in życie Magdy

Przegląd roku 2017 – podsumowanie

podsumowanie_2017

Lubię podsumowania. Lubię patrzeć z perspektywy czasu na swoje dokonania, analizować i przyglądać się minionym zdarzeniom – dzięki temu mogę poprawić niedociągnięcia, ale przede wszystkim docenić samą siebie i to, co mnie otacza. Zazwyczaj, gdy już naczytam się takich rocznych podsumowań na innych blogach, mam wrażenie, że wszystko zostało powiedziane, ale w tym roku postanowiłam się z Wami podzielić swoim podsumowaniem, w 2017 działo się baaardzo dużo.

podsumowanie

wrzesień

yesweekend12

Studia i praca

Skończyłam jedne studia, a potem nie dostałam się na drugie. Od początku roku zgodnie z planem spięłam pośladki i aktywnie działałam na polu zawodowym. Wzięłam sprawy w swoje ręce i dostałam się na staż zupełnie niezwiązany z moim kierunkiem studiów. Co było dużym wyczynem, bo na każdej rozmowie byłam odrzucana ze względu na odbiegający profil studiów. Potem kolejne zlecenia związane z zainteresowaniami i wreszcie w grudniu wymarzona praca. Nadal mam pewne opory przed powiedzeniem tego głośno, żeby nie zapeszyć 😉 ale po prawie miesiącu chyba mogę się z Wami podzielić moją grudniową radością — dołączyłam  jako Konsultantka Ślubna do wspaniałej ekipy Wytwórni Ślubów. Oto wynik całej ekscytacji i szybkiej wycieczki do Gdyni. Nie sięgałam tak wysoko nawet w najśmielszych marzeniach. 

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

Zdrowie

Jeszcze nie wiem, czy określić ten obszar jako totalną porażkę, czy raczej wielki sukces. Dwa lata temu, w moim życiu na dobre zagościło świadome odżywianie. Czułam się świetnie, ale moje problemy nadal nie znikały, dlatego w 2017 porządnie wzięłam się za gruntowny przegląd mojego organizmu. Byłam pewna, że wszystko będzie w porządku. Żyłam zdrowo, byłam szczupła i umiarkowanie aktywna, ale to, co słyszałam przy każdej kolejnej wizycie u lekarza jeżyło mi włosy na głowie, a to dopiero wierzchołek góry lodowej, niestety 🙁

Chciałabym powiedzieć, że dostałam dzięki temu dużego kopa do działania, ale wcale tak nie było. W drugiej połowie roku straciłam chęci do czegokolwiek i zupełnie odpuściłam. No prawie zupełnie, bo zdrowe odżywianie jest już u mnie na szczęście nawykiem 🙂 Nie jestem dumna z tego, co zaszło, ale kiedy człowiek dba o siebie, dokonuje racjonalnych wyborów i czuwa przy każdym kroku, a po tym wszystkim odkrywa, że jest całkiem nieźle „posypany” naprawdę można się załamać.

podsumowanie podsumowanie podsumowanie podsumowanie podsumowanie podsumowanie podsumowanie podsumowanie

podsumowanie  podejściedozdrowia yesweekend8

Podróże

 W 2017 roku planowałam mocno skupić się na działalności zawodowej i ciężkiej pracy, do tego doszły spore wydatki zdrowotne, inwestycje w siebie i mogłam zapomnieć o wyjazdach. Nie żałuję, że w tym roku z nich zrezygnowałam, ale jednak z perspektywy bardzo mi tego brakuje. W zeszłym roku odwiedziłam Amsterdam, Pragę i Budapeszt. Poznałam też nowe miejsca w Polsce. Chociaż w 2017 ostrzyłam apetyt na więcej, nie mogę powiedzieć, że zupełnie nigdzie nie byłam. Udało mi się całkiem regularnie bywać w rodzinnych stronach, spędziłam sporo czasu w Gdyni i odwiedziłam Warszawę. Na dobry początek  tego roku, w styczniu jadę na krótką wycieczkę do Pragi — nie mogę się doczekać 🙂 

