punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Będę zupełnie szczera – perfekcyjnych ludzi nie ma

by lekkaprzesada-
perfekcyjne

To, o czym teraz napiszę chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu, bo czuję pewien zgrzyt. Nawiązałam do sprawy pisząc o popularności wszystkiego co niszowe, ale dopiero po tekście Joasi o autentycznej komunikacji  zdecydowałam się napisać o tym osobny wpis. 

Perfekcyjne życie internetu

Internetowy świat jest perfekcyjny, tego nie da się ukryć. Fakt, coraz częściej pojawiają się wpisy osób, które opisują swoje spektakularne porażki i otwarcie dzielą się słabościami, ale nie jest to częste. Bardzo mnie to cieszy, bo czasami przyglądając się zdjęciom, czy opisom różnych osób sama zastanawiałam się, czy to możliwe, że ich życie jest aż tak perfekcyjne i ułożone w każdym calu. Radości nie daje mi fakt, że zarówno ja na wynajmie i znana persona z perfekcyjnym M2, celebrujemy czasem wspólnie dress day, ale to, że już nie boimy się mówić o słabościach.

Sama wpadam czasami w tę pułapkę i stoję rozkraczona bardziej niż przy próbie zrobienia szpagatu. Na blogu chcę pisać o tym, że można odnaleźć szczęście w codzienności, że można żyć inaczej i patrzeć na życie pozytywnie. Zachęcać do zmian w myśleniu i inspirować do podjęcia jakiegoś działania, jakiejś zmiany. Chcę, żeby pod wpływem tego blogowego miejsca w sieci dział się pozytyw. Tylko trochę się w tym zapędziłam.

Codzienne życie

Rzeczywistość nie zawsze jest kolorowa. Codzienne życie, nawet nie wiadomo jak szczęśliwe i optymistyczne to nie tylko różowe barwy, ale też wszystkie odcienie szarości. Toksyczne słowa i zachowania, które potrafią porządnie zranić. Chociaż staram się dostrzegać w codzienności pozytywne aspekty, to czasami łapię głębokiego doła i leżę zakopana pod kocem na kanapie. Dzień, dwa, czasami tydzień. Wtedy nie jestem pozytywna. Potrafię mieć gorsze okresy, gdy nie mam siły podnieść się z kanapy, ani spojrzeć w lustro, a potem kiedy piszę tutaj kolejny tekst czuję się jak oszust i czekam aż ktoś wytknie publicznie moją hipokryzję. Bo może te wszystkie rzeczy i zachowania o których teraz mówię oznaczają, że kłamię, że nie dostrzegam szczęścia w codzienności. A może, że wcale nie widzę pozytywów w życiu skoro zdarza mi się dzień w stylu kocowego burrito i bezmyślne gapienie się w ekran? Nie, to znaczy, że też jestem człowiekiem i miewam gorsze chwile.

perfekcyjne_życie

Perfekcyjnych ludzi nie ma

Szczere teksty nie budzą w ludziach odrazy. Nikt nie odrzuca człowieka, bo okazał słabość, pojawia się wtedy raczej współczucie, a nawet inny rodzaj porozumienia, bo człowiek ze słabościami wydaje się bardziej ludzki i swojski niż taki, którego życie jest nieustannym festiwalem sukcesów i optymizmu. Lubimy nieperfekcyjnych bohaterów, bo brak perfekcji jest ludzki. Takie niepozytywne sytuacje i mówienie o nich nie jest złe. Wręcz przeciwnie – skłania do przemyśleń, pozwala wyciągać wnioski i poczuć się lepiej – nie autorowi, wylewającemu publicznie swoje żale, tylko czytelnikowi, który wynosi coś dla siebie z opowiadanej historii. Nie chodzi mi o to, że nagle zacznę celowo pokazywać jaka codzienność jest nieperfekcyjna i wadliwa. Zacznę robić brzydkie zdjęcia brudnych skarpet i ubrudzonej po gotowaniu obiadu kuchni. Nie – zwłaszcza w kwestii zdjęć. Traktuję zdjęcia, które robię jako moje spojrzenie na codzienność, a uważam, że to czy widzimy ją jako ładną zależy od punktu widzenia 😉 

Nie chcę mieć poczucia winy

Nie chcę mieć w sobie poczucia winy, gdy pokazuję tu jakieś swoje słabsze strony. Nie jestem perfekcyjna i nie mam perfekcyjnego życia, kurcze, chyba jak każdy. Wiem, że wystawiam się wtedy na atak i krytykę i przyznam szczerze, że boję się tego, ale prawda jest jednak taka, że właśnie po takich tekstach dostaję najwięcej wiadomości, że czytacie, że dziękujecie, że pomagają i czujecie się lepiej. Wtedy mi też jest lepiej. 

