punkt zwrotny - jedzenie

Holistyczne podejście do zdrowia w kraju nad Wisłą, czy ono w ogóle istnieje?

by lekkaprzesada-
podejscie-zdrowia

Holistyczne podejście do zdrowia, czyli całościowe. Polega ono na traktowaniu człowieka jako powiązanych ze sobą narządów, które wzajemnie wpływają na swoje funkcjonowanie. A u nas?  U nas patrzy się kawałkami i na wyrywki. Tak jak nauczyciel ślepym strzałem zadawał komuś z klasy pytanie, a cała zgadywanka kończyła się jedynką do dziennika. 


Zawsze pobłażliwie uśmiechałam się kiedy ludzie kręcąc głowami mówili „trzeba mieć zdrowie, żeby chorować”.  Z uwagi na występujące tendencje narzekaniowe w naszym kraju zawsze brałam na to sporą poprawkę. Do czasu, gdy sama zaczęłam doświadczać tego na własnej skórze.  

Holistyczne podejście do zdrowia

W naszym kraju brakuje holistycznego podejścia do zdrowia. Patrzymy na człowieka przez pryzmat każdego narządu z osobna, a niestety nie można patrzeć na jedno w oderwaniu od drugiego. Istnieją takie prawidłowości, które są powszechnie znane. Ból głowy może wynikać z bólu zęba, a drętwiejące palce u rąk ze schorzeń kręgosłupa, ale czy na bolące ręce może mieć wpływ płaskostopie?  To już trochę trudniejszy osąd, a jeszcze trudniejsze są przypadki, których objawy pojawiają się w postaci czegoś całkiem „normalnego”, na zewnątrz, a wynikają z wadliwego działania organów wewnętrznych. 

Taki trądzik na przykład. Zwykłe wypryski na twarzy, w których nikt poza pacjentem nie widzi problemu. Nie spodziewałam się, że tu o tym napiszę, ale męczę się z nim od 8 lat, także wiem co mówię. U nas nie umie się leczyć trądziku, ani wiązać go z niczym innym niż okresem dojrzewania, nawet jeśli ten okres dojrzewania podejrzanie się przedłuża. Powiązanie wyprysków na twarzy z innymi dolegliwościami wydaje się puzzlami z miliona elementów. 

podejściedozdrowia

Organizm jest całością

To, że organizm jest całością wydaje się dość oczywiste, ale obecny system opieki zdrowotnej i medycyna wydają się mieć to w głębokim poważaniu. Jasne, wszystko rozumiem: lekarze mają wielu pacjentów, są zmęczeni, nie mogą poświęcić każdemu należytej ilości uwagi, kolejki na badania są absurdalnie długie, a doskonałym rozwiązaniem na większość przypadłości wydaje się przypisanie magicznych pigułek. Oczywiście, czasami faktycznie to jeden z narządów szwankuje albo skuteczne leczenie wymaga podania tabletek, ale czasami skupiając się tylko i wyłącznie na jednej rzeczy, ignorując pozostałe sygnały możemy lecząc jedno zaszkodzić drugiemu. 

Wypadanie włosów

Na InstaStory wspominałam Wam o moim problemie z wypadaniem włosów. To nie jest świeża sprawa, ciągnie się kilka ładnych lat. Zaczęłam program naprawczy od wizyty u lekarza, który stwierdził, że kobiety wyolbrzymiają problem i on go nie widzi, a ja dosłownie łysiałam w oczach.  W końcu wypracowałam sposoby radzenia sobie z problemem, ale one tylko zatrzymywały na chwilę wypadanie. Były takie momenty gdy włosy leciały garściami i pomimo wszystkich zabiegów ich kondycja nadal pozostawała fatalna. Wiecie co koniec, końców z tego wyszło? Lecząc zupełnie inne schorzenie wymieniając wszystkie występujące objawy wspomniałam lekarce o wypadaniu włosów. Przeglądając przebieg mojego leczenia zwróciła uwagę na niedobór żelaza widoczny na wynikach od 2014 roku (podobno nieszkodliwy, taki na który wystarczy zjeść, cytuję, więcej kurczaczka), szybko połączyła to z chronicznym zmęczeniem, przebiegiem menstruacji i voila. Po miesiącu suplementacji  problem zniknął, a przy tym odkryłam kilka innych powiązań dzięki którym teraz biegam po lekarzach.

