punkt zwrotny - rozwój i myślenie

Chcesz czytać mocne słowa i widzieć mocne gesty? Dlaczego nikomu już nie imponują małe sukcesy

by lekkaprzesada-
chcesz-czytac-mocne-slowa-widziec-mocne-gesty-dlaczego-nikomu-juz-imponuja-male-sukcesy

Dziś nikt nie chce słuchać o historiach zwykłych, pospolitych. Liczą się tylko wielkie sukcesy, mocne słowa i przerysowane gesty. Imponujące są tysiące lajków pod zdjęciami, miliony na koncie i opowieści o ludziach sukcesu przez duże S, bo wielkość ma znaczenie i to ona ma nam dać to czego tak bardzo pragniemy, czyli szczęśliwe życie.

Nikt nie chce już słuchać małych historii 

Przy pomocy mediów wpoiliśmy sobie mylne przekonanie, że trawa może być zieleńsza tylko po drugiej stronie płotu, tej z wieloma zerami na koncie. Z każdej strony płyną kontrowersyjne słowa, chwytliwe nagłówki i obietnice, które nigdy nie zostaną spełnione. Musi być szok, błysk i szał. A przede wszystkim musi być dużo. Jak zarobić to milion, jak otwierać biznes to na międzynarodową skalę, a stety niestety takich spektakularnych sukcesów, wcale nie ma wiele. One mają napędzać do działania, ale mam nieodparte wrażenie, że efekt jest zupełnie odwrotny — pokazują sukces i zmiany jako coś niebywale trudnego do osiągnięcia, coś co mogą osiągnąć nieliczni. To jest bzdura. Codziennie zmienia się życie wielu z nas. Tylko jakoś nie bardzo to widzę w nagłówkach: otworzyła własną działalność, zarabia mniej niż na etacie, ale jest o wiele szczęśliwsza!  A wyobrażacie sobie taki tekst w tabloidach: Jolka po raz pierwszy od dawna zdążyła zjeść śniadanie a Bożenka w końcu się wyspała? To chwyci dopiero po umieszczeniu wstawki, że Bożenka zarabia za każdą minutę snu dyszkę albo dwie. Zwykłe rzeczy nikomu nie imponują. Wtłaczamy do głowy, że taki zwykły szarak nie może być szczęśliwy, bo niby z czego się tu cieszyć. Stawiamy znak równości między szczęściem i sławą/ pieniędzmi/ popularnością. Tak oto doprowadziliśmy do tego, że gonimy z jakimś bliżej nieokreślonym króliczkiem, który nawet nie ma puszystego ogonka.

Codzienność jest taka nieciekawa

Czasami, gdy oglądam z Chłopem filmy, zachwycam się ludzką codziennością. Kiedyś imponowały mi wysokie szpilki, mini spódniczki i życie na dziesiątym piętrze wieżowca w wybetonowanej okolicy. Teraz zachwyca mnie ta niby nieciekawa codzienność. Wielokrotnie wracam do sfilmowanych historii, które pokazują zwykłe życie, zwykłych ludzi. Jest taki piękny film, zupełnie niepopularny, choć nowy, który oglądałam co najmniej pięć razy. Nie ma w nim absolutnie nic niezwykłego. W dodatku bieg wydarzeń jest do bólu przewidywalny, ale ta historia podtrzymuje napięcie do ostatnich minut. Wracam do niego przez tę przewidywalność, bo to ona nadaje niesamowitą wartość oraz piękno codzienności i relacjom z ludźmi.
Oczekiwanie na podniosłe wydarzenia, wymarzone wakacje, czy zakup skórzanej sofy jest ekscytujące. Napędza do działania, daje uczucie, że coś się wydarzy, ale zazwyczaj, kiedy już to upragnione coś dostaniemy w swoje ręce okazuje się, że no cóż —  szału nie ma. Tak samo jest z sukcesem, czy pieniędzmi. Z czasem wszystko powszednieje, a apetyt rośnie.

Małe sukcesy

Większość z nas wcale nie potrzebuje tych milionów na koncie i dziesięciu samochodów w garażu. Ogromną zmianą na lepsze będzie zarabianie o tysiąc czy dwa więcej. Albo nawet nie – uzyskanie podobnych dochodów, ale na lepszych warunkach, ze spokojną głową, bez kilkugodzinnych dojazdów, z większą ilością czasu dla bliskich. Wakacje nad Bałtykiem mogą być równie wartościowe co te za granicą. Równie dobrze można odpocząć w ogródku za domem. 

Duże pieniądze nie zawsze są najważniejsze. Te wszystkie opowieści o ludziach, którzy odnosili sukcesy i nagle z dnia na dzień rzucili wszystko za siebie i odpuścili albo ustąpili z wyższych stanowisk i przeszli na etat zgodny ze swoją pasją, za dużo mniejsze pieniądze nie są porażką, czy krokiem w tył – są po prostu zmianą. Może na mniejszą skalę niż założenie międzynarodowej firmy, ale nadal to tylko zmiana.


Kiedy byłam w liceum imponowali mi ludzie, którzy odnosili sukcesy i zajmowali liczące się stanowiska w firmach o znanych szyldach, a teraz? Nadal są to ludzie odnoszący sukcesy, chociaż dzisiaj patrzę na ich życie trochę inaczej, ale najbardziej imponują mi ci, których mijam na ulicy. Którzy po całym dniu w pracy kroczą chodnikiem z szerokim uśmiechem na ustach, ci, którzy potrafią powiedzieć mile słowo, gdy razem tkwimy w kolejce do kasy.

Tak naprawdę to nie o wielkość chodzi. Chodzi o to, żeby dostrzec ją w czymś więcej niż w wielkich liczbach na koncie, czy ogólnokrajowych skandalach. Żeby zobaczyć ją w swoim własnym kubku herbaty wypijanym rano w spokoju, przy kuchennym blacie, gdy o parapet odbijają się krople przydługiego deszczu.