punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Tak, możesz odpuścić.

by lekkaprzesada-
mozeszodpuscic

Przyznanie, że nie można sobie z czymś poradzić i odpuszczenie jest trudne. Dużo lepiej uśmiechać się szeroko i taktownie odpowiadać „Ooo, radzę sobie świetnie”. Porażka jest tak niepopularna, że zaczynam podejrzewać, iż niedługo zniknie ze słownika. Niesamowicie cieszę się, że coraz więcej osób zaczyna mówić o swoich porażkach — małych i dużych, to pomaga. Bo chociaż mamy świadomość, że idealne życie nie istnieje i problemy ma każdy, to ciągle panuje ciche przekonanie, że ja mogę stać się wybrańcem i wieść idealne życie pozbawione wad oraz potknięć

Rób więcej i więcej

Ciągle więcej i więcej. Dziesięć fakultetów, pięć języków, trzy etaty #better #faster #stronger. Każdego dnia być lepszą wersją siebie. Matko, tak łatwo zgubić się w tym wszystkim zgubić. Zmiany są dobre, naprawdę warto próbować różnych rzeczy i szukać swojej drogi. Zacząć naukę pięciu języków, spróbować pracy na dziesięciu stanowiskach, ale konieczna przy takich próbach jest umiejętność zrezygnowania, kiedy czujesz, że wszystko zaczyna Cię przerastać. Tylko jak to zrobić, kiedy jest się „perfekcjonistą” i dąży do odrodzenia  jako współczesny król Midas (to ten, który czego nie dotknął zamieniało się w złoto).

Zawalenie robotą, to nie powód do dumy

Od jakiś kilku tygodni powtarzam Wam, że jestem zawalona robotą, ale już wkrótce powinno być lżej. Ten czas właśnie nadszedł — czuję ogromną ulgę. Jestem zmęczona, pod oczami widnieją ogromne fioletowe wory, ale jestem cholernie szczęśliwa, że dostałam porządną nauczkę pt. „Jak kończy się branie na siebie za dużo”. Teraz dużo rozważniej przyglądam się zadaniom, które na siebie biorę. Nie jest łatwo — mam okropnie mylne wrażenie, że moja doba jest z gumy i muszę w nią wcisnąć bardzo dużo. Kiedy tylko jedno miejsce w kalendarzu świeci pustkami już szukam czegoś do umieszczenia w luce. Określenie priorytetów i umiejętne mówienie „nie” jest bardzo trudne do opanowania. Chcę się z Wami podzielić pewnym odkryciem, tym z kategorii oczywistości — przykro mi, mówienie wszem wobec, że jest się zawalonym robotą, to nie jest powód do dumy, a odpuszczenia i zrobienia dnia wolnego to żaden wstyd. 

Spotkamy się? Możemy porozmawiać? Masz pięć minut? Nie! Przecież jestem zawalony pracą- właśnie robię zadanie, które miałem skończyć trzy dni temu. Matko, nie mam czasu jeść, nie mam czasu spać. Przecież cały czas trzeba zapierdzielać, nie można zmarnować ani minuty. Ciągle trzeba robić, działać i wykreślać kolejne punkty na liście „to do”. Kto nam to zrobił? Może właściwie mi, bo to ja nie umiem usiąść na dupie i przeznaczyć godziny na czytanie książki, pewnie Wy macie lepiej poukładane w głowie. Ja wszystkie przyjemności realizuję z wyrzutami sumienia, w krótkich przerwach  między zapierdzielaniem a zapierdzielaniem. 

Czy można nic nie robić? 

Nuda mnie zabija. Wpadam wtedy coś w rodzaju otępienia i permanentnego lenistwa. Kiedy coś robię jestem w żywiole. Lubię odwiedzać różne miejsca, brać udział w wydarzeniach, robić milion rzeczy na raz. Czasami tylko zapominam o ważnej sprawie — każdy czasami potrzebuje chwili odpoczynku. Czy tylko mi wydaje się, że muszę i nie potrzebuję żadnej przerwy? Potem nagle przychodzi strzał. Całą sobą mi się nie chce. Nie mogę wykrzesać z siebie nic, mój mózg odmawia posłuszeństwa, ciało krzyczy: odpuść! A w głowie ciągle dźwięczy mi niewinne „musisz, musisz, musisz”. Dajemy sobie wmówić, że zrobienie sobie dnia wolnego albo odpuszczenie jednego zadania z całej listy jest karygodnym posunięciem, w myśl zasady — każdy ciągle coś robi, to ja też muszę.

Przepraszam, odpuszczam 

Nie każdego dnia muszę być lepszą wersją siebie. Brzmi kiepsko, kiedy codziennie ze wszystkich stron płyną do nas motywujące grafiki i złote coachowe sentencje, ale to nie jest głupie. Nie wynika też z lenistwa. Umiejętne odpuszczanie jest ważne. Serio, nie musisz każdego dnia przenosić gór i przelewać jezior. Możesz pozwolić sobie na dzień spędzony w dresie, pod kocem albo na wieczór oglądania seriali. Serio, świat się nie zawali. Możesz mieć gorszy dzień. Skoro nie chce Ci się nic robić, to nie rób.

Pozwól sobie na chwilę lenistwa. Tak, lenistwa i nie miej z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia, a potem z naładowanymi bateriami wróć do działania, tylko nie zapominaj o kolejnej przerwie.
Share:
  • Kinga Grzelczyk

    Ten artykuł Madzia to więcej niż słowa <3

  • M.

