inspiracje, punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Kogo obwiniasz za to, że Ci się nie udaje?

by lekkaprzesada-
kogoobwiniasz

Siedzisz. Oglądasz zdjęcia na instagramie. Wysportowani ludzie z ciałami takimi, że photoshop lepiej by nie zrobił, ciągle dodają zdjęcia na siłowni i piją te swoje zdrowe koktajle. Idealnie ubrane laski, wyglądają, jakby uciekły z pokazu mody, a nie wychodziły na spacer z psem. Jedzenie-jak z jakiegoś cholernego masterchefa czy innego helskitchen. No i książki. Głębokie jak Rów Mariański. Filozoficzne, z poezją albo poradniki. Te w stylu, jak odnieść sukces w pięć minut. Klik – follow, klik-klik – serduszko. A Ty ? Siedzisz w dresie niewyjściowym, głaszczesz fałdkę, na którą nie możesz patrzeć od pół roku. Do tego zajadasz się chipsami, otwierając w nowej karcie pudelka czy innego burka. Robisz głęboki wdech, mówisz: „Jak ja bym chciał tak żyć, szkoda, że nie mogę”, po czym ocierasz mokry od płaczu nos, potem wycierasz rękę w dres i sięgasz po kolejnego chipsa.

3
Mam dość osób, które w kółko narzekają i obwiniają wszystko i wszystkich za to, że nie żyją tak, jak chcą. Mówisz do takiego człowieka: Hej, dlaczego nie weźmiesz się do roboty? Żartujesz Magda? Przecież ja nie mogę mieć tak jak oni, mi się nie uda. A próbowałeś? Nie. No dawaj, powiedz mi, dlaczego ma Ci się nie udać? Nie spróbujesz, bo jak się uda, to nie będziesz miał na co narzekać?
Próbujesz dalej. Pytasz, dlaczego nie weźmie się do roboty i nie zrobi sobie ładnego śniadania, skoro nie trzeba do tego specjalnie dużego wysiłku, a on jak na zawołanie znajduje w ciągu minuty co najmniej sto wymówek, i wyjaśnia dlaczego nie może jeść ładnych śniadań. Obwinia wszystkich. Zaczynając od mamy, która nigdy nie patrzyła na to, jak wyglądała jego kanapka, tylko wrzucała oklepaną sałatę i ładowała w brzydki papier, do brzydkiego chlebaka. Potem przechodzi do Pani w spożywaczku, która wiecznie przywozi brzydkie warzywa, kończąc na tym, że on to musi rano wstać i nie ma czasu zajmować się takimi pierdołami. No a w ogóle to takie śniadania, figura czy ubrania dostępne są tylko dla wybrańców. (Harry Potterze, gdybyś przypadkiem to czytał, nie wiem, czy wiesz, ale tytuł „Wybrańca” upoważnia Cię nie tylko do pokonania Voldemorta). Musisz mieć szczęście, farta, bogatych rodziców albo zapas czterolistnych koniczyn i spadających gwiazd spełniających życzenia na zawołanie.

4
Ręce opadają. Słuchać się tych pierdów i wytłumaczeń nie da.
Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. W momencie, kiedy wyskakujemy na ten świat, nie dostajemy w pakiecie wyprawki na równy start. Każdy ma swoje problemy, jeden ma lepiej, drugi gorzej. Ludzie z instagrama też muszą płacić rachunki za prąd i wodę. Blogerki, modelki, aktorki i trenerki też mają okres, gorsze dni, choroby i kaca. Nie jesteś klinicznym przypadkiem i nie dostaniesz certyfikatu, który potwierdzi Twoją niezdolność do osiągnięcia czegokolwiek. Nie chodzi o to, żeby od razu zdobywać szczyty i startować w międzynarodowych maratonach, ale o to, żeby ruszyć tyłek z krzesła i spróbować. Jak nie raz, to dziesięć. Próbowanie” inaczej” zamiast zwalanie winy za wszystko na cały świat? Czy to nie brzmi lepiej?

Hej, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Nie jest tak źle! Możesz coś zrobić ze swoim życiem.I co słyszę w odpowiedzi? Łatwo Ci mówić. Jak ja nie lubię tego zdania. Łatwo mi mówić, bo co? Ludzie nic nie wiedzą o życiu innych, ale jeśli tylko coś im się udaje, albo po prostu chodzą uśmiechnięci, to wszyscy dookoła kwitują to przekonującym, tamci to na pewno mieli łatwo, a ja nie mam. Ja mam rodzinę, dzieci, chorego kota, kredyt do spłaty, znienawidzoną pracę. Do tego splotu niepowodzeń dochodzi jeszcze jedna sprawa. Muszą żyć w tym durnym kraju nad Wisłą i klepać biedę, bo innego wyjścia nie ma. Jak żyć Panie?

