punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Dlaczego postanowienia noworoczne nie działają? + podsumowanie roku 2016

by lekkaprzesada-
postanowienia-noworoczne-nie-dzialaja

Postanowienia noworoczne to naprawdę fajna sprawa. Mają tę magiczną właściwość, że jak nic innego na świecie motywują do działania. To taki idealny nowy początek. Lubimy zaczynać od początku. Od jutra, od poniedziałku od początku miesiąca, od równych i okrągłych dat, a tu mamy do dyspozycji ogroooomną czystą kartkę. Cały rok, 365 dni. Nic tylko planować i działać. Otwierasz więc najpiękniejszy zeszyt, jaki masz i wielkimi literami bazgrzesz datę: 2017, a potem zapisujesz stronę, albo nawet dwie ambitnymi zadaniami do wykonania na nowy rok: schudnąć, zmienić pracę, nauczyć się pięciu języków, przeczytać sto książek, zacząć chodzić na siłownię, spędzać więcej czasu z bliskimi. Wszystko brzmi tak pięknie, że najchętniej wykonałabyś wszystkie zadania już, teraz, zaraz. Niestety z biegiem czasu zapał spada, kartka z celami gdzieś ginie, a wszystkie planowane zmiany odchodzą w zapomnienie, na niesprecyzowane: kiedyś.

Co zrobić, żeby w tym roku było inaczej?


Zbliża się koniec roku, najlepszy moment, żeby spojrzeć na poprzednie postanowienia noworoczne
i rozliczyć się przed sobą z ich realizacji. Ile z nich udało się wypełnić?

Jeśli wszystkie, to nie mam do roboty nic innego poza pogratulowaniem Ci i przybiciem piątki.
O ile to nie tajemnica, możesz podzielić się, jak udało Ci się to zrobić. Na przykład w komentarzu pod tekstem albo na facebook‚u. Jeżeli jednak efekty nie są tak spektakularne, jak się spodziewałaś,
o większości postanowień zapomniałaś, albo już nawet nie pamiętasz, jakie one były, poza tym, że były, to bierz kubek herbaty w dłoń i czytaj dalej. Bierzemy się za rozliczenie tego roku.

Jakie miałaś postanowienia noworoczne na rok 2016?

Polecam wziąć kartkę papieru albo otworzyć jakiś notatnik na komputerze. Pełna dowolność, byle było gdzie pisać. Jeśli masz listę swoich celów z jeszcze trwającego roku, wyciągnij ją.

Pogrupuj cele na te, które zrealizowałaś, nie zrealizowałaś i prawie zrealizowałaś. Jak to wyglądało
u mnie? Moje plany zawsze wyglądały tak, jak opisałam to we wstępie. Nic specjalnego, ogólnie utarte i oklepane punkty, robione na szybko, ot tak, bo wszyscy robią. W zeszłym roku podeszłam do sprawy trochę inaczej i o dziwo udało mi się zrealizować całkiem sporo z nich. Ja też jestem zdziwiona, że się udało, bo w poprzednich latach, pod koniec grudnia nawet nie mogłam znaleźć swojej listy.

Moja lista na 2016 składała się z kilkunastu luźnych myśli-podpunktów, które można podzielić na trzy kategorie:

  1.  Jasno wytyczone, konkretne zadania.
    Znalazły się tam takie rzeczy jak „Wybrać kierunek studiów”, czy „Czytać co najmniej 2 książki w miesiącu”, Zorganizować pracę za granicą na wakacje.

  2. Średnioterminowe zadania, bez konkretów

    Podpunkty mniej wyraźne, bez konkretnych ustaleń i dat: „planować zakupy
    i posiłki”, „rozpisywać rzeczy do zrobienia na cały miesiąc”, „robić wszystko na bieżąco”, „planować wcześniej sezonowe zakupy”, chodziło o odzież.

  3. Długoterminowe postanowienia

    Takie kwestie, których z założenia nie da się zrealizować w rok: „skupić się i odnaleźć rzeczy, które lubię robić”, uwierzyć w siebie. Same przyznacie, że są to kwestie, które wymagają więcej zachodu. Nie da się wymiernie zrealizować tego w rok
    i zapomnieć o sprawie.