podejściedozdrowia

Nie leczenie objawów, tylko przyczyn

Poza doraźnym leczeniem objawów trzeba poszukiwać przyczyn.  Nie chcę demonizować leczenia farmakologicznego, ale jednocześnie nie popieram usprawiedliwiania się nim. Biorę tabletki, więc nie muszę zmieniać nic w swoim stylu życia. To musi iść w parze. Grypa rozkłada na łopatki? Zamiast odpoczynku, zostania w domu i wygrzania się człowiek łyka garść tabletek i pędzi na spotkania, zakupy, ćwiczenia do pracy. Czasami tak trzeba, ale o ile częściej wybór tabletek jest po prostu łatwiejszy? Zmiana podejścia do życia nie jest prosta, przede wszystkim dlatego, że wymaga zaangażowania. Zmiany nawyków, obserwacji organizmu, modyfikacji stylu życia, zwiększenia aktywności fizycznej, czy zmiany otoczenia, a to już wymaga sporo zachodu i niektórym po prostu się nie chce. 

Droga na skróty, tylko do czego?

Teraz się nie chce, ale czy potem komuś zachce się biegać po szpitalach z sercem na dłoni? Bolesne zabiegi i ryzykowne operacje? Dlatego tak ważne jest słuchania siebie i wnikliwa obserwacja własnego organizmu. Nie można też ignorować objawów – żadnych. Nawet jeśli robią to lekarze. Chyba nic nie obrazuje leczenia w Polsce lepiej niż jedno z naszych rodzimych przysłów: chodzić od Annasza do Kajfasza. Często tak to wygląda – odbijanie się od ścian i powroty do punktu wyjścia. Mam wrażenie, że przez to ludzie boją się chodzić do lekarzy. Boją zadawać się pytania, zwłaszcza te niewygodne, a lekarze udzielając odpowiedzi często nie szczędzą uszczypliwych komentarzy. Ale tak naprawdę to my sami musimy wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie. Nie ignorować problemów i nie usprawiedliwiać się ignorancją służby zdrowia i szukać, szukać, szukać nawet jeśli wydaje się, że nie ma rozwiązania. Holistyczne podejście do zdrowia to nie możliwość, to konieczność. 

podejściedozdrowia

Boję się iść do lekarza

Może mylnie, ale mam wrażenie, że ludzie boją się chodzić do lekarzy. Jest to dla mnie zrozumiałe, ponieważ sama nabyłam skutecznej awersji. Wyobrażacie sobie, że podczas jednej z wizyt u dermatologa, szanowna lekarka powiedziała mi, że jestem zapuszczona. Że gdyby miała taką twarz i takie włosy jak ja wstydziłaby się wyjść na ulicę. Pytała też, czy nie wstyd mi tak wyglądać, i czy dwudziestoletnia baba jest tak głupia, żeby w ten sposób wychodzić do ludzi. Padło jeszcze wiele nieprzyjemnych słów. Od innej usłyszałam, że przyczyn trądziku i innych chorób szuka się trudno i właściwie lepiej dać spokój i odpuścić. Zdarzały mi się też diagnozy z cyklu: Pani wymyśla. Takie podejście do zdrowia nie jest godne pochwały, ale  co by nie pisać, prawda jest taka, że oprócz lekarzy dużo zależy też od nas. Od tego co jemy, jak spędzamy czas wolny. Duże znaczenie ma też to kim się otaczamy i w jaki sposób podchodzimy do świata. Wyszło z tego lekkie zagrzanie do walki ze służbą zdrowia, ale tak naprawdę to chodzi mi o to, żeby patrzeć na siebie jako całość i nie ignorować objawów, nawet jeśli pozornie są ze sobą niepowiązane. 

Jakie jest wasze podejście do zdrowia? Czy spotkaliście lekarzy, które patrzą na pacjenta holistycznie, a nie na wyrywki?