in książki i filmy

Lubię naiwne filmy o miłości

serceLubię naiwne filmy o miłości. Powiem więcej, jest to gatunek, który zdecydowanie najczęściej gości na moim małym ekranie. Czasami jest mi głupio, kiedy ktoś mówi o jakimś filmowym klasyku, który widziało pół świata, no może nawet ¾ a mi jakoś nie udało się go obejrzeć. Do dzisiaj nie udało mi się na przykład zapoznać stosunkowo popularnego „Avatara”, ale Cii. Myślę, że zanim jednak mnie zaszufladkujecie jako ignoranta wartościowych produkcji, muszę jeszcze trochę rozjaśnić Wam sprawę. Są filmy, na które lubię patrzeć i takie, które lubię oglądać. Tak więc lubię ambitne filmy, tylko ciężej mi się na nie patrzy. Bo one wymagają, myślenia, skupienia, odpowiednich emocji. Dlatego, na co dzień, częściej wybieram takie produkcje, przy których odpoczywam. Najwięcej o romansach i miłościach wszelakich.

Myślicie pewnie teraz, że jestem zażartą romantyczką. Niestety, nic bardziej mylnego. Sebek twierdzi, że nie ma we mnie za grosz romantyzmu. Wyjmijcie z portfela grosik, popatrzcie na niego i pomyślcie, że mój facet nie dałby za mój romantyzm nawet tego małego pieniążka. Fatalnie, no nie?

Tak więc jestem osobą, która odbierając o trzeciej w nocy (albo nad ranem) romantyczny telefon odpowiedziałaby raczej „Łebebe, do cholery nie wiesz która godzina?” niż „Misiaczku, jak cudownie, że dzwonisz”.

Lubię jednak patrzeć na tę przesłodzoną jak sok z kartonika miłość. Bardzo szablonowo, zachwycam się, rozczulam, denerwuję i płaczę, kiedy wymagają tego ode mnie producenci. Niestety, nie wprowadziłabym tego do swojego życia.
Prezentuję Wam więc kilka „ naiwniaczych” filmów:

1. Najdłuższa podróż

Ona studentka, która kocha sztukę. On kowboj. Nie ma szans na sukces? Tak, oni sami to wiedzą i racjonalnie podchodząc do sprawy, postanawiają, że nie będą się spotykać, a wychodzi jak zawsze. Warto popatrzeć jak nie na film to na Scotta Estwooda.

2. Jeden dzień

Przyjaźń, która czasami śmierdzi czymś więcej. Dwa różne światy. Zdziecinniały facet. Anne Hathaway. Lubię do tego wracać.

3. Wciąż ją kocham

Po raz kolejny dwa różne światy. To chyba od niego zaczęło się to naiwne oglądanie. Znielubiłam Savannah za podjętą przez nią decyzję. Bardzo przyjemna dla ucha muzyka.

4. Pamiętnik

Matko, czy przy każdym filmie muszę dopisywać, że on i ona pochodzą z różnych sfer? Oczywiście, jest to problem, ale oczywiście, udało się go ominąć. Lubię za klimat, stroje i za Rachel.

5. Love, rosie

To film o mijaniu, ale nie takim w sensie manewru drogowego. Raczej życiowego. Pokazuje, że czasami jedna mała, z pozoru nieistotna sprawa może wpłynąć na całe nasze życie. Piękny, choć trochę udawany brytyjski akcent i ścieżka dźwiękowa. Regularnie przeze mnie odtwarzana.

https://www.youtube.com/watch?v=OtuY5bQrDuE

Lubicie takie przesłodzone historie? Czy może na widok takich produkcji wyłączacie komputer i uciekacie z krzykiem?
Jeśli macie swoich faworytów podrzucajcie mi tytuły, chętnie włączę do swojego repertuaru.

TObrazek : https://unsplash.com/ ;by Alex Martinez