Ile z postanowień udało Ci się zrealizować?

Jak myślicie, które z tych zostały w pełni zrealizowane? Te z kategorii pierwszej. Jasno wytyczone, konkretne cele. Dwie książki w miesiącu to zupełnie sprecyzowane zadanie. Dwie książki w miesiącu. Każdym miesiącu. Praca za granicą na wakacje. To samo. Praca, za granicą. Kiedy? Na wakacje. Najsłabsze wyniki ma kategoria druga. Nie ustaliłam dnia, w którym będę planować zakupy, posiłki i rozpisywać zadania na cały miesiąc. Skończyło się na tym, że zapominałam o tym, robiąc wszystko chaotycznie, na ostatnią chwilę. Ostatnia kategoria jest trudna do sprecyzowania, zaczęłam nad nią działać i trochę się to udało. Nie mogę wyjść jednak z podziwu, że moim celem było „uwierzyć w siebie” tak po prostu. Jakby wystarczyło stanąć przed lustrem i powiedzieć: „Siemanko malutka, uwierz w siebie” i po sprawie.

Podsumowując, chociaż nie widzisz wszystkich moim planów, po podliczeniu informuję: u mnie udało się pół na pół. Jak jest u Ciebie?

Co, jeśli nie udało mi się zrealizować prawie żadnego postanowienia?

Trudno. Było, minęło. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Możesz wyciągnąć wnioski i postarać się, żeby w tym roku było inaczej. Pewnie jesteś teraz zdenerwowana, może nawet poważnie wkurzona, że po raz kolejny Ci się nie udało. To takie żałosne, że znowu jestem w tym samym punkcie, nic się nie zmienia. Pierwszy stycznia może i jest magiczną datą, ale samo postanowienie, że coś ma się zmienić, nie sprawi, że się zrobi. Postanowienia noworoczne realizuje ok. 8% Polaków. To znaczy tylko jedno: coś robimy źle. Co?

Dlaczego nie udało się zrealizować postanowień noworocznych?

  1. Zbyt ogólne cele

    Możesz to zobaczyć na przykładzie, który opisałam. Najłatwiej przychodziła mi realizacja zadań zapisanych w nieskomplikowanych punktach. Nie określamy zbyt szczegółowo tego, co chcemy osiągnąć. Zapisujemy „jeść zdrowo!”, ale nie precyzujemy, jak mamy zamiar to zrobić. Chcesz odżywiać się lepiej? Fajnie,
    ale dopisz do tego, w jaki sposób zamierzasz to zrobić. Co to znaczy jeść zdrowo? Jakie produkty będziesz kupować, jakich unikać. Co będziesz jeść? W jakiej ilości?

  2. Za dużo postanowień

    Jak już robić, to od razu wszystko na raz. Wymagamy od siebie za dużo, a potem przytłoczeni nadmiarem obowiązków rezygnujemy i nie robimy nic. Nie, skrolowanie Facebooka godzinami się nie liczy. Łatwiej jest wprowadzać małe zmiany, pojedynczo. Jeżeli postanowienia są za bardzo wygórowane, efekt jest podobny.

  3.  Za bardzo wygórowane postanowienia

    Podbić świat, nauczyć się projektować ubrania i stworzyć własną linię odzieżową. Takie cele mogą przytłoczyć człowieka. Tak jak wyżej: łatwiej realizować małe zadania. Podbicie świata też składa się z wykonania wielu małych zadań tak jak
    i projektowanie ubrań. Realizacja takich zadań powinna być rozbita co najmniej na kilka lat i mniejsze cele.

  4.  Brakuje motywacji 

    Na fali noworocznego optymizmu chcemy realizować wszystko na raz. Ogromna ilość zaczętych rzeczy zajmuje nam bardzo dużo czasu, a to wszystko kończy się zmęczeniem po maksymalnie trzech miesiącach, nie widząc wyraźnych efektów. Oczywiście, że motywacja spada, ale zadowolenie z kończenia kolejnych małych etapów będzie ją na bieżąco dostarczać.

