punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Gwałt Cię nie dotyczy? – Blogerzy dla BezpiecznaJa

by lekkaprzesada-
gwalty_blogerzy_bezpiecznaja

 „BezpiecznaJa” to akcja, o której dowiedziałam się na facebooku. Temat nie jest łatwy, ale ważne rzeczy nie zawsze są łatwe. Dlatego jedyną możliwość, jaka mi pozostaje to napisanie o tym. Jest to dla mnie szczególnie istotne, ponieważ sama mam w tej kwestii pewne doświadczenia. Istnieją różne projekty,  w które chętnie się angażuję, ale ten poruszył w moim sercu pewną strunę, której na co dzień staram się nie myśleć, ale mimo to czasem dochodzi do głosu. To będzie długi tekst, ale po raz pierwszy proszę: przeczytaj go do końca, bo wiesz: mnie też to miało nie dotyczyć. 

BezpiecznaJa

Poczucie bezsilności i niemożliwości przeciwstawienia się czemuś, czego nie akceptujemy to jedno z najgorszych uczuć, jakich doświadczamy. Wyobraź sobie, że możesz z tym walczyć. Masz kontrolę i możesz przeciwstawić się przemocy. Jak to zrobić? O tym mówią dziewczyny z BezpiecznaJa i ja też dorzucam do tematu swoje trzy grosze. 

Kwestia przemocy wobec kobiet pojawia się i znika w medialnym światku. Szumnie nagłaśniania gdy nastaje potrzeba, a potem grzecznie zamiatana pod dywan. Na gorsze czasy. Nie zmienia to faktu, że ranga problemu jest ogromna. Wcale nie dziwi mnie to odchodzenie od tematu, przy takiej skali lepiej za dużo nie wspominać o wynikach. A te są przerażające. Przyznam szczerze, byłam totalnie zamurowana analizując badania przeprowadzone w związku z tym zjawiskiem badania. 

BezpiecznaJa1

Badania 

Z badań przeprowadzonych przez Agencję Praw Podstawowych na temat przemocy seksualnej w UE wynika, że

  • 55% kobiet doświadczyło którejś z form molestowania seksualnego. W przypadku 32% wszystkich ofiar molestowania sprawcą był przełożony, kolega lub klient
  • 75 % kobiet zajmujących najwyższe stanowiska w kadrze menadżerskiej będąc w pracy doświadczyło zachowań stanowiących molestowanie seksualne;
  • 33% kobiet doświadczyło w dzieciństwie przemocy fizycznej lub seksualnej ze strony osoby dorosłej.
  • 12% kobiet w dzieciństwie doświadczyło przemocy seksualnej, przy czym połowa z nich – ze strony nieznanych mężczyzn

Fundację na rzecz Równości i Emancypacji STER podaje, że

  •  87 proc. kobiet padło ofiarami molestowania seksualnego.
  • 62 proc. badanych kobiet uczestniczyło w aktywności seksualnej, której były przeciwne
  • Co czwarta Polka doświadczyła na sobie próby gwałtu, a co piąta została zgwałcona

BezpiecznaJa – stop przemocy 

Przemoc to nie tylko gwałt, czy pobicie. To także słowa i gesty. Przemocy, można doświadczyć również w domu. Procenty w wynikach nie są niepokojące, one są zatrważające. Nawet jeśli pozostawimy tu spory margines błędu: 55, 75, 87? To nie są żarty. Mnie te dane wprawiły w osłupienie. Siedziałam, gapiłam się tępo w monitor i nie mogłam dojść do siebie. Jak to tyle. Niemożliwe. 

A potem przypomniałam sobie te wszystkie historie opowiadane szeptem po katach i mój stary tekst. On ją uderzył. Ona nie zareagowała, była w szoku. Potem się to powtórzyło, drugi raz i kolejny, i kolejny. To nie są nietypowe przypadki. Na wyzwiska nawet już szczególnie nie reagujemy. Przyzwyczailiśmy się.Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa. Strach na każdego działa inaczej: jednych pobudza do działania, innych paraliżuje. Tak, teraz głupawe sceny z horrorów, w których kobieta stoi niczym słup soli i przerażonym wzrokiem wpatruje się w oprawcę, który spokojnie idzie w jej stronę z siekierą oblaną krwią, nabierają znaczenia. Ty też krzyczysz wtedy: UCIEKAJ GŁUPIA! NO NIE STÓJ TAK, PRZECIEŻ ON ZARAZ CIĘ ZABIJE! NIE DOMYŚLASZ SIĘ TEGO? Właśnie. Chodzi o to, że ona się domyśla. Normalnie może nawet zaczęłaby uciekać, jest tylko sparaliżowana strachem.