Food&Health Conference - relacja plany na wakacje 2

Internetowe życie

W 2017 w moim życiu bardzo dużą rolę odegrał blog. Dzięki niemu dostałam trzy prace. Stał się moją wizytówką i portfolio, chociaż wcale mocno się nie rozwinął. Blog istnieje już (chyba) dwa lata, ale dopiero od sierpnia zaczęłam działać tu regularnie i nabrałam pewności, że chcę dalej rozwijać to miejsce. Lekka przesada nie zaliczyła ogromnego wzrostu lajków, folowersów, nie odniosła też blogowego sukcesu, ale w tym roku po raz pierwszy zobaczyłam, że z drugiej strony czekają „prawdziwe” osoby, które faktycznie są i chcą być. Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe wiadomości, polecenia tekstów i każdą oznakę sympatii.

Za pozytywny wydźwięk tegorocznych działań uznaję też miłe przyjęcie mini-wyzwania „Pokochaj jesień”   do którego chętnie dołączaliście. Na Instagramie ukazało się ok. 50 zdjęć z #polubjesien, a ja bałam się czy pojawi się jakiekolwiek poza moim 😉 

Poza tym w tym roku zaczęłam nagrywać video. Powiem więcej — robiłam to przez cały grudzień i sprawia mi to ogromną radochę (bardziej montowanie niż nagrywanie). Chociaż kamera dalej okrutnie mnie peszy, nie zamierzam przestawać.

zmiana-zdania

yesweekend_11

 

Ludzie 

Chociaż chętnie nawiązuję nowe znajomości, to jednak jestem raczej zdystansowaną osobą. Moja introwertyczna i emerycka dusza raczej nie pcha mnie w kierunku wielkich imprez i tłumów. Mam swoje „stare” i stabilne grono znajomych i to głównie z nimi spędzam czas, ale w tym roku mocno otworzyłam się na „ludzi z internetu”. Wybrałam się też na dwie blogowe konferencje (Poznań oraz Gdynia) i na „Food & Health Conference” jako wolontariusz. 

Zaowocowało to wieloma nowymi znajomościami w prawdziwym świecie. Nie spodziewałam się, że spotykam tyle osób o podobnych zainteresowaniach i sposobie myślenia, że razem będziemy głośno śmiać się z nieśmiesznych żartów, zajadać pyszne jedzenie i z chęcią aranżować kolejne spotkania. Blogerzy to jednak są fajni ludzie 😉 

Poza tym w tym roku spędziłam wiele czasu z rodziną i najbliższymi. Jestem wdzięczna za te relacje i wszystkie momenty spędzone razem. 

trądzik

 

planowanie_bullet journal

urodziny

podsumowanie

Co się zmieniło?

Ten rok był rokiem „pierwszych razów”. Zaczęłam się zmieniać ja i moje życie. Nadal emocjonalnie podchodzę do pewnych sprawy, a innymi zbyt mocno się przejmuję, ale powoli pracuję nad sobą. Stałam się odważniejsza, zaczęłam częściej pokazywać się w mediach społecznościowych, nagrywać krótkie filmiki na Instagramie i długie filmy na YouTube. Czasami bez makijażu, chociaż tylko wtedy, gdy skóra mojej twarzy była w lepszym stanie. Odważniej pisałam o tym, co czuję, dzięki czemu powstały trzy ważne teksty: 
1. Walka z trądzikiem i kąśliwymi uwagami – kiedy ludzie publicznie wytykają kompleksy