1
Trudno mi uwierzyć, że jeszcze całkiem niedawno sama tak myślałam. Jęczałam,użalałam się nad sobą i marudziłam. Bo ona jest ładna, to jej się udaje, bo ona jest wygadana, to ma łatwiej, a on ma znajomości. Matko! Jakie to było głupie. Znajdowałam milion wytłumaczeń, dlaczego nie mogę czegoś zrobić, zamiast wziąć się w garść i  po prostu zacząć działać. Czasami dalej mi się to zdarza, ale słuchając ludzi, którzy robią dokładnie to samo, co ja kiedyś myślę, że ich życie musi być przeokropnie smutne , skoro samo słuchanie tych wywodów przyprawia mnie o ból głowy. Ktoś narzeka, że nie ma czasu na czytanie książek, ale całe popołudnia spędza na przeglądaniu facebooka. Inny z żalem tłumaczy, że chciałby biegać, ale jak tylko wróci do domu, ma za dużo zajęć. I ja to kurcze rozumiem. Przecież oglądanie tych wszystkich seriali jest dość zajmujące.
2
Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie nowa ha sztagowa akcja: #myfirst7jobs. Uważam, że to świetna sprawa. Pokazuje niedowiarkom, że tak zwani ” ludzie sukcesu”, dyrektorzy korporacji i inne znane twarze, to dalej tylko ludzie, którzy, zanim doszli do tego, gdzie są teraz, musieli pracować. Blogerzy też włączyli się do akcji. Pod wpisem stworzonym przez Fashionelkę pojawiło się całe mnóstwo komentarzy. Sporo było takich  w których czytelnicy opisywali jak bardzo byli zdziwieni, że Eliza pracowała. Muszę się Wam przyznać, że nieźle się przy nich ubawiłam. Wow, zmieniłam zdanie na Twój temat, myślałam, że masz bogatych rodziców. Pracowałaś? Byłam pewna, że  pieniądze spadły Ci z nieba. Sądziłam, że jesteś jak inne blogerki modowe, które wszystko mają znikąd. Hej, myślałam, że wszystko, co masz leżało pod krzakiem.

Teraz już wszystko jasne. Każdy z nas gdzieś zaczynał. Jedni mieli lepiej, inni gorzej. Niektórzy startowali  w firmie rodziców, inni próbowali sił w sprzedaży złomu, ale to wcale nie znaczy, że tym drugim się nie udało. Ludzie, ładne ubrania, jedzenie, czy zdjęcia to nie są rzeczy nie do zrobienia. Wystarczy chcieć. Tak wiem, łatwo powiedzieć, trudno zrobić, ale uwierz mi, im szybciej ruszysz tyłek, tym mniej czasu stracisz. A, jeszcze jedno.

Przestań w końcu winić świat za wszystkie swoje niepowodzenia, tak naprawdę wiesz, że to nie jest wina innych. Kiedy najzwyczajniej w świecie Ci się nie chce, to miej odwagę się do tego przyznać, zamiast wieszać koty na Pani Krysi z warzywniaka.

  • Paulina

    Powiem, że mega mnie zainspirowałaś. Od jakiegoś czasu próbuję wyjść ze strefy komfortu i wiecznego narzekania. Przyznam też, że jeśli ludzie (jak Marta) odstawiają maruderów to trzeba się przyłożyć, żeby do grona odstawionych nie należeć! Lubię zjeść coś „niegrzecznego”, obejrzeć 10 odcinków serialu i popłakać, gdy coś mi się nie uda. Drugiego dnia jednak wstanę, zrobię 200 przysiadów i napiszę 10 tekstów przed obiadem. Równowaga jest ważna, podobnie jak wiara, że życie przydarza nam się jedynie w 10% – reszta zależy od tego, co z nimi zrobimy! A ty powinnaś zostać coachem! 🙂

    Ps. Będziesz na konferencji w sobotę?

    • No nie ma innej opcji. Szkoda zostać odstawionym za marudzenia. Równowaga to podstawa. Miałam być, ale niestety nie dam rady dotrzeć do Wrocławia. Rozumiem, że Ty będziesz? Kurczę, mam nadzieję, że następnym razem uda nam się spotkać!

  • Mam jakąś lekką alergię na słowo „coach”. Źle mi się kojarzy. Chyba właśnie zdaniem: „Życie to suma naszych wyborów” podsunęłaś mi pomysł na kolejny wpis. Dziękuję!