BezpiecznaJa2

Gwałty

Krew mnie zalewa, gdy po raz kolejny słyszę tekst pokroju: „Sama sobie była winna” albo „Mnie to nie dotyczy. Nie biegam w krótkich spódniczkach i z cyckami na wierzchu”. Ta? Szykuj się. Pora na moją historię.

Początek grudnia. Zimno, szaro, ponuro. Śnieg na ulicach, szybko robi się ciemno. Kwintesencja polskiej zimy.  Pamiętam, następnego dnia mieliśmy jechać na wycieczkę do Berlina.  Umówiłam się z przyjaciółką, że wpadnę do niej po jakieś bzdety. Dochodziła godzina 16.  Moja Blondynka mieszkała wtedy przy jednej z głównych ulic. Było jedno ale — wejście do kamienicy znajdowało się od strony podwórka. Trzeba było zejść w boczną ulicę i przejść dosłownie kilka metrów. Zaczynało się ściemniać, a ja w klasycznym dla siebie zimowym stroju, czyli grubym płaszczu, szczelnie owinięta szalikiem z czapką nasuniętą niemal na oczy przemierzałam kolejne metry. Zeszłam z głównej trasy i naprzeciwko siebie zobaczyłam mężczyznę. Kierował się prosto na mnie. Odbiłam do prawej krawędzi chodnika, ale kiedy podniosłam wzrok, zobaczyłam, że znowu jest na wprost. Przeszłam w lewą stronę i zanim zdążyłam  ponownie spojrzeć do góry, poczułam, że ktoś chwyta za guziki mojego płaszcza i mocno szarpie. „No chodź mała, tam będzie dobrze. Spokojnie, tam są krzaki”. Oblał mnie zimny pot. Odważnie spojrzałam mu w twarz: zakapturzony, postawny typ, w kominiarce, zakrywającą cała twarz. Tylko oczy były widoczne. To jego spojrzenie. Zimne i przeszywające po same palce stóp. Nigdy nie zapomnę sposobu, w jaki na mnie patrzył. A ja?  Byłam wtedy pokaźną chudziną. Nie miałam szans. Myślałam intensywnie nad tym co mogę zrobić. Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem wydawał się krzyk. Tak też zrobiłam, ale ludzie znajdujący się zaledwie kilka metrów ode mnie, szli dalej i udawali, że nic nie słyszą. Jedna Pani nawet się odwróciła. Ciągnął coraz mocniej, a ja czułam taką cholerną bezradność. Straciłam kontrolę. Nie mogłam nic zrobić. Spokojnie zaczęłam analizować co się teraz stanie i smutno przekalkulowałam: To już koniec. Nagle poczułam, że uścisk lekko zelżał. Zebrałam w sobie wszystkie siły, pchnęłam tego gościa  i zaczęłam biec. Ruszył za mną. Biegliśmy wzdłuż głównej drogi. Wystraszył się i w połowie odpuścił, a ja pobiłam życiowy rekord w sprincie. Kiedy zobaczyłam, że jestem bezpieczna. Wybuchłam płaczem. Płakałam głośno jak skrzywdzone dziecko. Zresztą byłam nim — miałam wtedy 15 lat. 

 

BezpiecznaJa3

 

Bądź świadoma

Dziewczyny z BezpiecznaJa proponowały, żebym opisała swoją historię, a one opublikują ją anonimowo. Nie zdecydowałam się na to rozwiązanie. Chciałam żebyście przeczytały o tym u mnie, bo takie anonimowe historie nie zawsze budzą zaufanie. Nigdy nie ma pewności, czy ktoś ich nie wymyślił. Tak jak napisałam wcześniej: jest to struna w moim sercu, o której staram się nie myśleć. Gdybym to robiła z pewnością zrujnowałabym sobie życie. Nie boję się chodzić sama ani w dzień, ani w nocy. Czasami jednak te wspomnienia wracają, a ja znowu czuję ten paraliżujący strach, bezradność i lęk przed wyjściem z domu. Nie byłam sama sobie winna. Mnie też miało to nie dotyczyć. Nie szłam w mini, nie prowokowałam. Całe szczęście nie skończyło się zgodnie z zaplanowanym scenariuszem. Nie miałam zielonego pojęcia jak się zachować, co zrobić i gdzie z tym pójść. Zadzwoniłam na policję. Skoro gwałtu nie było, nie ma sensu panikować, przyślemy patrol. Patrol się nie pojawił. 