  5. Zbyt surowo się oceniamy

    Kompilacja wszystkich wcześniejszych punktów. Stałych zmian nie da się wprowadzić od razu. Żeby zaczęły działać tak, jak chcemy musi nam to wejść w nawyk. Dlatego lepiej wprowadzać zmiany pojedynczo. Ambitna próba wprowadzenia do naszego życia dziesięciu nowych rzeczy jednocześnie jest niemożliwa i prowadzi do rezygnacji.

  6. Nasze postanowienia wcale nie są nasze 

    Słyszymy, że nasi znajomi coś robią, pod wpływem emocji myślimy, ale fajny. Chyba też tak chcę! Albo w myśl zasady, wszyscy tak robią, to ja też powinnam.
    Jeśli upierasz się przy rzucaniu palenia, ale tak naprawdę to lubisz i Ci to nie przeszkadza, to nie pozbędziesz się nałogu. Musisz chcieć.


Rozliczenie 2016 za nimi.Widzisz jak wyglądała moja realizacja postanowień. Myślę, że to całkiem niezły wynik. Takie podsumowania są potrzebne, bo żeby pójść dalej musimy wiedzieć, co zrobiliśmy źle, żeby nie powtarzać tych samych błędów. Popełnienie błędów nie jest głupie, głupotą jest ich powtarzanie.

W następnym wpisie, podrzucę Wam kilka sposobów, które sprawią, że realizacja postanowień będzie przebiegać miło i przyjemnie. Zdradzę też kilka swoich planów.

  • Marta

    Moje plany na prawie miniony rok były świetne. W skrócie- miałam zostać królowa blogosfery, a skończyło się na zaprzestaniu pisania na własnej stronie. To taka rada dla wszystkich babeczek: niezależnie od tego, jak wspaniałe cele stawiamy sobie na nowy rok, nie bójmy się rezygnować. Priorytety się zmieniają i czasem lepiej świadomie podjąć decyzję o tym, że dane postanowienie po prostu nie jest już ważne, niż ciągnąć coś na siłę.

    Z drugiej strony jest wiele takich, które udało się osiągnąć. Na przykład-12kg na wadze. I tu potwierdzają się Twoje słowa o papierosach- musisz sama naprawdę chcieć coś osiągnąć, żeby tego dokonać. Bez tego ani rusz!

    Po trzecie na plany biznesowe, ale nie tylko, dla wszystkich, którym ciężko doprowadzić sprawę do końca, polecam książkę „realizacja genialnych pomysłów”. Czasami pomysł na biznes czy blog czy cokolwiek innego kielkuje w nas latami, ale do jego realizacji również potrzeba lat. W tej lekturze jest mnóstwo praktycznych porad właśnie o rozbijaniu celów na mniejsze i skrupulatnym realizowaniu ich!

    Ps. Świetny tekst. Lekko napisany, rzeczowy i dający do myślenia 🙂 czekam na kontynuację!

    • To powinien być cel na całe życie: nie bój się rezygnować. Gdybyś nie postanowiła zostać królową blogosfery, pewnie nie udałoby nam się spotkać. Dwanaście kilogramów, wow. Brawo! Książkę wpisuję na listę i na pewno przeczytam. Jeśli masz ją w swojej biblioteczce, chętnie pożyczę 🙂

      Dziękuję, kontynuacja będzie jutro 🙂

  • Ja w sumie nie lubię robić postanowień noworocznych już od jakiegoś czasu. Zauważyłam, że osiadałam na laurach i przestawałam je realizować. Dobrze jest się skupić na tworzeniu konkretnych celów i czymś, co faktycznie chcielibyśmy dokonać – tylko wtedy jest największa szansa na sukces 🙂 Bardzo dobry post! Daje do myślenia..wezmę pod uwagę kilka rzeczy przy podsumowywaniu tego roku i robienia planów ha kolejny 🙂

    • Przeczytałam Twój tekst i powiem Ci, że robienie planów, brzmi dużo lepiej niż robienie postanowień. Lepiej się kojarzy, mniejsza presja. Jestem przy tworzeniu swoich, więc na pewno wezmę tę perspektywę pod uwagę. Cieszę się, że coś się przydało. Miłego planowania 🙂

  • Pingback: Łatwe sposoby, dzięki którym zrealizujesz plany noworoczne | lekka przesada()