    Madzia jak zwykle w samo sedno :). Pewnie większość nas młodych w którymś momencie czuje te zawroty głowy związane z za duża ilością obowiązków, niejedzeniem i niespaniem, tyle że niestety modne stało się mówienie o tym jak bardzo jestem zarobiona. Ostatnio miałam okazję na pewnych zorganizowanych zajęciach popracować trochę nad swoim systemem wartosci. Zadanie polegało na tym, by z ogromnej tabeli z różnymi słowami, wykreślac kolejno 10, 20 i 30 tych, które nie są dla mnie priorytetowe. Na końcu zostawało ok. 10 wartości kluczowych, spośród których miałam wybrać 3 najwazniejsze. Wiesz co znalazło się na pierwszym miejscu ? Spokoj. Bez wahania wykreslalam „elastyczność”, „rozwoj”, „kariera” i nie dlatego że nie są dla mnie ważne, ale dlatego, że uważam że mogę wciąż się rozwijać i robić karierę tylko wtedy, gdy mam swój naturalny slow life. Bo nie liczy się ilość podejmowanych wyzwań tylko jakość ich wykonania. Życzę każdemu takiego stanu, w którym opuszczanie nie jest kwestia porażki tylko krokiem do lepszego samopoczucia!

    • Takie ćwiczenia zawsze wydawały mi się lekko głupawe, ale prawda jest taka, że kiedy do wyboru zostawały tylko trzy rzeczy bez zastanowienia wyrzucałam większość wartości których kurczowo się trzymałam na rzecz spokoju, stabilizacji czy bezpieczeństwa. Bez tych podstaw ciężko ruszyć dalej, a przede wszystkim – nie ilość tylko jakość, jak rzekłaś <3

  • pia

    Omg, ja jestem takim leniem, że głowa mała. Potrafię cały dzień siedzieć na tyłku i czytać, i mieć wszystko w nosie. Wróć. Uwielbiam to i nie mam potrzeby bycia ciągle w ruchu, ale i tak taki dzień to raz na ruski rok. Bo ambicja w kółko walczy z moim lenistwem i zdumiewająco często wygrywa.
    Ale! Na starość zmądrzałam. Za trzy miesiące kończę to, co teraz na siebie wzięłam i już nigdy więcej. Od wtedy powoli, jedną rzecz na raz. Fajne cv jest fajne, ale no bez jaj.

    • Żaden leń! Proszę mi się tak nie określać! Trzy miesiące to spory kawał czasu – przyda Ci się duużo siły, żeby to przetrwać – rób sobie więcej dni na tyłu z wszystkim w nosie. Sztuką jest tak jechać, żeby się nie zajechać 🙂

  • Powoli uczę się odpuszczać. Choć nie lubię i nie umiem nic nie robić, zaczynam zwracać uwagę na to, ile na siebie biorę. Moje ciała zaczyna się buntować przy ciągłej pracy na najwyższych obrotach, więc od kilku dni próbuję zwolnić – nawet nieźle mi idzie 🙂

    • Widzisz, mamy podobnie – też nie lubię nic nie robić 🙂 Trzymam kciuki za postępy, mi też idzie całkiem nieźle to wprowadzanie równowagi na mniejszych obrotach – zaczęłam przywracać zdrowe nawyki jedzeniowe. Mam nadzieję, że Tobie też dobrze idzie 🙂

  • Tak bardzo Cię rozumiem <3 😀 Sama miałam z tym straszny problem i nazwałam to "nie umiem odpoczywać", co też wylałam na blogu – pomogło, bo teraz jest coraz lepiej 😀
    Tymczasem dzisiaj mnie to znowu dopadło.. jak Fabian pojechał, od razu chciałam się za coś zabrać, "przecież nie mogę tak po prostu siedzieć w domu!" ale fakt – ostatnie dnie- całe poza domem i idzie się do tego szybko przyzwyczaić, a potem jak można w spokoju posiedzieć to nie, bo przecież muszę zaplanować rzeczy, napisać posta, obmyślić strategię podbicia świata.. 😀 Więc tylko poplanowałam, nadrobiłam zaległości blogowe i mogę iść zaraz spokojnie spać 🙂

    • Dobrze, że się opamiętałaś! To najgorsza pułapka – kilka dni na obrotach i kiedy nagle przychodzi wolne wydaje się, że tak nie można i trzeba robić dalej! Ja hamuję z piskiem opon i przeżywam lekki szok, ale efekty spektakularne, zwłaszcza te związane z przywróceniem zdrowych nawyków jedzeniowych 🙂

  • Pingback: YesWeekend#4- przerwa od lata | lekka przesada()

  • Od jakiegoś czasu uczę się robić NIC i stwierdzam, że jest to bardzo oczyszczające i pozwalające w pełni cieszyć się zarówno czasem, w którym zwalniam, jak i tymi bardziej zagonionymi momentami. Nad odpuszczaniem wciąż pracuję, bo nadgorliwość nie zawsze mi na to pozwala 😉

    • Mi wychodzi to coraz lepiej, ale zdarzają się momenty że mam spory problem z odpuszczaniem. Teraz kiedy mam mniej zajęć łatwiej mi to wszystko pogodzić. Prawdziwym wyzwaniem będzie październik 🙂

      • Dokładnie, robi się trudniej w momencie, w którym ma się mnóstwo rzeczy na głowie. Trzymam zatem kciuki za Twój październik. Ja do grudnia żyję wyspiarskim tempem, więc o wiele łatwiej jest w takim trybie odpuszczać 🙂 Gorzej będzie po powrocie do polskiej codzienności.

        • Dasz radę! Będę trzymała za Ciebie kciuki 🙂
          I dziękuję, że Ty trzymasz je za mnie 🙂

  • Pingback: Dlaczego nie pozwalamy ludziom czuć słabości? | lekka przesada()