punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Poproszę coś bardziej niszowego, bo to jest zbyt popularne

by lekkaprzesada-
niepopularne

Zawsze coś jest modne, popularne i powszechne. W modzie, książkach, czy w sporcie. Sprawy popularne pociągają za sobą rzeszę fanów, którzy propagują je gdzie się da i dumnie reprezentują, w trzech słowach: podążają za modą. Tak było, jest i będzie. Zresztą nie znam nikogo, kto modzie na coś by nie uległ, ale mam takie wrażenie, że teraz panuje moda na niepopularne. 

Im bardziej niszowe, tym lepiej

Zawsze byli ludzie, którzy robili coś inaczej od innych. Słuchali innej muzyki, inaczej się ubierali, ale czasami wydaje mi się, że teraz wszystko musi być niepopularne, a o tym, że lubi się coś popularnego lepiej nie mówić. Czytając inne blogi, czy oglądając zdjęcia widzę, że autorzy wybierają poezję hiszpańską, japońskie kryminały, czytają włoski Vogue, oglądają zapomniane szwedzkie horrory i wyjeżdżają na nieznane nikomu wyspy zlokalizowane przy końcu świata. Kiedy ktoś w twojej obecności chwali się grą na instrumencie, którego nazwy nawet nie umiesz wymówić, jak masz mu powiedzieć, że właśnie zaczynasz uczyć się gry na gitarze? Czym taka gitara w ogóle jest? 

Przepraszam, wolę niepopularne

Filiżanka wykonana z koreańskiej nakrapianej porcelany, zakupiona na małym bazarku zlokalizowanym przy lokalnym targu budzi więcej emocji niż ta kupiona w sklepie. Słuchanie grupy trębaczy pochodzących z południa Francji też. To co popularne wśród niektórych budzi wręcz zażenowanie. Takie disco polo na przykład. Czego by nie mówić, obchodzi w naszym kraju swój „złoty wiek”. Nikt nie lubi, nikt nie słucha, kiedy muzyka zaczyna lecieć z głośnika wszyscy wywracają z zażenowaniem oczami i wymieniają porozumiewawcze uśmiechy dezaprobaty, ale jednak gdy spojrzycie na ich stopy możecie zobaczyć podrygującą w rytm muzyki nogę. Nerwowy tik, czy jednak przejaw przyjemnego dla ucha rytmu? Czasami widzę też taką reakcję na popularne piosenki, czy filmy. Słyszałeś ten nowy kawałek? Widziałeś ten nowy film? A w odpowiedzi wypowiadane z dumą: Nie słucham tego co leci w radiu, nie oglądam nowych produkcji szmatławego kina. Bądźmy szczerzy – z czasem to co niepopularne też robi się popularne. 

To zbyt popularne

Tak trochę, delikatnie, niektórzy zaczynają unikać popularnego i pokazywać tylko te bardziej niszowe aspekty swojego życia. Ale umówmy się, tak naprawdę, to wcale nie jesteśmy aż tak bardzo różni. Robimy zakupy w Biedronce albo w Lidlu. Na wakacje jeździmy nad polskie morze i wcinamy tam lody, zagryzając je goframi i półmetrowymi zapiekankami (do czego absolutnie nie zachęcam). Latem spacerujemy po parkach, zimą ogarnia nas bożonarodzeniowy szał. Jeździmy samochodami, rowerami, gotujemy spaghetti bolognese, a  w wielu domach na stół podczas niedzielnego obiadu wjeżdża osławiony rosół ze schabowym. Potrafimy spędzić dzień pod kocem oglądając seriale i wyjść w dresie do sklepu. Czytamy lekkie romanse latem i z wypiekami na twarzy śledzimy losy bohaterów, bo nie zawsze wybieramy tę hiszpańską poezję do poduszki. Mam wrażenie, że niektórzy robią coś, tylko dlatego, że jest to niepopularne. 

To za bardzo niszowe

Tu w opozycji, negujemy wszystko co niszowe. Co to mi za jakieś smoothie pokazują? Jarmuż? Zwykłej sałaty już nie ma?!  Taka negacja wobec idealizowania życia – silne trzymanie się tego co jedzą, robią i mówią wszyscy. O przepraszam, zapomniałam, że gardzisz tym, czym interesują się wszyscy. Tu mogę odwrócić ostatnie zdanie z poprzedniego akapitu. Mam wrażenie, że niektórzy robią coś, tylko dlatego, że jest to popularne. 

