in punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Jak można nie lubić świąt?

jak-mozna-nie-lubic-swiat

Przejazdy komunikacją miejską, to nieustające źródło inspiracji na nowe wpisy. Gdybym miała powiedzieć czego boję się najbardziej, to zaraz za nocnymi potworami znalazłby się właśnie „czas po komunikacji miejskiej” i nieunikniony brak weny, który wtedy nadejdzie, bo czy samodzielne poruszanie się samochodem może dostarczać tylu tematów? Szczerze wątpię. 

Komunikacja miejska ma w sobie to magiczne coś, co łączy dzieci w wieku szkolnym, przedszkolnym, rozemocjonowanych licealistów, studentów, ludzi pracujących, emerytów, rencistów oraz turystów — tanie bilety. To prawdziwy tygiel narodów, kto nie wie, o czym mowa, musi spróbować — tylko wtedy zrozumie. Jak głoszą legendy: kto nie jechał komunikacją miejską, ten nigdy nie żył, a tak zupełnie na poważnie, to nie miejsce ani czas na debaty o plusach i minusach rozwiązań transportowych w mieście. 

Historia pewnej dyskusji

Moje trasy we Wrocławiu szczęśliwie zamykają się w odległościach do 20 minut. Da się w ten sposób przejechać całkiem spory kawał miasta.  Moja podróż zaczyna się na pętli, przy osiedlu ludzi w okresie stabilizacji i starzenia, dlatego jestem całkiem na bieżąco z tym, co w emeryturach i u młodych matek piszczy, a że teraz sezon świąteczny pełną parą, to dyskusje okołobożonarodzeniowe jak najbardziej w cenie.

świąt

Dwie starsze Panie

Tak oto dwie starsze Panie, jedna o kruczoczarnych farbowanych włosach, raczej średniego wzrostu, odziana w beżowe futro i wysokie kozaki na małym, kształtnym obcasie, a druga niska, krępa w sportowej kurtce i sportowych butach dumnie dzierżąca na ramieniu torbę z podpisem „Małe jest wredne” rozpoczęły dyskusję na temat świąt. 

Jedna z nich, ta mała, głęboko przekonywała drugą, że Świąt trzeba nienawidzić, bo co to za okazja. „Wszyscy spotykają się i żrą w jednym czasie! Ot wielkie mi co!”. Poza tym gwarno na mieście i mandarynek w sklepie brakuje. Musiała doznać w święta wielkiej krzywdy. 

Jak można nie lubić świąt?

Świąt można nie lubić dokładnie z tych samych względów, dla których się je kocha. Za wszechobecny konsumpcjonizm i reklamę z ciężarówką Coca-Coli. Za nadmiar skórek od cytrusów na przystankach, za ckliwe reklamy w telewizji, a najbardziej świąt można nie lubić za samą ich ideę: za spotkanie z rodziną. Odżywające na nowo kłótnie. Za nielubiane ciotki i wredne kuzynki, za pozbawione oznak kultury pytania o dzieci, ślub, pracę i zarobki. Można nie lubić też za bolący z przejedzenia żołądek, dodatkowe kilogramy i mak wchodzący między zęby, a już najbardziej za nietrafione prezenty i konieczność wydawania kasy, bo święta to tylko wydatki. 

Można nie lubić za minione czasy, dlatego że świąteczne wspomnienia to nie zawsze lukier i miód. To też bolesne rozstania i wiele łez. Samotność rozbitych rodzin i boleśnie palące puste miejsce oczekujące na wędrowca, który odszedł i już nigdy do nas nie wróci, bo z miejsca, do którego odszedł nie ma powrotów. 

Czy zawsze jest radośnie?

Pewnie można tak wymieniać w nieskończoność. Moje święta nie zawsze były pełne uśmiechu, wasze pewnie też nie. Nawet teraz, zdarzają się kąśliwe uwagi, które dotykają głęboko, ale to nie wpływa na radość z czasu, w którym jesteśmy z ludźmi najbliżej. Czy świąt można nie lubić? Oczywiście, że tak. Z uśmiechem przyjmowałam w grudniu pytania, czy jestem zmęczona z powodu świątecznego szału, nie jestem, bo mu nie ulegam. Żyję w grudniu na swój sposób, bardziej ciepły i refleksyjny, ale rozumiem, że to może przytłaczać, a nawet budzić niechęć, bo świąt można nie lubić, tak samo jak czekolady, ale warto spróbować je polubić. Nie za otoczkę, tylko ze względu na to, co się pod nią kryje. 

świąt

A chodzi tylko o jedno: żeby być bliżej i być razem. Przy niedobrym barszczu i nietrafionych prezentach, przy brudnych oknach i wspólnym stole, nawet jeśli nie jest obfity w jedzenie. Wszystko inne to tylko oprawa stworzona po to, żeby jeszcze przyjemniej nam się razem było.

I wszystkim, którzy świątecznego szału nie lubią, chciałabym powiedzieć wcale nie musicie! Nie potrzebujecie sianka, szopki, mandarynek i pomarańczy, po prostu bądźcie razem z tymi, którzy są dla Was ważni, bo w święta niczego więcej nie potrzeba.