Plany na wakacje? Mniej, ale lepiej.

plany na wakacje

Plany na wakacje? Praca latem? Wiem, że niektórzy dostają drgawek na dźwięk połączenia tych dwóch słów. Lato kojarzy się przecież z leniuchowaniem, odpoczynkiem, podróżami, morzem i słońcem. Zresztą dla wielu z nas przyszedł czas upragnionej przerwy od edukacji – tak, ja też właśnie korzystam z takiej przerwy i jestem baaardzo szczęśliwa, że obroniłam licencjat. Zakończyłam pierwszy etap studiów i kierunek… z którym nie zamierzam związać swojej przyszłości. Teraz tworzę plan na wolne dni – zdecydowałam wykorzystać lato, nie tylko na odpoczynek, ale też jako czas na rozwinięcie starych i nowych pasji oraz popracowanie nad obszarami, które tego wymagają. W poprzednim wpisie wspominałam, że większość moich letnich planów pozostała w sferze wymysłów, bo do realizacji zapał miałam tylko wtedy, gdy zapisywałam je na kartce.
W tym roku nie wyjeżdżam do pracy za granicę  i bardzo ostrożnie podeszłam to wytyczenia planów na kolejne miesiące w myśl zasady „Mniej, ale lepiej”

Plany na wakacje

W te wakacje stawiam na odkrywanie i próbowanie. Mam wiele pomysłów, których realizację odwlekam na bliżej nieokreślone „kiedyś”, tylko dlatego, że najzwyczajniej w świecie się boję. Kiedy człowiek zamknie się na odkrywanie nowego zastyga w miejscu, a każda kolejna zmiana budzi w nim dziwny lęk. U mnie tak trochę się stało. Po zeszłorocznym przełomie zaczęłam się cofać, rozluźniłam rytm i znowu czuję te same lęki, które towarzyszyły mi na początku. Dlatego postanowiłam działać.

Bullet Journal i hand lettering

Co to jest Bullet Journal? Właściwie trudno przyjąć jedna definicję, ponieważ to tak elastyczne narzędzie, że każdemu może służyć do czegoś innego. Da się je wykorzystać jako  zbiór list rzeczy do zrobienia, pamiętnik, planer, szkicownik dla nowych pomysłów. Jego ogromną zaletą jest możliwość dostosowania go do własnych potrzeb.  Ja zaczęłam używać Bullet Journala jako rozbudowanego kalendarza. Planuję w nim kolejne dni, rozpisuję listy zadań, zapisuję pomysły i cele, które chcę zrealizować. Na to świetne rozwiązanie trafiłam u Kasi z Worqshop i to dzięki niej zaczęłam swoją przygodę. Nie kupowałam specjalnego notatnika i zestawu pisaków – zaczęłam od zwykłego zeszytu zalegającego na półce, żeby zobaczyć, czy u mnie się to sprawdzi. Na razie każdy miesiąc wygląda inaczej, bo staram się znaleźć najlepsze dla siebie rozwiązanie, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że się wciągnęłam.  Wcześniej nie udało mi się znaleźć kalendarza w pełni dostosowanego do moich potrzeb. Kiedyś próbowałam stworzyć własne narzędzie, które udostępniłam Wam na blogu. Okazało się lepsze, ale nadal nie takie, jakiego potrzebowałam. Bullet Journal jest idealny –  każdy miesiąc a nawet tydzień może wyglądać inaczej. Kiedy dochodzi więcej pracy łatwo dodać tabelki, zmieniać kolumny i układy stron, dla mnie to świetne rozwiązanie.

Ostatnio na Facebooku pojawiło się pytanie o bulletowe inspiracje, przygotuję na ten temat osobny wpis, ale zanim go opublikuję jako kopalnię wiedzy polecam blog Kasi, jeśli interesuje Was ten temat koniecznie zajrzyjcie. 

Dlaczego połączyłam to narzędzie z hand letteringiem? Kiedyś ten pomysł chodził mi po głowie, ale skończyło się na chęciach, ale odkąd prowadzę notatnik na nowo zapragnęłam nauczyć się nowoczesnej kaligrafii.  Pierwsze próby mam już za sobą i jestem zachwycona. To naprawdę odpręża i pozwala się skupić. Plany na wakacje? Nauczyć się sztuki pięknego pisania. 

plany na wakacje 1
https://www.instagram.com/lekkaprzesada/

Języki

Nieużywany język zanika. To smutna prawda, z którą muszę się zgodzić, bo mój poziom znajomości języków z roku na rok się zmniejsza. Lubię się ich uczyć, zawsze mnie do tego ciągnęło i moim marzeniem było znać dobrze co najmniej pięć języków, a zamiast tego ostatnio boleśnie uświadomiłam sobie, że nawet tymi, które znam, nie władam w stopniu zadowalającym. Angielski, który jest moim językiem wiodącym, jest u mnie na przerażającym poziomie, niemiecki płacze, a rosyjski, z którym podczas studiów byłam na bieżąco już odchodzi w zapomnienie.  Okropnie zabolało mnie uświadomienie sobie, że cała praca, którą włożyłam w naukę właśnie idzie na marne. Chcę wypracować nawyk regularnej nauki. Mam zamiar przypomnieć sobie, to co kiedyś umiałam, rozwijać swoją wiedzę i … nauczyć się przynajmniej podstaw nowego języka, z którym złapałam już pierwszy kontakt, czyli francuskiego. Na razie znalazłam całkiem dobrą aplikację -Quizlet, ale jeśli macie jakieś sprawdzone źródła, przy których korzystacie podczas nauki języków podzielcie się nimi ze mną w komentarzach 😉