Chcę zachować równowagę, inspirować, ale nie unikać tematów, które mówią o tym, że jednak nie zawsze jest kolorowo, bo od takiej ciągłej tęczy pozytywności może zemdlić. Czasem kiedy napiszę, że miałam tydzień do dupy czuję się jak ostatnia maruda na tym świecie, ale znowu gdy ciągle mówię ” wow, kolejny super dzień! Czy dzisiaj pokonałaś kolejną ze swoich barier?”, czuję się jak tandetny motywator. Zastanawiam się, jak wy to widzicie. Tworzycie to miejsce razem ze mną i czasami myślę o tym, czy wolicie widzieć tu pozytyw i inspiracje do szukania piękna w codzienności, czy jednak bardziej skłaniacie się w kierunku zachowania równowagi między jednym a drugim, w tym kontekście, że ze wszystkiego można wyciągnąć pozytyw, coś zmienić albo się czegoś nauczyć.

Perfekcyjne życie nie istnieje

Perfekcyjne życie nie istnieje. Codzienność to bardzo szerokie pasmo wszystkiego. Zresztą, co ja wam będę mówić, same wiecie to najlepiej.  Sztuką jest odnaleźć tą iskierkę szczęścia nawet w sytuacji, która na pierwszy rzut oka takich nie posiada. Nawet ci wszyscy znani ludzie, których historie podkręcają spragnione newsów pudelki nie mają perfekcyjnego życia. Widzimy to kiedy gruchnie informacja o rozwodzie albo jakiś paparazzi wypatrzy celebrytkę bez makijażu, która zalana łzami wybiega z kawiarni, ale nawet wtedy wydaje się, że problemy, które wywołują te łzy i rozstania są inne, bo jakie w takim luksusie można mieć problemy. Bogactwo, przepych i sława rekomepensują wszystko. Wcale tak nie jest. Żadne życie nie jest perfekcyjne. Wszystko zależy od tego, czy widzimy w nim więcej pozytywnych, czy negatywnych aspektów. 


Mam nadzieję, ze rozumiecie, co chciałam tu przekazać. Chcę zachować w tym wszystkim równowagę i nie robić z siebie Pani Magdy idealnej, bo takowa persona nie istnieje. Chcę pokazać, że trudności czasami są i to jest zupełnie normalne. Ostatnio przybyło tu sporo nowych osób i  chciałabym  podziękować za to że jesteście – za wszystkie komentarze, prywatne wiadomości, serduszka i lajki. Na Facebooku zbliżamy się do 200, na Instagramie do 300. Może to nie są imponujące liczby, ale da mnie znaczą naprawdę wiele 🙂 Wiem, że nie każdy obserwuje mnie w mediach społecznościowych, ale zachęcam was do tego. Wasze komentarze i polubienia, to dla mnie namacalny sygnał, że jesteście i chcecie obserwować to co robię, bo wiecie, nikt nie lubi mówić do ściany 😉 


BĄDŹCIE ZE MNĄ NA BIEŻĄCO – WASZA OBECNOŚĆ DUŻO DLA MNIE ZNACZY

FACEBOOK  Lekka przesada 
INSTAGRAM @lekkaprzesada 

Zdjęcia wykonała Paulina Studzińska

Share:
  • Ja jestem i zawsze słucham. 🙂

    Bardzo szczery i naprawdę piękny tekst! Bo nie ma ludzi idealnych. Po prostu.

  • Jakie to ma idealne odbicie w rzeczywistości.. Temat bardzo na czasie, bo są tacy ludzie co ranią niestety. Jak to się mówi – jesteśmy tylko ludźmi i każdy popełnia błędy ważne by wyciągać z nich wnioski, mamy też gorsze dni i to jest normalne.
    Ściskam <3

    • Jak to było? Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce? W to ludzkie wchodzą też błędy i niedoskonałości, tak jak mówisz, ważne żeby wyciągać z tego wnioski.
      Dziękuję za ściski i też przesyłam ściski <3

  • Pingback: YesWeekend#9 – WRZESIEŃ | lekka przesada()