Madziprzygody#3 O tym, dlaczego wpisu we wtorek nie było i jak wylądowałam w policyjnym radiowozie

picjumbo.com_HNCK0309Z  wtorkowego wpisu nici. Niestety nie zależało to ode mnie. Chociaż, obiektywnie patrząc na sytuację, to była to tylko i wyłącznie moja wina.

Zaczęło się od tego, że uderzyłam głową. W wannę. Z impetem. Zobaczyłam gwiazdy, a świat zawirował tysiącem barw. Potem nie było już tak bajecznie.

Rano obudziłam się z silnym bólem głowy, w czym nie było absolutnie nic dziwnego. Poza tym, jak na kogoś, kto prawie rozbił wannę głową na pół czułam się wyśmienicie. Do południa.
Potem, moje troskliwe duszyczki wydały mi nakaz udania się na pogotowie.

Na pierwszym oddziale pogotowia, szanowny Pan doktor, usłyszawszy co mi się stało postanowił,  że powinnam się udać do innego szpitala. Jak nie trudno się domyślić, nie byłam tym faktem uradowana. Niestety, nastraszył mnie na tyle mocno, że nawet nie chciałam oponować.

Zwerbowałam blondynkę i wyruszyłyśmy w podróż do Szpitala nr 2. W rejestracji SOR opisałam całe zajście i usiadłam na stołku. Na chwilę. Tylko chwila się wydłużyła. Do jakiś czterech godzin.  Siedziałyśmy i siedziałyśmy, w grobowym nastroju. Takie miejsca nie nastrajają pozytywnie. Potem, ku naszej rozrywce,  pojawili się Panowie Policjanci z mężczyzną zakutym w kajdanki. I tak sobie wszyscy razem, rodzinnie czekaliśmy. Zażartowałam, że zaraz załatwię nam policyjny transport do domu.  W końcu jestem przykładną obywatelką w potrzebie, a za naszym blokiem znajduje się komisariat do którego z pewnością będą jechać.

Po czterech godzinach czekania weszłam do gabinetu i co usłyszałam? Że wszystkie badania powinny zostać wykonane w szpitalu z którego mnie odesłano i że to nie pierwszy raz kiedy stosują taką spychologię. Nawet się nie zdenerwowałam. Było mi doskonale wszystko jedno. Następnie wysłano mnie na rentgen głowy.
Z Panem recydywistą. Ten to miał mocny łeb. Skubaniec wywarzył drzwi do mieszkania głową.

Udaliśmy się na uroczą wycieczkę windą. Ja, dwóch policjantów, recydywa i pielęgniarz.
Pomimo niezręcznej sytuacji wywiązała się między nami rozmowa. To była moja szansa na załatwienie podwózki.

–  Pani to chyba udaje, bo za dobrze Pani wygląda żeby tu być.

–  Ojoj miło mi, że Pan tak uważa. Szkoda, że się tak nie czuję. Wie Pan,głowa mnie boli i  jeszcze się martwię jak do mieszkania wrócę z końca świata, tak po nocy.

– A gdzie Pani mieszka?

–  Tu tam i siam.

– Spokojnie, podwieziemy Panią.

– Ale nie wiem czy Panowie mają tyle miejsca, bo ja z przyjaciółką jestem…

– Oczywiście, oczywiście

Sukces. Pożartowaliśmy, pośmialiśmy się.

– Ja to Panią skądś kojarzę. Byliśmy na uciszaniu, co?

– U mnie?! U moich sąsiadów tak, ale u mnie?  Proszę Pana, my spokojnymi studentami jesteśmy. Zresztą, czy ja wyglądam Panu na taką, co to ciszę nocną próbuje zakłócać? Proszę Pana.

– Nie, nie, oczywiście, że nie. Ja tylko mówię, że skądś Panią kojarzę. Nie w złym kontekście oczywiście.

Uprzejmi Panowie Policjanci  widząc, że odbieram wyniki i że jeszcze chwile to wszystko potrwa, powiedzieli, że zaczekają. Naprawdę, dzięki temu zajściu, policja znacznie zyskała w mych oczach. A jakie zapewnili mi doznania!

Pierwszy raz w swoim niezbyt długim życiu podróżowałam policyjną „suką”. Oczywiście, ja jak to ja,  nie mogłam zapiąć pasów. Więc jechałam z policjantami, policyjnym wozem bez zapiętych pasów. Taki ze mnie recydywista.  Kiedy dojechaliśmy na miejsce, Pan policjant upewnił się, czy na pewno dojdziemy spokojnie do mieszkania i życzył mi udanej kąpieli. Po pierwszej w nocy szczęśliwie wróciłam ze szpitalnej wędrówki, która trwała około siedem godzin. Usiadłam na krześle, a blondynka przyjrzała się mojej dokumentacji.

– Mańka, jest problem…

Jaki? Pani doktor wpisała cały przebieg oględzin Pana Recydywisty na moje nazwisko.
Tak oto, Moi Drodzy, zgodnie z dokumentacją,  zostałam zatrzymana przez policję w celu doprowadzenia do aresztu. Ponadto, mam trzy promile alkoholu we krwi, złamaną rękę, i całą masę innych urazów.

Dzisiaj wyruszam w kolejną długą podróż. Tym razem oczyszczać swoje dobre imię.
Niestety, po raz kolejny potwierdzają się popularne już słowa : „Żeby chorować, trzeba mieć zdrowie”.

Obrazek : https://picjumbo.com/

  • Marta

    Nie zrozum mnie źle, ale po przeczytaniu tej nieziemsko, bądź co bądź, zabawnej historii, musze zadać to pytanie : czy z głową wszystko w porządku 😀 ? PS. Przejechac się policyjna suką w miłych stosunkach- zazdrooo!

    • Tak, tak z moja głową wszystko w porządku. Znaczy się, na pewno jeśli chodzi o uderzenie w wannę. Mam nadzieję, że kolejnej podróży policyjną suką nie odbędę, chyba, że w tak miłym towarzystwie 😀