Fotografia

Nie spodziewałam się, że robienie zdjęć będzie mi sprawiało taką przyjemność. Zwłaszcza że sama zawsze miałam opory przed dawaniem się sfotografować, ale stanie po drugiej stronie aparatu mnie pochłonęło. Chcę się rozwijać w tej kwestii, wyćwiczyć oko, poprawić swoje zdolności układania kompozycji i nauczyć się chwytać piękno wokół mnie w kadry, którymi się z Wami dzielę. Jeszcze nie wiem, czy zdecyduję się na jakiś kurs, ale także tutaj poproszę Was o pomoc:
może obił Wam się o uszy jakiś wartościowy kurs fotograficzny, w realu albo online? Dajcie mi znać w komentarzach albo napiszcie wiadomość 🙂 

Aktywność fizyczna i spokój

Przez ostatnie kilka miesięcy mniej lub bardziej regularnie chodziłam na siłownię i różne zorganizowane zajęcia. W wakacje chciałabym robić to systematycznej i na dobre spróbować swojej przygody z jogą. Z tym ostatnim wiąże się moje dążenie do uspokojenia ducha i siebie. Moim planem na wakacje jest także wybierać aktywności na świeżym powietrzu jak rower, czy pływanie. 

Pisanie i czytanie

To, że lubię pisać nie jest żadną nowością, ale chcę pisać więcej i lepiej. Często wydaje się, że umiejętność pisania, to taki mityczny dar, który spływa tylko na wybrańców. Jeśli ktoś go ma, u zawsze pisze świetne treści i ciągle tryska weną. Jasne, niektórzy mają dryg i wszystkie teksty, które wychodzą spod ich pióra wzbudzają zachwyt, nawet jeśli to tylko przepis na sernik. Jednak dużo dało mi uświadomienie sobie, że to umiejętność jak każda inna, nad którą trzeba pracować. Chcę tworzyć dla Was lepsze teksty, dlatego postanowiłam poświęcać na pisanie godzinę każdego dnia. 

Czytanie połączyłam z pisaniem z prostego powodu – czytanie książek rozwija umiejętność pisania. To świetny sposób na wzbogacenie słownictwa, rozbudzenie wyobraźni i kreatywności. 

Miejsce na nowości i praca nad sobą

Tak jak wspomniałam na początku, to lato jest okresem odkrywania i próbowania. Dlatego zostawiam sobie lukę na realizowanie nowych pomysłów. Jeśli coś wpadnie mi do głowy albo przypomnę sobie o czymś, co odkładam od długiego czasu na „kiedyś” po prostu to zrealizuję. Ciągle staram się pracować nad sobą, a w wakacje chcę skupić się na tym wszystkim jeszcze bardziej i na dobre się ze sobą dogadać. Może brzmi to zabawnie, ale to naprawdę ważne! 

plany na wakacje 2

Czy te plany na wakacje są ambitne? Może tak, może nie. Dla mnie te sześć podpunktów nie jest dużą ilością. Poprzednie lata upłynęły na dużo dłuższych i skomplikowanych listach. Każda z tych rzeczy nie zajmuje ogromnej ilości czasu. Wystarczy, że będę na nie poświęcała niewielką jego ilość każdego dnia i… wyrobię nawyk. Tak, właśnie o to mi chodzi – o zrobienie z tego wszystkiego nawyków. Chcę lepiej organizować sobie dni, żeby unikać stanu permanentnego rozmemłania, który coraz częściej mnie dopada. Gdy trzymam się w ryzach mam więcej zapału do pracy i najzwyczajniej w świecie mi się chce. Po cichu powiem Wam, że pracuję też nad kilkoma rzeczami na bloga 😉

A Wy jakie macie plany na wakacje? 

  • agrafka

    I to jest bardzo dobry plan! 🙂 Ja też ostatnio próbuję swoich sił w Bullet Journalowaniu, ale, szczerze mówiąc, słabo mi to wychodzi. Bazgrzę jak kura pazurem, plus czasem szkoda mi czasu na te wszystkie ozdobniki i cuda wianki. Ale może to kwestia wprawy 😉

    • Ooo, to jest nas dwie. Nie przejmuj się! Mój teraz też wygląda jak pole bitwy – pokreślony i nierówny, ale sprawdza się u mnie dobrze. Najważniejsze to nie dać się tutaj perfekcjonizmowi to ma być przede wszystkim skutecznie narzędzie do planowania 🙂 Teraz staram się poświęcić mu więcej uwagi, bo zauważyłam, że to rysowanie mnie odpręża i relaksuje. Te wszystkie wianki i ornamenty też wydają mi się kosmicznie trudne i czasochłonne, ale mam zamiar to przetestować i sprawdzić, czy faktycznie takie jest – podzielę się rezultatami 🙂

  • Super lista, zainspirowałaś mnie! <3 Chyba też sobie taką zrobię, bo dobrze jest mieć jakiś plan działania, żeby widzieć efekty. Jutro zaczynam, żartowałam…jednak dzisiaj, bo już po północy :))

  • Pingback: Planowanie w Bullet Journal – początki | lekka przesada()