu. Do przesady. Bądź centusiem i sknerą. Licz każdy grosz. W sklepach rób oburzone miny do obsługi i wykrzykuj, że to czyste zdjęcie i chyba kogoś to pokur****, że Ty będziesz tyle płacił za jakieś tam brzoskwinie, ser czy inne ziemniaki. Kręć nosem na każdą cenę, tę korzystną też, nawet jak w Polsce zapłaciłbyś za to tyle samo. Krzycz! Niech cały świat dowie się,
jak jest Ci źle. Możesz też myć samochód w deszczu, jeździć busem w dziewięć osób zamiast sześciu dozwolonych i inne takie. Nie oszczędzaj tylko na jednym-na alkoholu. Chociaż jest drogi, to grzechem jest oszczędzanie na tym zacnym trunku. Polak nie wielbłąd, pić musi. Ten punkt to szerokie pole do popisu. Czuję, że nie wykorzystałam w pełni jego potencjału.

Wystarczy, że dokładnie, krok po kroku wypełnisz wszystkie pięć punktów, a nikt nie będzie Ci próbował zarzucić, że niegodnie reprezentujesz nasz kraj za granicą. Trudne? Nie! Nie chcę się zagłębiać w szczegóły, bo uważam, że w tych kilku punktach ujęłam najważniejsze kwestie. To co? Do roboty!

* Ten poradnik powstał ze sporym przymrużeniem oka. Oczywistą oczywistością jest, że sprawa nie dotyczy wszystkich Polaków pracujących za granicą, sezonowo lub nie, ale zachowania te są wśród wielu na tyle powszechne, że postanowiłam to opisać.

Powiedzcie mi, proszę, że nie mieliście podobnych doświadczeń z Polakami za granicą, a jeśli mieliście, to napiszcie mi w komentarzach jakie. Jestem ciekawe czy są zbliżone do moich, czy całkowicie odmienne.

P.S. Mam nadzieję, że podoba Wam się zmiana.

  • Znam to! Sama prawcowałam w Holandii zaraz po maturze i choć złodziei w naszej ekipie nie było to kartka przed sklepem po polsku, że w przypadku kradzieży będzie wzywana policja, to już coś znaczy. Po szifcie ekipa zawsze kierowała się najpierw w sklepie do działu z piwem, a każdy weekend był okazją do porządnej libacji przy rytmach disco polo. Mimo wszystko bylo tez sporo osób młodych, studentów, dzięki czemu zapamiętam ten czas naprawdę dobrze 🙂

  • Pingback: Dlaczego postanowienia noworoczne nie działają? + podsumowanie roku 2016 | lekka przesada()