Poczucie bezpieczeństwa 

Dla mnie to wiedza  jak bronić się przed zagrożeniami i co robić w niecodziennych sytuacjach. Chcę mieć pewność, że w przerażającej mnie sytuacji mój mózg zadziała prawidłowo i będę mogła zareagować. Ta pewność to głównie kontrola własnego strachu. Łatwo mówić o kontroli i panowaniu nad sobą siedząc w ciepłym i jasnym mieszkaniu, ale te wszystkie historie nie pochodzą z kina grozy. One dzieją się ciągle i wszędzie. W pracy, w domu, w szkole, na uczelni. Nie mów, że Cię to nie dotyczy. Ja też tak mówiłam.  

 

Sama chciałabym wziąć udział w szkoleniu BezpiecznaJa.  Szkolenia organizowane w ramach akcji są DARMOWE. Można się z nich dowiedzieć jakie mechanizmy występują w sytuacjach wszelkiej przemocy wobec kobiet, jak rozpoznawać zagrożenie, jak sprowadzać sytuacje niebezpieczne do poziomu ułatwiającego ucieczkę lub skuteczną reakcję.  Dziewczyny uczą też techniki uwalniania się od strachu poprzez świadome działanie, technik dopuszczalnej obrony i informują o  prawach i obowiązkach ofiary. Słowem, wszystko co jest Ci potrzebne, żeby poradzić sobie w takich sytuacjach. Znajdziesz je na facebooku i pod adresem: www.bezpiecznaja.pl. Planują szereg szkoleń na terenie Polski. Może organizują jedno z nich w Twoim mieście. Jeżeli Ty tego nie potrzebujesz, podaj dalej, może Twoja koleżanka skorzysta. Pamiętaj, najgorsza jest ta cholerna bezsilność. 

Muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, by każdy kolejny bloger miał szanse wziąć w całej akcji udział. Nie musisz mieć za sobą bezpośrednich doświadczeń, wystarczy, że stworzysz wpis nagłaśniający całą idee. Im więcej kobiet dowie się, że powstała taka inicjatywa, tym lepiej. 


Dołącz do mnie w społecznościówkach.
Pokazuję tam smaczki ze swojego życia. Szkoda to przegapić. 

INSTAGRAM 

FACEBOOK

  • Nie też krew zalewa jak ktoś papla bzdury w stylu „same sobie winne”, albo „mnie to nie dotyczy”, no większej głupoty nie słyszałam.. straszne to jest, ale trzeba nagłaśniać sprawę, bo przemoc słowna też jest przemocą i nie każdy o tym wie. Ostaynio dowiedziałam się, że w jednwj z wrocławskich firm kobiety są zmuszane do chodzenia w obcisłych strojach, podkreślających ich figurę i wdzięki, żeby szefowie mogli sobie popatrzeć.. Serio?! Jak dla mnie to jest molestowanie i to na porządku dziennym i te kobiety nie mają nic do gadania, podbno się nawet zwolnić nie mogą, ale nie wiem o co dokładnie chodzi, wiem z opowieści.. Straszne to dla mnie jest! Coraz częściej kobiety są uprzedmiotowione i traktowane jako obiekt seksualny, który nie ma nic do gadania, tylko ma spełniać jakieś chore oczekiwania facetów..
    A co do Twojej historii- całe szczęście, że udało Ci się uciec! Taka siła z adrenaliną działa cuda, jak dobrze, że Ci się udało, ale uderzył mnie fakt, że ten patrol zlał sprawę..

    • Matko, na prawdę? Rozumiem wymogi formalne co do stroju w pracy, ale tego o czym piszesz nie można tak określić. Przerażające, że kobiety się na to godzą. Rozumiem, praca, za coś trzeba żyć, a rachunki same się nie zapłacą, ale gdzieś jest chyba granica. Zupełnie nie rozumiem takiego traktowania kobiet. Jestem w szoku, ile z nas dobrowolnie godzi się na takie traktowanie. Moja historia to jeden wielki happy end. Nie wyobrażam sobie jak funkcjonowałbym gdyby skończyło się tak, jak zamierzył ten facet. Policja całkowicie olała sprawę. Pewnie uznali to za fanaberię nastolatki. Z tego co wiem, potem taka sytuacja ponownie miała miejsce.

  • Nie cierpię czytać i słuchać tego typu tekstów: „sama jest sobie winna”, „po co nosi krótkie spódniczki” itd. Moim zdaniem, nawet jeżeli paraduję nago po mieście, nikt nie ma prawa mnie dotknąć. NIKT! Chyba, że straż miejska, żeby wlepić mi mandat. 😛

    Twoja opowieść jest przerażająca.Gwałt/próba gwałtu to jest to, czego ja się boję najbardziej. Naprawdę! Chyba nie ma dla mnie nic gorszego: pobicie, kulka – nic nie jest dla mnie tak przerażające jak gwałt.