2. Gwałt Cię nie dotyczy? – Blogerzy dla BezpiecznaJa

3. Małe piersi, duży problem?

Zapuściłam i oddałam włosy dla fundacji, wsłuchałam się w siebie i zupełnie zmieniłam swoją drogę zawodową, dwa razy. Przeprosiłam się z samochodem i przejechałam pierwszą samodzielną trasę. Po krótkim romansie z jogą w 2016 roku, w 2017 związałam się z nią na stałe i mam coraz mniejsze opory przed pokazywaniem w Internecie jak ćwiczę. Pozbyłam się wielu rzeczy, zmniejszyłam liczbę ubrań i zaopatrzyłam szafę w jakościowe ubrania. Zaczęłam się uczyć dbać o siebie oraz inwestować w swoje pasje, marzenia i plany bez poczucia winy. Z tym wiąże się też pozwalać sobie na małe przyjemności bez wyrzutu. Zaczęłam pracować nad zaakceptowaniem siebie. Po raz pierwszy w życiu miałam mini sesję zdjęciową i sama zaczęłam pracować nad robieniem lepszych zdjęć. 

https://www.instagram.com/p/BcH-2HFAlFD/?taken-by=lekkaprzesada

Porażki? 

Nie określiłabym tym słowem rzeczy, które nie wypaliły. Nie uznaję za porażkę tego, że nie dostałam się na studia, ani czasu, który poświęciłam na odbycie staży, czy poszukiwanie własnej drogi. Na pewno blogowym fiaskiem były Podcasty o polskich markach, które nie wzbudziły w Was dużego zainteresowania. Miałam po drodze kilka pomysłów, od których odeszłam równie szybko jak zaczęłam je realizować (drugi kierunek studiów), ale nie uznaję tego za porażkę. Raczej za kolejne doświadczenia, bo wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Jedynym obszarem wybitnie porażkowym jest moje zdrowie, ale także tutaj upatruję szansy 😉 

Wiem, że plany i cele powinny być bardzo konkretne i mierzalne, ale moje tak nie wyglądają. Wyznaczam raczej obszary, na których chcę się skupić. W tym roku najbardziej kulał u mnie obszar pracy nad sobą, chociaż i tak zrobiłam ogromne postępy. Za to moją zdecydowaną piętą w 2017 była organizacja i planowanie. Chociaż działanie w bullet journal bardzo usprawniło moją pracę i zorganizowało codzienność, to jednak pozostaje wiele pracy, nad umiejętnym planowaniem. 

Podsumowanie i plany na 2018

Mam już spisane plany i cele na 2018 rok. Tak jak w 2017 skupiłam się na kategoriach i ogólnikach, które chcę realizować. Nie lubię aż takiego ścisłego planowania. Zamykania w schematy, rygoru na każdym kroku. Wyznaczam raczej kierunek i daję drodze dowolnie prowadzić zakrętami, bo życie ciągle się zmienia. Już 2017 pokazał mi dosadnie, że zupełnie pewna mogę być jedynie tego, co zjem na kolację 😉 Sposób planowania nowego roku, który przyjęłam w 2016 roku bardzo dobrze działa, dlatego się go trzymam. 

W tym roku po raz pierwszy zainspirowana kolejnym tekstem Kasi z bloga worqshop.pl postanowiłam wybrać sobie słówko, hasło przewodnie roku i obecnie przygotowuję swoją  vision board. Moje słówko na 2018 to: persevere – wytrwać, jeśli chcecie mogę rozwinąć temat planowania i vision board na blogu. Chcielibyście o tym przeczytać? 

yesweekend12

Ufff, to już! 2017 będę pamiętać jako szalony rok zmian wszelkich. Tych w wyglądzie, myśleniu, sposobie życia, zdrowiu i oczywiście na gruncie zawodowym. To był dobry rok, szalony, zupełnie niestabilny, ale jednak dobry. Mam nadzieję, że 2018 będzie trochę spokojniejszy, a pisząc kolejne podsumowanie będę mogła powiedzieć o nim tyle samo dobrego co o minionym 2017. Życzę Wam tego samego 🙂 

 

Share: