punkt zwrotny - rozwój i myślenie

8 rzeczy, z których nigdy nie powinieneś się tłumaczyć

by lekkaprzesada-
8-rzeczy-nie-powinienes-sie-tlumaczyc

Teoretycznie nie trzeba się z niczego tłumaczyć. Teoretycznie każdy jest wyluzowany i niezachwianie wręcz pewny swego. Opinia innych ludzi? Mnie to nie obchodzi. Mam ją w bardzo głębokim poważaniu – żyję swoim życiem, twa krytyka mnie nie tyka i tym podobne. Nikt zupełnie nie martwi się tym, co pomyślą inni, a wszelki negatyw spływa niczym woda po kaczce. Jednak ten pozorny luzik, to tylko dobrze udawana poza. Czasami tylko wydaje nam się, że postępujemy tak jak mówimy. W rzeczywistości drżymy ze strachu jak pranie na balkonie, przed każdym nieprzychylnym słowem, a w ramach ochrony zaczynamy się … tłumaczyć. 

Odkryłam potrzebę tłumaczenia się, kiedy wszyscy już ją u mnie zobaczyli. To, co w moim mniemaniu było odrobinę poza dopuszczalnym szablonem wywoływało potrzebę skrupulatnego wyjaśnienia kolejno: sobie, najbliższym, a potem reszcie świata dlaczego dokonałam takiego, a nie innego wyboru. Doprowadziło to do stanu, w którym cały czas czułam się małym oszustem winnym spraw oczywistych. Wiecie, nawet takich jak zbyt długi spacer po mieście, czy wyrzucenie dziurawej pary skarpet.  

Kupowanie rzeczy, czy wydawanie pieniędzy w ogóle

Lubimy zaglądać innym w portfele. Dopytywać ile dana rzecz kosztowała i jakie są przyczyny zakupu. Zabrakłoby mi stron w zeszycie, gdybym miała napisać jak wiele razy tłumaczyłam się znajomym i rodzinie ze swoich zakupowych wyborów. Tyle pieniędzy?! Ty to chyba śpisz na kasie? Skąd masz tyle pieniędzy na takie bzdury? Nie szkoda Ci tyle na to wydać? Za taką kasę to ja kupiłbym coś o wiele lepszego albo kilka tańszych rzeczy. A w przypadku ubrań czy innych części garderoby – takie zwykłe (buty) za tyle pieniędzy? Mogłaś chociaż kupić coś, co jest modne. I moje ulubione stwierdzenie na wszystko – tańszego nie było? Zawsze próbowałam racjonalne uargumentować powody mojej decyzji, ale to i tak nikogo nie obchodziło. Takie komentarze bolały mnie zazwyczaj przy doborze ubrań czy dodatków. W mojej szafie stawiam na jakość i ubrania dopasowane do mojego stylu, a ten jest raczej prosty. Nie ulegam też zbytnio bieżącym trendom, chociaż czasami przejmuję coś „modnego” do garderoby. Przy ostatnim przeglądzie stwierdziłam, że ogromna większość moich ubrań pochodzi z lumpeksu i kosztowała prawdziwe grosze. W tej i każdej innej kwestii moje zakupy są przemyślane. Dokonuję bardzo świadomych wyborów, poza tym nie jestem osobą rozrzutną, więc bardzo bolało mnie, kiedy ktoś oskarżał mnie, że lekkomyślnie wydaję pieniądze. Teraz przy takich rozmowach ucinam temat. Wiem co kupuję, jestem zadowolona z tych zakupów i nie czuję potrzeby wyjaśniania komukolwiek dlaczego wydaję pieniądze tak, a nie inaczej. 

Rytm dnia

Lubisz wstawać o 5:00 żeby codziennie zacząć dzień ze wschodem słońca w tle? Okej. Lubisz siedzieć nocami i patrzeć w okno na pustą drogę? Też dobrze. Nic nikomu do tego. Niezależnie od tego, czy wolisz wcześnie wstawać, wcześnie chodzić spać, jeść śniadania w łóżku, czy spędzać godzinę dziennie w ciszy to tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Czasami w takich sytuacjach ludzie robią wielkie oczy, a my speszeni próbujemy się jakoś wytłumaczyć – poszłam spać tak wcześnie, bo okropnie bolała mnie głowa, albo byłam bardzo przeziębiona. Wstaję tak rano, bo nie mogę spać przez chrapanie sąsiada zza ściany. Lubię jeść śniadania w łóżku, bo, bo …  Można się w tym pogubić, prawda? 

Odpoczynek, relaks, sposób relaksu 

Problem wszystkich anonimowych pracoholików. Choroba czasów produktywności i zarobienia. Nie ma to jak nerwowo tłumaczyć się wszystkim wokół, dlaczego odpoczywasz. Spędzamy dnie i noce na uczeniu się nowych rzeczy, ślęczymy godzinami przed komputerami, a kilka godzin przerwy budzi w nas wyrzuty sumienia. Wszystko poza pracą wydaje się takie bezproduktywne. Z tym mam ogromny problem. Kiedy ktoś napisał do mnie z jakąś pierdołą, a ja akurat oglądałam film, serial, albo czytałam książkę, czułam się jak złapana na gorącym uczynku. Wieczorny seans filmowy? No wiesz, bo ja jestem zmęczona, boli mnie głowa, musiałam zrobić przerwę. STOP. Nikt z nas nie jest robotem, każdy potrzebuje chwili przerwy czy wytchnienia.

Bałagan

Niewidoczny albo bardzo widoczny bałagan w mieszkaniu i milion powodów przez które go mamy. To wytłumaczenie sprzedawane zaraz po „dzień dobry, witaj w moich skromnych progach”. Dużo ostatnio pracowałam, miałam gości, nie zdążyłam posprzątać. Nie odkurzyłam tylko dywanu, reszta jest czysta. Często są to stwierdzenia asekuracyjnie, bo zwykle jednak sprzątamy przed przybyciem gości, ale gdyby okazało się, że zrobiliśmy to niewystarczająco dobrze lepiej wyjaśnić sprawę. Czasami warto się wstrzymać – bałagan jaki jest (i czy jest) każdy widzi.

Sposób spędzania wolnego czasu i hobby

Wolny czas to wolny czas i każdy spędza go tak jak lubi. Niektórzy dobrze bawią się przy klubowych rytmach w sali pełnej ludzi, inni wolą spokojny wieczór z kubkiem herbaty na ulubionej sofie. Zaskakująco zabawne jest to, że zarówno miłośnicy pierwszego, jak i drugiego rozwiązania spotykają się z ostrzałem pytań. Imprezowiczu, nie szkoda Ci życia i głowy na ciągłe włóczenie się po klubach? Domatorze – kolejny wieczór z książką? W ogóle nie umiesz korzystać z życia, na takie rozrywki przyjdzie czas na emeryturze – młodość musi się wyszaleć. Ludzie kochani. Przepraszać za to, jak lubimy spędzać wolny czas? Lekka przesada, czy może już czysty absurd?

To samo tyczy się hobby. Jeśli lubisz pisać wiersze albo sklejać modele samolotów nie jesteś gorszy od kogoś, kto w wolnych chwilach z przyjemnością naprawia samochody. Nie ma lepszych ani gorszych hobby.

Za swoje życiowe wybory

Są takie momenty, kiedy nogi rozjeżdżają się jak przy pierwszej jeździe na łyżwach – każda w swoją stronę i to jest okej, nawet gdy kończy się bolesnymi siniakami na tyłku. Chcesz iść na studia do innego miasta niż Twoi przyjaciele, decydujesz się porzucić pracę, którą wszyscy uważają za idealną, Nieposiadanie partnera, ślub, dzieci. To Twoje wybory. Za co tu przepraszać? Co tutaj tłumaczyć? Nie powinieneś mieć wyrzutów sumienia, jeśli podejmiesz decyzję, która komuś się nie spodoba. Nawet jeśli potem stwierdzisz, że jednak popełniłeś błąd to nie przepraszaj, że zrobiłeś po swojemu. Nikt poza Tobą nie będzie żył Twoim życiem. 