    Naprawdę współczuję Ci, że musiałaś przeżyć coś takiego, ale zarazem wielkie „uff”, że tylko tak się to skończyło! <3

    • Dokładnie. Idąc tym tropem (sama sobie winna, bo nosi krótkie spódniczki) latem wszystkie kobiety proszą się o gwałt, przecież tyle odsłaniają! A już szczególnie dziewczyny w spodenkach odsłaniających linię pośladków. To samo jest z czerwonymi ustami —przecież tak bardzo prowokują.
      Ja nigdy nie dopuszczałam możliwości, że taka sytuacja może mnie spotkać. Przecież jestem szarą myszą, wcale a wcale nie rzucam się w oczy. Mój przypadek dobitnie podkreśla fakt, że może trafić na każdego.

  • Marta

    Zmrozilo mi krew, jak przeczytałam Twoją historię, a jednocześnie przypomniałam sobie liczne sytuacje, w których narażałam siebie na podobne niebezpieczenstwo. Nie chodzi o noszenie krótkich spódniczek czy głębokich dekoltów, ale właśnie o taki brak przygotowania, brak swiadomosci, że coś takiego może się stac. Bardzo się cieszę, że moja szkoła zorganizowała kurs samoobrony, bo teraz wiem, jak mogłabym się zachować, mimo że tak naprawdę nigdy nie wiemy, czy będziemy w stanie zrobić cokolwiek, czy nie sparaliżuje nas strach. Dobrze, że poruszasz takie tematy na blogu! Warto mieć świadomość, umieć zareagować, a przede wszystkim unikać ryzykownych sytuacji.

    • Nigdy nie byłam na takim kursie, ale bardzo chętnie bym z niego skorzystała. Chcę wiedzieć jak się obronić, tym bardziej że mam dobitną świadomość zagrożenia. Strach potrafi sparaliżować bardzo mocno, każdy reaguje inaczej. Mnie akurat mobilizuje, tyle mojego szczęścia. Inaczej moja historia miałaby gorsze zakończenie …
      Zastanawiałam się, jaka będzie reakcja na taki temat. Jestem mega pozytywnie zaskoczona, ale widzę, że jest to potrzebne. Będzie więcej podobnych 🙂

  • Gratuluję ci odwagi do napisania tego tekstu!
    Mnie osobiście bardzo bolą i drażnią teksty, które mają na celu bagatelizowanie tego tematu. Bolą mnie w szczególności bezmyślne wypowiedzi kobiet, które oskarżają inne kobiety – ofiary. Kiedy słyszę: „ja bym się nie dała zgwałcić”. Albo: „Jeśli kobieta nie chce być zgwałcona, to się obroni”. Otóż nie, żadna kobieta nie obroni się przed zbiorowym gwałtem, przed nożem przyłożonym do szyi, przed strachem o życie własne i swoich dzieci. Bolą mnie żarty z gwałtu, bolą mnie nawet teksty typu: „potrzebuję tego na gwałt”. A kiedy zwracam uwagę dostaję argument, że to słowo może znaczyć coś innego. Dla mnie jego wydźwięk jest jednoznacznie negatywny, przemocowy. I kropka.

    • Dziękuję. Zastanawiałam się, jaka będzie reakcja na ten temat, czy w ogóle będzie, a tymczasem odzew okazał się OGROMNY. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Tyle kobiet rozumie powagę problemu. Zapomniałam o tych tekstach „ja bym się nie dała zgwałcić”, dobrze, że o tym mówisz. To chyba największa bzdura jaką można usłyszeć. W takich sytuacjach kobieta nie ma nic do gadania. Mężczyzna (prawie) zawsze jest silniejszy. Poza tym jest jeszcze cała masa innych czynników. Sama mówię, że potrzebuję czegoś na gwałt. W tym znaczeniu nie budzi we mnie negatywnych odczuć, ale jak najbardziej rozumiem Twoje stanowisko. Dziękuję Ci za ten komentarz. Dałaś mi nim do myślenia 🙂

  • Magda znowu mam chwilę, że chcę coś napisać, ale nie wiem co. Zgadzam się z Tobą, że takie sytuacje mogą spotkać każdą z nas. To przerażające, bo ciężko czuć się bezpieczną i takie pojęcie nie istnieje. Ja sama mam niejednokrotnie „stracha” , wcale nie czuję się bezpieczna.
    Podziwiam Cię, że podzieliłaś się swoją historią. Uświadamiasz, że każda z nas może stać się ofiarą.

