punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Jak dobrze mieć sąsiada, zaczepi, zagada

by lekkaprzesada-

domekSąsiedzi, ukochani sąsiedzi. Kto z nas ich nie ma? Jeśli mieszkasz na odludziu, odizolowany od społeczności wszelakiej i poczułeś się urażony , przepraszam. Abstrahując od nielicznych wyjątków: nie ważne czy mieszkasz na wsi, czy w mieście, zawsze za płotem albo za ścianą znajduje się on albo ona albo oni. Osoby, które są Ci jednymi z najbliższych, chociaż zapewne często wolałbyś żeby stali się tymi najdalszymi.

         1.Sąsiadikus Pomocnikus

Gatunek, który obecnie, żyje w małych skupiskach, w niewielu miejscach. Jest, niestety, zagrożony wyginięciem. To Ci mili ludzie, którym spokojnie mógłbyś zostawić klucz do mieszkania, żeby podlewali kwiatki kiedy wyruszysz w podróż. Po powrocie zastaniesz przygotowane przez nich babeczki, żebyś miał miłą niespodziankę.

         2.Sąsiadikus Nachalnikus

Ten gatunek mógłby wymrzeć, tak jak dinozaury. Chyba najbardziej niepożądane typy.
Te przesadnie zainteresowane Twoim życiem, które nie zasną dopóki nie dowiedzą się co wynosiłeś wczoraj wieczorem do śmietnika.

Modelowym przedstawicielem tego gatunku była Pani Rysia. To dopiero była agentka. Jestem pewna, że odbyła jakieś przeszkolenie w tajnych służbach, bo jej metody wywiadowcze były tak zakamuflowane i wymyślne, że innej możliwości zdobycia takiej wiedzy nie widzę. Kiedy przez płot nie mogła dopatrzyć się co dzieje się na moim podwórku przychodziła z bardzo poważnymi problemami. Na przykład :

Sąsiedzie! Jak sąsiad pali w piecu, że Panu się z komina dymi?

Sąsiedzie, potrzebuję pomocy. Widzi sąsiad, tutaj jest dziura (wielkości pięści), obawiam się, drogi sąsiedzie, że ktoś mi tą dziurą drewno podkrada. Bo jak byłam ostatnio to chyba było go więcej.

         3.Sąsiadikus Wariatus

Niestety miałam do czynienia z najgorszym przedstawicielem tego rodu:
Sąsiedzkim Tyranozaurem. Spotkałam go po wyprowadzeniu się na studia. Nasza wojna,
z początku odrobinę zawoalowana trwała od samego momentu wprowadzki. Zaczęło się od trzaskania drzwiami, które, o ironio były zatrzaskiwane. Przez sprowadzanie gachów, po wychodzenie w kozaczkach po nocach. A tu jednak się zatrzymam. To ciekawy motyw opowiadający o tym jak zostałam prostytutką.

*Anegdotka o tym jak zostałam prostytutką*

 Otóż zimową, wieczorową porą  wybierałam się na spotkanie. Ze znajomymi. Na rynku. Godzina 21. Zimno jak na Syberii. Wychodzę. Mam na sobie czarne kozaki do kolan (oficerki), białą kurtkę z futerkiem, zapiętą po sam nos i czapę z pomponem. Sam sex. Wychodzę na korytarz, a z naprzeciwka wyskakuje sąsiadka. A Dokąd to się wybieramy o tej godzinie? W takich kozaczkach? Po nocach? Nie musiałam nic mówić, ona już wszystko wiedziała. Na pewno miałam spotkanie z klientem.

Cała historia skończyła się kiedy to nasza Złota Duszyczka podłożyła nam pod drzwi penisa. Sztucznego. Po czym zadzwoniła do właścicielki mówiąc jej, że przybiliśmy prezerwatywy do drzwi, robimy burdel w kamienicy i sprowadzamy gachów. Kazała nam się pakować, bo już załatwiła eksmisję. Sodoma i Gomora. Cała sytuacja była, że tak to rubasznie ujmę, przegięciem pały. Postanowiliśmy, że owego artefaktu nie zabierzemy. Skubany dostał nóg, i przy pomocy rąk sąsiadki wędrował po całym korytarzu.
Potem wylądował na jej balkonie. Tym razy przy pomocy rąk mojego współlokatora. Kolega się zirytował. Na nasze szczęście po tej sytuacji się wyprowadziliśmy.
Przy rozstaniu dowiedzieliśmy się, że byliśmy inwigilowani, a relacja z tego kto u nas bywał i o czym rozmawialiśmy było zdawana w postaci codziennego raportu właścicielom.

             4.Sąsiadikus Dzikus Ekstremalus

Ostatnim gatunkiem Sąsiadikusy Dzikusy Extremalusy. Gatunek stający się coraz bardziej popularny. Lubimy się izolować. Cenimy sobie prywatność i anonimowość. Częściowo to za to lubimy miasto, prawda? Za to, że nikt nic o nas nie wie. Sama to lubię. Do rzeczy.
Co to za gatunek? Taki, który wykonuje manewry maskujące, unikowe  i inwigilacyjne
w jednym. Nasi obecni sąsiedzi się chowają. Kiedy moja Blondynka zobaczyła, że zostawili klucz na zewnątrz drzwi, nie mogła się doprosić, żeby otworzyli. Oglądali ją przez „judasza”, kręcili przy drzwiach, a kiedy zdecydowali się otworzyć wystawili zaledwie nos , jakby się bali, że wejdzie szturmem do ich mieszkania.

Ostatnio zaginął nam klucz od śmietnika. Pożyczmy od sąsiadów! Przecież to nic takiego, mała sąsiedzka przysługa,  Niestety, nie dali nam nawet szansy zapytać. Słychać jedynie szmery po drugiej stronie drzwi, a następnie powolne oddalanie się. Ciekawe co by było gdyby wybuchł pożar i chcielibyśmy powiedzieć im żeby uciekali, albo gorzej, gdyby zabrakło mi cukru w trakcie robienia ciasta?! Wnioskuję, że nasi sąsiedzi to: dilerzy, złodzieje, zabójcy, którzy mają trupa w szafie albo nielegalni imigranci. To by naprawdę dużo wyjaśniało. Może kiedyś to rozgryzę, a tymczasem idę kupić 10 kg cukru, bo wiem, że jeśli go zabraknie, to nikt mi nie pożyczy.

A Wy jakich macie sąsiadów? Takich z którymi kawkujecie i herbat kujecie czy raczej toczycie zażarte spory o miedzę?

Obrazek: https://www.pexels.com/