Co jest lepsze? 

Odpowiedź może być lekko zaskakująca – nic. Nie ma lepszego, ani gorszego wyboru lektur, czy zainteresowań. Sama zaczęłam łapać się na tym, że czasami chciałabym opowiedzieć o jakiejś książce, filmie, podzielić się z Wami jakąś piosenką, czy wspomnieć coś z mojej codzienności, ale mam wrażenie, że nikogo to nie obchodzi, bo jest za popularne, za zwykłe, a może Wy jednak chcielibyście żebym serwowała jakieś niepopularne rzeczy. Jasne, takie w moim życiu też się zdarzają, zresztą w Waszym też, ale sporo jest takich do bólu typowych!

Nigdy nie podążałam specjalnie za trendami, ani w modzie, ani żadnymi innymi i nadal tego nie robię, ale kiedy coś popularnego mi się spodoba  nie odrzucam tego tylko dlatego, że jest popularne. Zresztą, czasami to, co niepopularne robi się popularne. Lubię „stare filmy”, chętnie oglądam produkcje z lat 50. czy 60. Lubię też postać Audrey Hepburn. Kiedyś może było to niepopularne, ale teraz? To bardziej popularne niż powiedzieć, że uwielbia się na przykład współczesne polskie komedie (nie ubliżając polskim komediom, mam wrażenie, że lubienie ich jest niepopularne). Słucham też różnej muzyki, ale czy to jest gorsze albo lepsze? Świadczy o mojej inteligencji na przykład? 

Chcę pokazywać, że w zwykłym życiu i codzienności można odnaleźć szczęście, że nie kryje się ono za wyjazdami na Majorkę, ani za okazyjnymi obiadami w ekskluzywnej restauracji, tylko w tym, co spotyka nas każdego dnia. W  chwili spaceru, w parku za blokiem, czy wspólnym gotowaniu obiadu. Sama chętnie przyglądam się mniej popularnym zajęciom, zdjęciom z podróży na dzikie wyspy, czy oryginalnym przedmiotom. Ciekawi mnie to, lubię odkrywać coś, co nie jest znane na szeroką skalę. Nie jestem ani za ślepym podążaniem za trendami, ani za ślepym podążaniu przeciwko nim dla samego faktu, że jestem przeciwko popularnemu. Jestem za racjonalnym wybieraniem tego co nam się podoba i co nas interesuje. 

Ciekawa jestem jakie Wy macie zdanie na ten temat. Sprzeciwiacie się temu co popularne, czy może po prostu wybieracie, to co Wam się podoba? 

  • Niespecjalnie wydaje mi się, żeby to miało dla mnie znaczenie – przynajmniej nie w „dorosłym” świecie. Ale z drugiej strony bywam na tyle odcięta od świata, że kto tam wie, hipsteriada mimochodem.

    Jest taki odcinek w Przyjaciołach, kiedy Rachel chcąc kupić rzeczy do mieszkania z Phoebe, musi dokłamywać historię rzeczom z sieciówki. Bez przesady, ale mieszkając teraz chwilowo w domu raczej w stronę zabytków i unikatów zaczynam doceniać takie rzeczy.
    (A ze smaczków: dom ma osobiste powiązania z Audrey!)

    • Dom w stronę zabytków i unikatów trąci mi czymś bardzo przyjemnym. Audrey? Jakie to powiązania?! Rozbudziłaś moją ciekawość:)

  • Pingback: YesWeekend#8 – wakacje się kończą, ale słońca nie brakuje | lekka przesada()

  • Pingback: Będę zupełnie szczera – perfekcyjnych ludzi nie ma | lekka przesada()

  • Super, że Cię znalazłam! Wiesz, ja chyba też sie w tym pogubiłam wszystkim. A przecież koniec konców to ma być Twoje zainteresowanie, Twoja muzyka, Twoja książka do poduszki.

    Dałaś mi do myślenia w ten deszczowy dzień, dziękuję!