Z niespożywania alkoholu

Sierpień miesiącem trzeźwości, ale niezależnie od tego, czy ktoś jest abstynentem sezonowym, czy trwałym, również nie ma sensu się z tego tłumaczyć. Będziesz chciała to się napijesz, nie będziesz chciała, to się nie napijesz, po co o tym gadać? Mam w swoim otoczeniu osoby niespożywające alkoholu i czasami widzę ich udręczone miny, kiedy muszą komuś natrętnie wypytującemu udowadniać, że są normalnymi ludźmi, tylko takimi, którzy nie piją. Krążą takie złote teorie jak chociażby – nie pijesz? Na pewno masz coś do ukrycia! Może kablujesz? Komu i na co? Nie nam się dowiedzieć tej mrocznej tajemnicy tajnych, niepijących agentów. 

Za odmawianie kiedy Ci nie pasuje

Jeśli nie chcesz czegoś robić – nie rób. Wcale nie musisz tworzyć kreatywnych usprawiedliwień i wyjaśniać każdemu po kolei, dlaczego rezygnujesz ze spotkania, czegoś nie robisz albo gdzieś nie idziesz. Ludzie powinni to uszanować niezależnie, czy będziesz napychać wtedy kota jego ulubioną saszetką, czy ganiać białe misie po zoo. Nikt nie powinien Cię zmuszać do zmiany decyzji, chociaż ludziom czasami wydaje się, że nachalnymi namowami są w stanie zdziałać cuda.  Tylko to niczego nie zmienia, wzbudza wzajemne napięcie, a w odmawiającym poczucie winy, a nawet straty, że omija go coś ciekawszego niż białe misie hasające po zoo. Nie daj się! Poprzyj sama siebie i nie tłumacz się, nawet jeśli Twoim planem zastępczym jest spędzenia wieczoru w pełnym dresie w domu. 

Bo ostatecznie ile można tłumaczyć innym, że jesteś po prostu sobą?

  • Zgadzam się z powyższym. Za bardzo się tłumaczymy ze swojego życia i powinniśmy zrozumieć, że jest nasze i nikomu nic do tego jak je spędzamy 🙂

    • Są jakieś takie określone ramy jak życie powinno się przeżyć i mam wrażenie, że czasem czujemy się trochę winni jeśli chcemy inaczej spędzać wolny czas, czy mieć inne hobby, ale tak jak mówisz: nasze życie jest tylko nasz i to my mamy być szczęśliwi z tego jakie ono jest 🙂

      • Dokładnie – czasem po prosty wychodzimy poza ogólnie przyjęte ramy, stąd nadmierne tłumaczenie się. Problemem jest jednak to, że jak ktoś nie chce zrozumieć naszej sytuacji, to tłumaczenie niewiele zmieni. Warto uczyć się właśnie tego, że to, że żyjemy (w danym aspekcie) inaczej niż reszta świata, to nic złego 🙂

        • Fakt, tłumaczenie nic nie zmienia, bo zazwyczaj i tak nie zmienia poglądu na sprawę osoby wypytującej. Dokładnie – inne nie znaczy złe 🙂

  • Niektórzy chcą zbyt wiele wiedzieć, i czasami drążą tak długo, aż zdobędą dane informacje.

    • Ooo, to zdecydowanie. Najbardziej dotyczy to kwestii finansowych, zresztą osobistych też. Tak jak mówisz, zbyt wiele, bo właściwie co im ta wiedza daje?

      • Nie mam zielonego pojęcia – być może zaspokajają swoją ciekawość? Nie wiem. Czasami mam wrażenie, że takie osoby nie odczuwają satysfakcji ze swojego życia i starają się w jakiś sposób żyć życiem innych.

        • Też tak myślę, czasami wydaje mi się, że chodzi też o to, żeby stwierdzić, czy pytający ma lepiej/gorzej od wypytywanego 🙁

  • Pingback: YesWeekend#7 kolejny tydzień sierpnia za nami | lekka przesada()

  • Pingback: Przegląd tygodnia #3/08 | LifeManagerka.pl()

  • W punkt:)