    • Dziękuję Ci za komentarz Madziu. Ja zazwyczaj czuję się bezpieczna, ale kiedy mijam te zbite grupki wystające w bramach kamienic i zerkające na mnie spode łba czasami mam ciarki na plecach. Moja historia ma happy end, ale nie każda kobieta miała tyle szczęścia. Czuję, że o takich tematach trzeba mówić.

      • Ja mam wiele sytuacji, gdy nie czuję się bezpieczna. Mam chyba bogatą wyobraźnię 🙂 A sytuacje, o których piszesz też powodują u mnie szybsze bicie serca. Podzielam Twoje zdanie.

        • Akurat w takich sytuacjach bujną wyobraźnia jest bardzo nie wskazana. Niebezpieczeństwo sytuacje same podsuwa jeszcze gorsze scenariusze. Staram się o tym nie myśleć, bo wtedy każdy szum czy kot w krzakach wywołuje u mnie mini zawał serca !

          • Pewnie, jak wyobraźnia za bardzo nami zawładnie to też nic dobrego. Życzę nam i wszystkim Kobietom, by jak najmniej było takich sytuacji, a najlepiej gdyby nie było ich wcale….

          • To dobre życzenia. Gdyby się spełniło, świat byłby dużo lepszy …

  • Przerażają mnie takie historie, ale są potrzebne. Podobnie jak potrzebny jest temat nagłaśniania samoobrony, reakcji na takie niebezpieczeństwa. Ja nie wiem czy umiałabym zareagować tak jak Ty, może dlatego odczuwam czasem strach. Często się boję, szczególnie od momentu kiedy zostałam mamą. Od tego momentu boję się podwójnie.

    • Dziękuję Ci za komentarz 🙂 Przed tym zdarzeniem nie miałam świadomości jak mój organizm reaguje w sytuacji zagrożenia i tak ogromnej dawki stresu. Szczęśliwie okazało się, że strach mobilizuje mnie do działania, ale wolę nie myśleć jaki obrót przybrałaby sprawa, gdybym stała jak sparaliżowana i nie mogła się ruszyć. Warto skorzystać z kursów samoobrony, a Dzieciaczka od najmłodszych lat edukować. Świadomość wystąpienia takiej sytuacji i wiedza jak się zachować to podstawowa obrona.

  • Gratuluje odwagi i napisania tak mocnego tekstu. Mnie śmieszy jak ktoś mówi „sama sobie winna” „prowokowała mini” to że zakładam sukienkę nie oznacza że mówię tak. Jesteśmy wolnymi ludźmi co za paranoja! Gwałcicielom powinni odcinać … Może wtedy by statystyki by zmalały bo mnie one przerażają!

    • Dziękuję 🙂 Też jestem za odcinaniem narzędzia zbrodni. Dobitnie i przez całe życie pamiętaliby co zrobili, tak jak kobieta, którą skrzywdzili. Sprawiedliwa kara. Tak samo działają podobno czerwone usta. Po co maluje na taki kolor, przecież to prowokuje. No i idąc tym torem myślenia latem wszystkie zachęcamy do gwałtu?

  • Też wzięłam udział w tej akcji. Uważam, że każda z nas powinna czuć się bezpiecznie i powinna wiedzieć, jak się bronić przed potencjalnym napastnikiem, czy to obcym czy, a może w szczególności, „swoim”.

  • valet10

    Zgadzam się! Niech władza ODDA Polkom i Polakom prawi do posiadania broni i zderepresjonuje przepisy o obronie koniecznej. W USA jest takie powiedzenie: Washington dał ludziom wolność, ale dopiero Colt dał ludziom równość.

    • Dziękuję za Twój komentarz. Cieszę się, że się zgadzamy. Powiedzenia nie znałam 🙂

  • W zeszłym semestrze chodziłam na kurs samoobrony, mam też w razie czego gaz pieprzowy przy sobie- nigdy nic złego mi się nie wydarzyło i raczej do strachliwych nie należę (no bo co? mam prawo wychodzić na dwór po zmroku), ale przezorny zawsze ubezpieczony 🙂

    • Wow, jesteś świetnie przygotowana. Brawo za podjęte kroki. Na prawdę! Mam nadzieję, że nigdy nic się nie wydarzy!

  • Bardzo ważny temat. Świetnie, że zrezygnowałaś z anonimowości na rzecz tego, by tekst był bardziej wiarygodny. O przemocy wobec kobiet nigdy za wiele – tekstów, akcji, plakatów. Dopóki ktokolwiek będzie śmiał czynić ofiarę przemocy współwinowajczynią.